HP EliteBook 755 G2 – test biznesowego laptopa z APU od AMD

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki

O autorze

Choć dla całego rynku PC nastały trudne czasy, wciąż powstają lepsze, droższe konstrukcje, przeznaczone dla użytkowników biznesowych. Przykładem takich komputerów jest testowany przez nas HP EliteBook 755 G2. To, co wyróżnia go spośród wielu modeli tej i innych firm jest zastosowanie układu AMD APU z serii Kaveri. Jak zwykle w tej serii laptopów spodziewać możemy się wysokiej jakości wykonania, oraz dopracowanego oprogramowania. Zasadnicze pytanie brzmi więc: jak układy APU od AMD spisują się w komputerach przenośnych? Czy warto w nie inwestować i czy oferują wydajność adekwatną do ceny? Mamy nadzieję, że ten test pozwoli rozwiać wszelkie wątpliwości.

Jakość bez większych zarzutów

Pierwsze wrażenie na widok tego notebooka jest następujące: czy to oby na pewno ten model wyposażony w ekran 15,6”? Urządzenie jest bardzo smukłe, z wyglądu nie przypomina wcześniejszych, niezbyt pięknych przecież modeli z serii ProBook i EliteBook. Jego wymiary to 375 x 255 x 22 mm, co przekłada się właśnie na to bardzo dobre wrażenie. Gdy weźmiemy urządzenie w ręce, możemy zdziwić się jego wagą. Jak na swoje wymiary jest ono lekkie. Model 755 G2 waży niecałe 2 kg, dodatkowy zasilacz jest tak malutki i lekki, że jego wagę (około 0,2 kg) można tutaj niemalże pominąć.

Pokrywa notebooka jest ciemna, znajdziemy na niej jedynie plastikowe, lakierowane, odblaskowe logo HP. Nie przeszkadza to jednak, bo nie będziemy widzieć go zbyt często. Klapa jest miła w dotyku, jej matowe wykończenie przypomina delikatną warstwę gumy ochronnej. Niestety, ta sama matowa powierzchnia łatwo się brudzi i zachowuje trudne do usunięcia odciski palców. Jest to zdecydowany minus w porównaniu do szczotkowanego aluminium, które było stosowane przez HP w nieco starszych EliteBookach. Zawiasy pozwalają nam na otworzenie pokrywy na około 135 stopni. Nie jest to mało, niemniej nieco rozczarowuje w porównaniu do starszych, choć nieco bardziej topornych pod względem wzornictwa modeli. Pomimo braku zatrzasków, nie musimy obawiać się o przypadkowe otworzenie laptopa. Klapa do podniesienia wymaga użycia przynajmniej jednej ręki, a środek jest chroniony uszczelką.

Z przodu nie znajdziemy niczego interesującego, za wyjątkiem paneli z diodami po lewej stronie. Tak jak w przypadku wielu innych urządzeń, oznaczenia są pod spodem, a diody umieszczone na tyle blisko siebie, że najczęściej i tak nie będziemy wiedzieli, co w ogóle sygnalizują. Lewą stronę otwiera złącze blokady Kensington, za nią znajduje się wylot układu chłodzenia. Nieco dalej ulokowany został port VGA, oraz dwa złącza USB 3.0, oraz slot SmartCard. Z tyłu oprócz zawiasów i logo producenta w pełnej postaci nie znajdziemy nic interesującego. Po prawej stronie umieszczono gniazdo zasilania, złącze replikatora portów, gniazdo LAN, dwa złącza USB 3.0, DisplayPort, a także gniazdo audio, łączące w sobie wejście i wyjście. Dla użytkowników przyzwyczajonych do sprzętów typowo konsumenckich dziwnym może być brak np. HDMI. Jest to jednak w tej klasie urządzeń normalne, tutaj wykorzystywane jest profesjonalne złącze DisplayPort, którego możliwości są większe. Dziwi jednak, że producent nie zdecydował się na umieszczenie w laptopie złącza stacji dokującej. Oczywiście replikator pozwoli nam na zwiększenie liczby dostępnych złącz, ale jednocześnie nie pozwoli np. na ładowanie sprzętu czy też skorzystanie z dysku w stacji dokującej.

