2 mld długu na koncie? "Co ja kupiłem? Orlen czy Radom?"
Facebook obiegło zdjęcie, na którym influencer "udokumentował", że "obudził się z długiem -1,952,849,361.49 zł". Bank PKO BP skomentował zdjęcie i od razu wskazał, że jest ono fałszywe.
"Otworzyłem dziś rano aplikację banku tylko po to, żeby sprawdzić, czy wpadło moje 48 zł zwrotu z wczorajszego Glovo… A zamiast tego wita mnie saldo na minusie tak potężne, że wyglądam, jakbym był winien Polsce podwójny budżet państwa. Serio… jak to się stało, że obudziłem się z długiem -1,952,849,361.49 zł?" - pytał influencer. "Co ja przypadkiem kupiłem? Orlen? Radom?? Zadzwoniłem przez przypadek do MON-u i sfinansowałem nową fregatę?" - pytał.
Internauta dodał również, że "dzwonił na infolinię, tłumaczył w czym rzecz, a automat [mówił - przyp. red.] tylko: Proszę chwilę czekać". Później miała następować cisza i automat miał się rozłączać.
Szybki komentarz PKO BP
Chociaż kiedyś klienci banku budzili się z długami na koncie, tym razem PKO BP nie mogło sobie nic zarzucić. Bank szybko wyjaśnił, że zdjęcie jest sfabrykowane i historia przedstawiona przez internautę nie miała miejsca. "Jako bank na co dzień walczymy z prawdziwymi cyberprzestępcami – rozpoznawanie deepfaków, manipulacji i internetowych 'ściem' to dla nas codzienność. Jeśli coś wygląda podejrzanie… zwykle jest podejrzane. I warto temu się przyjrzeć dwa razy" - napisał bank w komentarzu.
"Wystarczy spojrzeć na kwotę: dziwna mieszanka przecinka i kropki, która w realnym serwisie nie występuje. Klasyczna oznaka szybkiej przeróbki – byle kliknęli" - pisał bank.
Nie daj się nabrać
Bank PKO BP skorzystał również z okazji, by przypomnieć, jak nie dać się nabrać na przerobione lub fejkowe zdjęcia. "Szukaj niespójności: pomylone formaty liczb, różne czcionki, nienaturalne rozmycia, elementy graficzne niepasujące do oryginału" - przypomina bank.
PKO BP przypomina również, że dzisiaj każdy może wykonać "dowód zdjęciowy" w kilka chwil. "Screenshoty przerabia się błyskawicznie, zdjęcia edytuje się w darmowych apkach, deepfake twarzy czy głosu to kwestia minut" - dodano.
Aleksandra Dąbrowska, dziennikarka Wirtualnej Polski