reklama

Facebook nie mógł kupić Snapchata, więc się nim stał. Całkowicie

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

Użytkownicy, dla których fenomen Snapchata jest nieprzystępny, będą mieli okazję poznać jego funkcje w mobilnej aplikacji Facebooka. Po wprowadzeniu Stories do Instagrama, a później także do Messengera, trafią one także do głównej aplikacji serwisu. A to jedynie wierzchołek góry lodowej.

W ciągu najbliższych dni do aplikacji Facebooka wprowadzona zostanie całkiem nowa obsługa aparatu. Jak nietrudno się domyślić, oferować będzie ona możliwość nakładania filtrów w oparciu o algorytmy rozpoznawania twarzy. Nawet sposób przechodzenia do kamery zgapiony został ze Snapchata – możliwe to będzie poprzez przeciągnięcie palcem w lewo na stronie strumienia aktualności.

Kolejnym krokiem, który pozwala nam twierdzić, że Facebook właśnie całkowicie przeistoczył się w Snapchata, jest wprowadzenie w aplikacji Stories, czyli zdjęć lub krótkich filmów, które wszyscy znajomi (w zależności od ustawień prywatności) oglądać będą mogli przez 24 godziny. Stories na Facebooku będą wyświetlane tak, jak na Instagramie: nad listą aktualności.

Trzecią, ostatecznie potwierdzającą przeistoczenie się Facebooka, „nowością” będzie możliwość wysyłania zdjęć konkretnej osobie. Oczywiście takie możliwości dostępne są od dawien dawna w Messengerze, jednak aplikacja Facebooka będzie miała odtąd specjalnie przygotowany to tego panel Direct. Nie dlatego, że ma to sens, lecz dlatego, że tak to właśnie wygląda na Snapchacie.

Wystarczająco wiele razy krytykowaliśmy Facebooka za brak jakiejkolwiek własnej inwencji i bezrefleksyjną implementację funkcji ze Snapchata. Dziś Facebook de facto Snapchatem się stał. „Nowości” pojawią się na Androidzie i iOS-ie w tym tygodniu. Aplikacje znaleźć można w naszej bazie.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić