r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Firmware myśliwców F-35 będzie aktualizowane jak w smartfonach

Strona główna AktualnościSPRZĘT

F-35, najdroższy myśliwiec wielozadaniowy w historii ludzkości, nazywany jest przez samego producenta „latającym superkomputerem”. Być może jednak bardziej trafne byłoby nazwanie tej maszyny „latającym smartfonem” – a to ze względu na model aktualizacji oprogramowania, który przewidziano dla tego samolotu. Samolotu inteligentnego i niewidzialnego, mającego być podstawą sił lotniczych Paktu Północnoatlantyckiego, od początku projektowanego z myślą o operacjach w kontrolowanej przez wroga przestrzeni powietrznej. Samolotu, który póki co trzeba kilkanaście razy resetować, aby zapewnić funkcjonowanie wszystkich jego systemów.

Po łącznie 16 latach prac (licząc od pierwszego lotu testowej maszyny X-35), prace nad podstawowym oprogramowaniem dla wszystkich odmian myśliwca Lockheed Martin F-35 Lightning II mają się ku końcowi. Nie oznacza to końca prac programistów, lecz po prostu osiągnięcie założonych celów projektowych, niezbędnych dla uznania tych maszyn za gotowe do walki. W przyszłości kolejne aktualizacje oprogramowania samoloty otrzymywać mają w trybie ciągłym, niczym uaktualnienia oprogramowania smartfonów.

Stara gwardia najwyraźniej nie jest zachwycona zapowiedzianym modelem aktualizacji firmware – i nic dziwnego, to ludzie, którzy sami latali w czasach, gdy królowały 8-bitowe komputery. Wiceadmirał Mat Winter z US Navy w wywiadzie udzielonym magazynowi Aviation Week ostrzega: wyobraźcie sobie wyskakujące małe okienko z komunikatem: twoja najnowsza aktualizacja rozproszonego elektrooptycznego systemu przysłony jest gotowa do pobrania: tak czy nie?

r   e   k   l   a   m   a

Zapewne wiceadmirał Winter nieco przesadza, ale jego słowa nie są dalekie od dotychczasowych doświadczeń tych sił lotniczych, którym Lockheed Martin zdołał swój „latający superkomputer” sprzedać. W zeszłym roku J. Michael Gilmore, dyrektor testów operacyjnych z Departamentu Obrony, zeznawał przed komisją amerykańskiego Senatu w sprawie stanu prac nad F-35. Jak stwierdził wówczas, z sześciu testowanych w bazie lotniczej Mountain View w stanie Utah myśliwców F-35A, podczas symulowanego alarmu zdołał wystartować jeden.

Pozostałe maszyny odnotowały liczne zawieszenia podsystemów. By uzyskać pełną funkcjonalność myśliwca, firmware Block 3iR6.21 wymagało nawet 27 cykli włączania i wyłączania – zarówno fizycznych wyłączeń i restartów całego samolotu, jak i software'owych restartów poszczególnych komponentów.

Problemy z aktualnym oprogramowaniem z serii 3i odejść mają w przeszłość wraz z witaną z fanfarami nową wersją Block 3F, która zostanie wgrana zarówno do amerykańskich F-35A, jak i niedawno kupionych brytyjskich F-35B ze skrzydła lotniczego lotniskowca HMS Windows XP Queen Elizabeth. Aviation Week ostrzega jednak, by z zachwytem nie przesadzać. Block 3F to wcale nie jest wersja ostateczna, wciąż nie nadaje się do zastosowań bojowych. Należy traktować ją jako wersję testową, która będzie łatana w trybie ciągłym, według odkrytych problemów w oprogramowaniu i jego współdziałaniu ze sprzętem.

Block 3F będzie więc otrzymywać regularne łatki przynajmniej do czerwca 2018 roku, kiedy to testy mają zostać ukończone – a taki stan rzeczy może zdaniem ekspertów doprowadzić do bezprecedensowej sytuacji, w której różne samoloty będą miały zainstalowane różne wersje oprogramowania. Dopiero po zebraniu wszystkich danych z testów Block 3F, w 2019 roku powinna pojawić się wersja Block 4, pierwsza, która w założeniu ma być gotowa na spotkanie z rosyjskimi czy chińskimi myśliwcami.

Wswoich zeznaniach Michael Gilmore stwierdził, że na prace nad myśliwcem F-35 do etapu Block 3F poszło około 400 mld dolarów, tymczasem niewykluczone, że samolot ten nigdy nie uzyska gotowości bojowej – tak twierdzą przynajmniej eksperci organizacji Project on Goverment Oversight (POGO), wyjaśniający, że najnowszy amerykański myśliwiec może działać tylko przy wsparciu starszych maszyn – będzie musiał uciekać przed nowoczesnymi samolotami przeciwnikami, ze względu na ogromne braki w wydajności i ograniczony zasób uzbrojenia.

Na pocieszenie dla wierzących w sukces tej maszyny pozostają tylko słowa generała Hawka Carlisle. Stwierdził on po tym, jak siły powietrzne USA uznały F-35 za gotowe do walki w ramach wstępnych możliwości operacyjnych, że F-35A będzie dominującym samolotem w naszym arsenale, ponieważ może podążyć tam, gdzie stare samoloty nie mogą i dostarczyć możliwości, jakich dowódcy potrzebują na współczesnym polu walki.

Przy takiej różnicy zdań wydaje się, że dopiero wojna pokaże, co ten samolot może. Niewykluczone, że pierwszymi przetestowanymi w ten sposób będą myśliwce F-35B, które w kwietniu br. trafiły do Korei Południowej, na manewry ze stacjonującymi tam US Marines.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.