Ford Edge: audio B&O PLAY, wspomaganie parkowania i system Ford SYNC 3

Strona główna Lab Inne
Duży, komfortowy i łagodny: amerykański SUV w mniejszym wydaniu
Duży, komfortowy i łagodny: amerykański SUV w mniejszym wydaniu

O autorze

Duży, komfortowy, amerykański, choć w europejskim rozmiarze. Taki w skrócie jest Ford Edge. Nie jest naszpikowany najnowocześniejszymi rozwiązaniami, ale to co ma na pokładzie w odmianie Titanium, w zupełności wystarcza do komfortowego podróżowania nawet na długich dystansach. Sprawdźmy jak sprawuje się system SYNC 3, audio B&O oraz wspomaganie parkowania.

System audio B&O PLAY

Dobry system audio z pewnością nie jest jakimś wymogiem i „must have” podczas konfiguracji lub wyboru samochodu, ale zdecydowanie uprzyjemnia podróż szczególnie tym, którzy po prostu lubią muzykę. W testowanym Fordzie Edge zastosowano audio B&O PLAY składający się z aż 12 głośników i wzmacniacza wielokanałowego o mocy szczytowej 1000W. Na papierze wygląda to imponująco, a jak jest w rzeczywistości?

Układ Bang & Olufsen gra bardzo dynamicznie, ale zachowuje przy tym rozsądną równowagę i nie stara się być w żadnym stopniu nacechowany konkretną barwą brzmienia. Co prawda najbardziej zadowoleni będą zwolennicy dynamicznych utworów z pogranicza muzyki elektronicznej i techno, ale z drugiej strony mogą oni narzekać na to, że bas nie jest aż tak potężny. Zamiast tego mamy zrównoważoną „średnicę” i wyraźne, szczegółowe, ale nie gryzące w ucho tony wysokie.

Muszę przyznać, że to jeden z najlepiej grających systemów audio, jakie było mi dane wysłuchać, oczywiście w odniesieniu do segmentu auta, ceny etc. Zaskakująco dobry był także system audio Burmester w modelu Mercedes CLA, ale to inna klasa auta, moc audio etc. Co prawda Ford nie pretenduje do segmentu premium, ale pod względem dźwięku na pewno nie ma się czego wstydzić.

Układ wspomagania parkowania

Nie będę ukrywał, że nie jestem fanem systemów automatycznego parkowania. Wiem, że w chwili obecnej działają one dość dobrze, choć w kilku autach zdarzyły się wpadki, a w przypadku jednej ucierpiał nawet rant felgi… Tak czy inaczej nie stronię od kamer cofania, szczególnie w układzie 360 stopni czy też czujników parkowania nawet w autach z niskich segmentów, ale do automatycznych wspomagaczy podchodzę zawsze sceptycznie. Jak było w modelu Ford Edge?

Poprawnie, choć jak zwykle, nieco nerwowo. Nie da się jednak ukryć, że w tak dużym aucie, jakim jest Ford Edge (4834 mm długości, 2184 mm szerokości oraz 1742 mm wysokości), automatyczne parkowanie z pewnością się przydaje. System sterowania jest bardzo prosty i po uruchomieniu wystarczy powoli jechać przed siebie, zaś auto za pośrednictwem kamer i czujników znajdzie pasujące miejsce parkingowe. Po znalezieniu wystarczającej przestrzeni wystarczy potwierdzić chęć parkowania klikając na ikonę i postępować zgodnie ze wskazówkami. Cały proces oczywiście trwa dość długo, ale odbywa się prawidłowo i tylko kilka razy zdarzyło mi się, że musiałem coś poprawić. Czy warto?

O ile w przypadku samochodów kompaktowych system automatycznego parkowania to raczej ciekawy dodatek, niemal gadżet, tak w samochodach o takich gabarytach, w których dodatkowo widoczność nie ułatwiają szerokie słupki etc., asystent parkowania to bardzo przydatny dodatek, za który warto dopłacić, jeśli nie znajduje się w standardzie. Nowoczesne auta są coraz większe i niekiedy finezyjnie wystylizowane, co nie poprawia widoczności, zaś miejsca parkingowe wydają się kurczyć z roku na rok.

