Google Stadia już dostępne. Nie jest dobrze, dziennikarze zawiedzeni

Strona główna Aktualności
Google Stadia już dopstępne. Nie jest dobrze, dziennikarze zawiedzeni (fot. YouTube @ Stadia)
Google Stadia już dopstępne. Nie jest dobrze, dziennikarze zawiedzeni (fot. YouTube @ Stadia)

O autorze

Google Stadia miało zrewolucjonizować rynek gier. Nie pierwszy raz słyszeliśmy to od firmy chcącej wejść na rynek streamingu gier, ale Google zdawało się mieć przewagę z powodu tak dużego zaplecza. Jak wypada według pierwszych testów?

Nie jest tak różowo, jak zakładano. Wiele funkcji po prostu jeszcze nie działa na premierę usługi. Wychodzą też na wierzch drobne przekłamania Google. Gry wcale nie chodzą zawsze w 4K i w najwyższych ustawieniach graficznych. Może być tak, że to tylko skalowane z full HD i to na nie aż tak wysokich detalach (np. średnich czy wysokich, a nie ultra).

Spadki wydajności na serwerach i lagi połączenia

Zacznijmy jednak od wydajności. To coś, na co nie powinniśmy narzekać. Ogromne centra obliczeniowe Google i dedykowane układy AMD powinny udźwignąć tytuły, tym bardziej, że czasem nie ma grafiki jak w ultra 4K. Animacja powinna działać na przyzwoitym poziomie bez spadków płynności. Zwykle tak jest, ale jak zauważa Digital Foundry, serwery Google mają problemy ze stałymi klatkami w niektórych zaawansowanych grach.

Zagraniczny Eurogamer (powiązany z Digital Foundry) nie jest mocno zachwycony Google Stadia: "W połączeniu z poczuciem, że platforma i ekosystem są wciąż niedokończone, uważam że jest za wcześnie, aby Stadia zaczęła oferować swoje usługi. W szczególności, gdy gry są ograniczone."

Większość zachodnich dziennikarzy doznała mniejszych bądź większych problemów z połączeniem i wcale nie chodzi o granie na Internecie spełniającym minimalne wymagania dla Google Stadia, a nawet przy wielokrotnie lepszych łączach. GenePark z Washington Post mimo gigabitowego łącza, miał materiał na śmieszny mem. Można zauważyć spory lag.

Po co płacić 3 razy?

The Verge też nie jest bezgranicznym fanem Google Stadia. "Nie wyobrażam sobie wielu graczy, którzy potrójnie płacą za Stadię dziś, ale definitywnie widzę jak płacą raz." To słowa mające opisywać model biznesowy. W przyszłym roku Stadia ma mieć darmowy wariant bez 4K.

Teraz trzeba kupić kontroler, opłacić abonament i wykupić gry. To coś o wiele bardziej złożonego niż proste tradycyjne kupno tytułu czy opłacanie abonamentu na filmy i seriale jak np. w Netflixie. Autor z The Verge zaznacza też, że póki co, usługa nie działa przez łączność LTE.

Redaktor The Guardian nie miał wielkich problemów z połączeniem i rozgrywka była płynna, ale według niego zawiodło wszystko inne. Negatywnie odnosi się do pospiesznego wydania usługi. Pisze, że nawet za kilka miesięcy, kiedy wszystko będzie poprawione, zostanie fundamentalny problem. "Streaming jest cudem techniki, ale jeśli nie przynosi istotnych korzyści, to po co? Jest nieco tańszy niż konsola domowa (…) Ale dobierz kilka gier do biblioteki w cenach używanych kopii, a oszczędności wkrótce znikną."

Mniejsze i większe usterki

Nie tylko lag może być problemem. Zdarzają się usterki w sterowaniu, błędną interpretację przycisków. Jak zaważa dziennikarz New York Times "Czasami, kiedy korzystałem z kontrolera Stadia i chciałem poruszać się w lewo, albo prawo (…), gra kontynuowała ruch w obu kierunkach, nawet gdy nie naciskałem już kontrolera." W przypadku tego recenzenta trzeba było zresetować kontroler i powtórzyć od nowa całą konfigurację. Pomogło, ale czy znów nie będzie podobnych usterek?

Autor z New York Times zauważa też, że granie na telefonie np. w Destiny 2, to nic przyjemnego. Mały ekran telefonu i pochylona pozycja wcale nie kojarzą się z komfortową rozgrywką. Na TV było lepiej, ale tam występowały wspominane problemy z padem.

Google musi jeszcze popracować nad usługą Stadia

Przeglądając teksty zagranicznych mediów, można odnieść wrażenie, że usługa wystartowała za wcześnie. Jeszcze przed premierą pisaliśmy, że Google Stadia może okazać się pierwszą prawdziwą rewolucją w świecie streamowanych gier, ale na razie daleko do tak górnolotnych wydarzeń.

Mimo posiadania ogromnego zaplecza Google, użytkownicy Stadii i tak borykają się z problemami lagów podczas rozgrywki. Sporadycznie zdarzają się różne błędy, nawet w działaniu gamepada Stadii. Nie ma osiągnięć, pełnej jakości streamowania w przeglądarce Google Chrome i wielu innych cech. Ponadto trzeba zapłacić za kontroler, abonament i poszczególne gry, co źle świadczy o opłacalności usługi.

Jak na razie oceny różnych redakcji oscylują wokół 5-6 w skali 10-punktowej. Trzeba poczekać na poprawę aspektów technicznych i wprowadzenie nowych funkcji, poszerzenie niewielkiej biblioteki gier, start wariantu z rozgrywką 1080p bez konieczności płacenia za abonament. Odbiór na pewno się polepszy, ale pytanie, czy na tyle, aby szeroko polecać Google Stadia? Musimy też poczekać na ogłoszenie planów co do wprowadzenia usługi w Polsce.

© dobreprogramy