Klawiatura: HP się nie postarało

Po uniesieniu pokrywy możemy przyjrzeć się przestrzeni roboczej. Z przodu oprócz matrycy i kamerki nagrywającej obraz w rozdzielczości 720p nie znajdziemy nic interesującego. Główny panel jest w sporej części zajęty przez wyspową klawiaturę. Klawisze mają bardzo mały skok, co nie dla każdego będzie zaletą. Osobiście nie pisało mi się na niej zbyt wygodnie. Niestety pomimo standardowej szerokości urządzenia, HP nie zdecydowało się na wyposażenie laptopa w klawiaturę z osobnym panelem numerycznym – zamiast tego najpierw aktywujemy numlock, a potem korzystamy z odpowiednich klawiszy zmieniających w tym trybie swoje działanie. Jest to tym dziwniejsze, że miejsca wokoło naprawdę nie brakuje. Podstawowa, okrojona klawiatura zajmuje go tyle, że po obu stronach znajdziemy jeszcze sporo wolnej przestrzeni. Szkoda, że nie została ona wykorzystana w bardziej użyteczny dla klienta sposób. Dodatkowym minusem jest brak podświetlenia, które powinno się tutaj znaleźć. Nie ma również wysuwanej diody, którą HP stosuje w niektórych swoich modelach. Warto ponadto odnotować, że sam środek klawiatury nieco się ugina pod naciskiem. Boki na szczęście nie cierpią na tego typu przypadłości.

Oprócz klawiatury do naszej dyspozycji oddano oczywiście płytkę dotykową, a także Pointstick. Rozmiar touchpada jest spory, rozpoznaje on maksymalnie trzy palce, co swobodnie pozwala na używanie zaprogramowanych gestów. Jest on przyjemny w dotyku, podobnie jak jego przyciski umieszczone zarówno nad i pod płytką. Operowanie za pomocą Pointsticku również nie sprawiło żadnych trudności, urządzenie pracuje dokładnie i pozwala na swobodne korzystanie z komputera bez udziału myszki. Robią one znacznie lepsze wrażenie niż klawiatura, która choć wygląda dobrze, nie jest specjalnie praktyczna.

Nad klawiaturą znajduje się przycisk zasilania, osłona głośnika na niemal całej długości, a także dwa przyciski funkcyjne pozwalające nam na wyłączenie lub włączenie sieci bezprzewodowej i dźwięku. Po prawej stronie znajduje się dodatkowo czytnik linii papilarnych, element wręcz już standardowy w biznesowych laptopach HP. Znajdziemy tutaj dwa głośniki. Pomimo wielkiej maskownicy są one niewielkie i niestety jak to w laptopach biznesowych, nie nadają się do zbyt wielu zastosowań. Zdecydowanie dominują wysokie tony, o jakichkolwiek basach możemy zapomnieć. Dźwięk wydaje się nieco „plastikowy”, przez co słuchanie muzyki można by przyrównać do odtwarzania muzyki klasycznej w formacie mp3 64 kbit/s. Oczywiście nie jest na tyle źle, aby laptop nie radził sobie z typowymi dźwiękami systemowymi czy nawet komunikatorami głosowymi, ale nie możemy tutaj oczekiwać jakichkolwiek cudów. To nie jest urządzenie nastawione na multimedia.

Cała konstrukcja jest bardzo sztywna i poza wspomnianym miejscem na klawiaturze, sprzęt nie ugina się. Główna jednostka została wykonana ze stopów metali, tutaj nie ma mowy o zostawianiu śladów, czy lakierowanych powierzchniach. Wszystko jest w najlepszym porządku, właśnie tak, jak można tego oczekiwać po takim sprzęcie. Warto zauważyć, że jak na 15,6” laptop nie jest zbyt duży. Wszystko to zasługa niewielkiej wysokości wynoszącej 22 mm. Takimi wymiarami cechują się ultrabooki, co wyraźnie odczuwa się podczas korzystania z tego EliteBooka, oraz przenoszenia go. Jest to po prostu bardzo komfortowe. Urządzenie oczywiście dysponuje czytnikiem kart pamięci, jednak dostęp do niego jest utrudniony (trzeba podnieść laptopa). Łączność zapewnia układ Broadcoma oferujący Wi-Fi 802.11a/b/g/n i Bluetooth 4.0.

Full HD na 15 calach? To dobry pomysł!

Jeżeli chodzi o matrycę, to znajdziemy tutaj panel 15,6” typu LCD TN o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Zastosowanie stosunkowo dużej rozdzielczości na typowym ekranie skłoniło producenta do zastosowania domyślnego skalowania obrazu: system wprost z HP korzysta z ustawienia rozmiaru 125% DPI. Jest to wielkość optymalna, bo z jednej strony nie musimy wpatrywać się w maleńkie elementy, z drugiej natomiast obraz jest bardzo szczegółowy i ostry, pod tym względem znacznie lepszy niż matryce HD+, nie mówiąc już w ogóle o zwykłych HD. Niestety o ile w swoim oprogramowaniu Windows skaluje wszystko prawidłowo, o tyle możemy napotkać na problemy w innych aplikacjach. Jest tak np. w Chrome, który wszystko wyświetla jakby skalowanie nie było włączone, co nie wygląda już za dobrze. W innych aplikacjach możemy z kolei spotkać się z przerośniętymi przyciskami.