System Ford SYNC 3

A teraz krótko o systemie info-rozrywki Ford SYNC 3. Po pierwsze – stylistyka. Testując samochody przywiązuję dużą wagę do systemów info-rozrywki i muszę przyznać, że do tej pory do gustu przypadło mi bardzo niewiele propozycji. W Volkswagenie jest ergonomicznie, intuicyjnie, choć przydałoby się nieco więcej „życia”. Podobnie jest oczywiście w Skodzie oraz Seacie. Bardzo dobrze wygląda to w Audi, świetnie odnajduję się w systemie MBUX Mercedesa i o ile ilość poziomów menu i ogólne bogactwo funkcji i możliwości może przytłoczyć, tak stylistycznie jest chyba najciekawsze i najmilej się z tego korzysta.

Ford postawił na klasykę i ergonomię, ale chyba zapomniał o stylistyce. Layout jest bardzo prosty, chyba aż za bardzo, bowiem nie możemy zmienić motywu (jedynie kolor główny), aby dopasować wygląd menu np. do stylistyki auta. Wystarczy spojrzeć jak wygląda to np. w modelu Mustang – po prostu nie pasuje. Ale nie każdy zwraca uwagę na stylistykę, tylko na funkcjonalność i komfort użytkowania, a ten jest na wysokim poziomie. Po prostu trudno się tu zgubić zaś odnalezienie konkretnej opcji nie stanowi problemu. Szkoda tylko, że wygląda to przeciętnie.

Dla ciekawskich: Co to za samochód?

Testowane auto to Ford Edge w wersji Titanium z silnikiem 2.0 EcoBlue o mocy 238 KM. Napęd kierowany jest na wszystkie koła za pośrednictwem 8-biegowej przekładni automatycznej. Gdy warunki na drodze są dobre, system sterowania napędem całkowicie odłącza napęd tylnej osi aby ograniczyć zużycie paliwa. Osiągi? Nie są sportowe, ale nie jest to auto o dynamicznych aspiracjach. Sprint od 0 do 100 km/h zajmuje 9,6 sekundy zaś prędkość maksymalna to 216 km/h. Średnie spalanie według producenta to około 6,8 l/100km (wg. normy WLTP), ale przy normalnej eksploatacji należy dodać do tej wartości co najmniej dwa litry.

W wyposażeniu Titanium (wyższymi poziomami są ST-Line oraz Vignale) znajdziemy w standardzie m.in. 19-calowe felgi, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, szyby z dodatkową warstwą akustyczną, system nawigacji satelitarnej z odtwarzaczem CD/MP3, 8-calowy ekran dotykowy, zgodność z Android Auto oraz Apple CarPlay, podgrzewane przednie fotele etc. Testowa wersja z tym wyposażeniem to koszt 206 250 złotych bez żadnych opcjonalnych dodatków. Najdroższy w ofercie model Vignale z tym samym układem napędowym to koszt 230 750 złotych.

Podsumowanie

Testując Forda Edge miałem nieodparte wrażenie, że nie jest to najnowocześniejszy samochód i w sumie to do niego pasuje. Co ciekawe, kompletnie mi to nie przeszkadzało, ponieważ ten charakter idealnie zgrywa się z obrazem komfortowego i niezwykle przyjemnego SUV-a. Podróże, zarówno krótka po mieście, jak i dłuższa w trasie, zawsze były relaksujące i bezstresowe. Świetnie grający zestaw audio B&O PLAY umilał każdą chwilę, asystent parkowania pomagał pod zatłoczonymi marketami i w podziemnych parkingach, zaś SYNC 3 nie sprawiał problemów. Owszem, drażnił stylistyką, ale dla tych, którzy nie lubią ciągle grzebać w opcjach nie będzie to żadnym problemem.

© dobreprogramy