Fala podpaleń w Holandii: od kwietnia wandale zniszczyli 29 "masztów 5G"

Strona główna Aktualności
Pogorzelisko po maszcie 5G w Liverpoolu, Anglia, fot. Getty Images
Pogorzelisko po maszcie 5G w Liverpoolu, Anglia, fot. Getty Images

O autorze

Nie tylko Wielka Brytania i Polska, ale także Holandia muszą zmagać się z radykalnymi przeciwnikami sieci 5G. Służby mówią o co najmniej 29 podpaleniach masztów od kwietnia.

Holenderska prokuratura nie chce oficjalnie wiązać podpaleń z teoriami spiskowymi na temat 5G, a woli mówić o typowych aktach wandalizmu, jednak dziennik NL Times nie pozostawia złudzeń i wprost obarcza winą lokalne ruchy anty-5G.

Choć ciekawostka jest taka, że – jak ustalono – tylko jeden spośród 29 zniszczonych lub uszkodzonych masztów istotnie miał związek z siecią 5-tej generacji. Reszta to starsze nadajniki 2G, 3G lub 4G. To jednak można uzasadnić zwyczajną pomyłką napastnika.

Początkowo policja była przekonana, że ataki mają charakter zorganizowany i są przeprowadzane przez jedną grupę osób, ewentualnie przez członków jednej organizacji. Ale ten trop okazał się fałszywy.

Zatrzymano sześciu mężczyzn, z czego czterej zostali szybko zwolnieni do domu tytułem braku dowodów. W areszcie pozostaje tylko 30-latek z Veldhoven, który przyznał się do dwóch podpaleń w swym rodzinnym mieście, a także 32-latek z Beringe ujęty na miejscu zdarzenia w Maasbree (miejscowości te dzieli około 10 km).

Policja, jak twierdzi, szuka w tej chwili powiązań pomiędzy zatrzymanymi a pozostałymi podpaleniami na terenie kraju. Niemniej efektów tych działań nie widać.

Za to średnio co dwa-trzy dni słychać o kolejnym ataku, co dla niespełna 18-milionowej Holandii staje się problemem wagi państwowej. Patrząc na skalę w odniesieniu do liczby ludności, sytuacja tam jest nawet gorsza niż w Wielkiej Brytanii, gdzie od początku kwietnia zniszczono 90 masztów telekomunikacyjnych.

© dobreprogramy
s