Matryca jest dość jasna, a że to rozwiązanie matowe, nie powinniśmy mieć większych problemów z używaniem jej poza domem. Na najwyższym poziomie jasności potrafi zdrowo dać po oczach, przy najniższym będzie odpowiednia nawet bez dodatkowego zewnętrznego oświetlenia w nocy. Kąty widzenia w poziomie są dobre, w pionie wystarczy lekkie odchylenie, aby pojawiła się jasna poświata. Kolory tej matrycy nie są specjalnie żywe, ale nie wynika to z kontrastu (który jest przyzwoity), lecz z wyraźnego jej zaniebieszczenia. Od ekranu aż bije zimnem, co prosi się o lepszą kalibrację, lub choćby zastosowanie oprogramowania typu f.lux do lepszego jego ustawienia w godzinach wieczornych.

Dużo przydatnego oprogramowania

Fabrycznie laptop jest dostarczany do użytkownika z systemem Windows 7 Professional SP1 64-bit w polskiej wersji językowej, oraz kompletem sterowników i oprogramowania od firmy HP. Jeżeli jakaś firma kupująca ten sprzęt zdecyduje się na migrację na nowszy system, to w zestawie znajdzie dwie płyty DVD. Jedna z systemem Windows 8.1 Pro, druga ze sterownikami. Problem w tym, że w komputerze nie ma napędu optycznego, który pozwoliłby nam te płyty odtworzyć… to solidny strzał w stopę, wymagający od użytkownika dodatkowej pracy, tym bardziej, że system z płyty aktywuje się automatycznie, a klucz nie jest dołączony do zestawu. Zrozumiałe jest, że napęd mógłby być problemem ze względu na wzornictwo i wysokość urządzenia, ale jak na te wymiary jest to brak dość odczuwalny.

HP postanowiło uraczyć nas ogromem swojego i zewnętrznego oprogramowania, ale na szczęście w wielu przypadkach są to aplikacje naprawdę przydatne. Znajdziemy tu więc m.in. menadżera ułatwiającego łączenie z siecią, wskazówki pomocy technicznej, programy diagnostyczne, a także aplikację HP SoftPaq, która pozwala na szybkie aktualizowanie całego oprogramowania od producenta. Firma dorzuciła nam także Foxit PhantomPDF tworzący tak do odczytu jak i tworzenia plików tego typu, jak i pakiet Microsoft Office 365. Niestety jest to jedynie 30-dniowa wersja próbna, którą możemy aktywować własnym kluczem, lub z jej poziomu dokonać zakupu subskrypcji usługi. Oprogramowanie dołączone do sprzętu uruchamia się razem z systemem, ale nie ma tutaj aplikacji, które poważnie wpływają na działanie komputera (za wyjątkiem antywirusa od Microsoftu). Większości z nich nie musimy nawet odinstalowywać.

Oddzielnym tematem jest oprogramowanie HP Client Security, które ma ogromne możliwości. Zostało ono przygotowane z myślą o firmach i zdalnej administracji, ale korzystać z niego mogą także użytkownicy indywidualni. W ramach tego pakietu możemy m.in. używać niszczarki plików, szyfrować dysk twardy, uruchomić funkcję antykradzieżową czy skorzystać z czytnika linii papilarnych do uruchamiania tak systemu jak i całego komputera. Dzięki niemu możemy w przeglądarkach internetowych zapisywać dane logowania do bezpiecznego sejfu, do którego dostęp uzyskamy i zostaniemy automatycznie zalogowani po samym użyciu czytnika linii papilarnych. Oprogramowanie to jest dostępne w polskiej wersji językowej, prowadzi użytkownika za rączkę poprzez bardzo intuicyjny kreator, poradzi sobie z nim więc nawet niezaznajomiony z techniką komputerową użytkownik. Dodajmy, że laptop ten posiada również sprzętowe zabezpieczenie w postaci modułu TPM.

Na uwagę zasługuje również bardzo rozbudowany BIOS. Poprzez wspomniany pakiet do konfiguracji zabezpieczeń może integrować się on z użytkownikami skonfigurowanymi w systemie Windows. Administrator może określać poziom dostępu do BIOSu i danych urządzeń dla każdego z użytkowników i np. wyłączyć im obsługę kamery czy portów USB. Sprzęt pozwala na startowanie w trybie UEFI, ale nie wymusza tego: można zastosować zarówno tryb kompatybilności, jak i uruchamianie bez obsługi UEFI. Użytkownik może ponadto dokładnie skonfigurować Secure Boot – włączyć lub wyłączyć tę funkcję, oraz dograć inne klucze niż dostępne fabrycznie. Ciekawostką jest możliwość wykonania Secure Erase wprost z poziomu BIOSu tj. usuwania danych z dysku. Problemu nie stanowi także nałożenie hasła bezpieczeństwa (ATA Password) na dyski SSD, które w locie szyfrują wszystkie zapisywane na nich dane.

1
© dobreprogramy