To software do zwalczania konkurencji było oczywiście ścisłątajemnicą Ubera, znaną jedynie szefowi, Travisowi Kalanickowi,kilku innym zaufanym dyrektorom oraz wtajemniczonym w projektinformatykom. Wszystko zaczęło się od rozpoczęcia programuśledzenia kierowców Lyfta. Konkurent nie wymagał bowiemweryfikacji kont kierowców, więc Uber stworzył fałszywe profile wjego systemie, a następnie korzystając z narzędzi do spoofingu GPSsymulował ich zmiany w ich lokalizacji. To ujawniało Uberowilokalizację do ośmiu kierowców Lyfta w bezpośrednim otoczeniukażdego fałszywego kierowcy.
Następnie Uber odkrył metodę identyfikowania kierowcówwykorzystywaną wewnętrznie przez Lyfta – przypisywano im poprostu numeryczne identyfikatory. Znając je, możliwe stało siędługoterminowe, zautomatyzowane śledzenie kierowców jeżdżącychdla konkurencyjnego operatora, a następnie stworzenie raportów oterminach logowania się przez nich do usługi.
To bardzo przydatna informacja, ponieważ wielu kierowcówjednocześnie korzystało z usług obu operatorów siecirozproszonego transportu, wybierając te zlecenia, które im sięakurat bardziej opłacały. Gdy Uber namierzył takiego „podwójnegoagenta”, w momencie gdy ten chciał skorzystać z Lyfta, dostawałznacznie atrakcyjniejszą finansowo ofertę z Ubera. W ten sposóbfirma starała się przekonać do korzystania tylko z jej usług.
Wykorzystanie narzędzia Hell trwać miało przez kilka lat, azakończyć się miało raptem rok temu. Tajne rozwiązanie leżyniewątpliwie w szarej strefie informatyki, naruszając regulaminyLyfta – i zapewne przyniesie pozew cywilny w tej sprawie, a możenawet i karny, związany z nieautoryzowanym dostępem do informacji wsystemie komputerowym. Póki co rzecznik Ubera odmówił komentarza wtej sprawie, z kolei rzecznik Lyfta stwierdził, że jego firmadziała w wysoce konkurencyjnej branży, jeśli jednak te doniesieniasię potwierdzą, będzie to bardzo bardzo niepokojące.