DistroWatch przechodzi na FreeBSD. W Linuksie czegoś brak

Strona główna Aktualności
DistroWatch przechodzi na FreeBSD (fot. Pixabay)
DistroWatch przechodzi na FreeBSD (fot. Pixabay)

O autorze

Portal DistroWatch, witryna rankingowa dla dystrybucji Linuksa, przemigrował swoje serwery z Debiana na FreeBSD. Okazją do przenosin i zmiany strategii serwowania portalu miała być sprzętowa awaria jednego z serwerów. To pierwsza taka zmiana w ponadosiemnastoletniej historii strony. W wątku AMA na portalu Reddit, jeden z administratorów DW tłumaczy dlaczego uznano FreeBSD za lepszy wybór od Debiana (i Linuksa w ogóle). Niektóre z powodów mogą być dla niektórych zaskoczeniem.

"Better the Devil you know than the Devil you don't"

Pierwszym uzasadnieniem była względnie pełna swoboda wyboru rozwiązania, co zazwyczaj sprowadza się do preferencji administratora. Obecny operator DW ma największe doświadczenie właśnie z BSD, dzięki czemu migracja była dla niego ułatwieniem. Ma on pod swoją opieką wiele serwerów, więc brak konieczności specjalnego traktowania jednego z nich ułatwia życie. Okazało się to ulgą również dla reszty zespołu.

Poza przyzwyczajeniami chodziło też o systemd, który podobno popsuł skrypty podczas prób przepisania na unity systemd, mimo obiecanej zgodności z sysvinit. Nie jest do końca jasne w jaki sposób zmiana całego systemu operacyjnego okazała się mniejszym nakładem pracy od napisania poprawnego unita. Zwłaszcza, że systemd oferuje pewną cechę realizowaną pożądaną przez adminów DistroWatch...

ZFS

Podczas AMA padły słowa o tym, że zaFreeBSD przemówiła możliwość użycia systemu plików ZFS. Dostarcza on wysoką kompresję oraz możliwość tworzenia migawek (snapshots) całego systemu plików, z szybką metodą przywracania: możliwy jest boot systemu bezpośrednio ze stanu zapisanego w danej migawce. Zapewnia to możliwość powrotu do sprawnej konfiguracji z poziomem wygody znanym z maszyn wirtualnych.

Linus Torvalds bardzo nie lubi ZFS i odradza jego użycie. ZFS nie jest też domyślnie włączony w wielu Linuksach (RHEL oferuje go na przykład dopiero w EPELu). Argumenty Torvaldsa przeciw ZFS są zresztą dość nietypowe i dotyczą nie tylko samej implementacji systemu plików, ale także potencjalnych zagrożeń licencyjnych ze strony firmy Oracle.

Istotnie, Linux nie oferuje takich zabawek. Możliwe jest jednak osiągnięcie czegoś na kształt przywracalnych migawek za pomocą systemd i jego mechanizmu nspawn. Naturalnie, jest to coś o kompletnie innej architekturze i zapewne porażająco odmiennej wydajności, ale działa. Lennart Poettering od dłuższego czasu wszak rozprawia o systemach bezstanowych. Może cała migracja na FreeBSD wynikała tylko z osobistych nawyków...?

© dobreprogramy
s