Dni Google Chrome na Windowsie 7 są policzone. Czasu na migrację jest sporo, ale to nieuchronne

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Kiedy Microsoft zapowiedział koniec wsparcia dla Windowsa 7 na 14 stycznia 2020 roku, jasnym stało się, że ta data stanie się też początkiem końca dla wielu działających w tym systemie sterowników, aplikacji i narzędzi. Najpopularniejsza na świecie przeglądarka internetowa, Google Chrome, będzie wspierana na siódemce do lipca 2021 roku, ogłosił Google.

Nic dziwnego, że system bez aktualnych łatek bezpieczeństwa traci zainteresowanie twórców oprogramowania. Ciekawy jest natomiast kontekst. Max Christoff, dyrektor techniczny Chrome, przekuwa wizję porzucenia wsparcia Windowsa 7 w atut swojej firmy. Jak tłumaczy w poście na blogu, 18 miesięcy to bardzo długi okres na migrację, przez co wszyscy zainteresowani powinni spokojnie zdążyć z wdrożeniem nowego systemu.

Koniec wsparcia dla Windows 7 oznacza pole do popisu hakerów. Jeśli chcesz chronić prywatność, zaopatrz się w odpowiedni antywirus

Christoff przypomina również, że integracja z chmurą gwarantuje bezproblemowe przeniesienie danych, a sam interfejs Chrome'a pod Windowsem 10 nie różni się na tyle, aby przesiadka mogła zakłócić pracę. Właściwie to jest niemalże identyczny, nawiasem mówiąc.

Nie tylko Google

Przypomnijmy, Google nie jest pierwszą firmą, która w jakiś sposób odchodzi od Windowsa 7. Wcześniej taką deklarację złożyła chociażby Nvidia, informując o zaprzestaniu wydawania sterownika Win 7 dla kart graficznych z serii Quadro. Wkrótce zapewne lista ta rozszerzy się o kolejne przedsiębiorstwa. Cały czas czekamy na ogłoszenia w sprawie innych wiodących przeglądarek. Ot, choćby Firefoksa. Abstrahując już od producentów typowo sprzętowych.

© dobreprogramy