Huawei P20: test bardzo dobrego smartfonu o aparycji pięknego flagowca

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Rok temu testowałem Huaweia P10, który okazał się świetnym smartfonem zamkniętym w niepozornej obudowie. Jego wzornictwo zostało bowiem utrzymane w stylu sprzed bezramkowych, rozciągniętych w pionie wyświetlaczy. W związku z tym pierwszy kontakt z jego następcą był niemałym zaskoczeniem – koniec bycia niepozornym, topowy smartfon Huaweia znacząco się zmienił i jeśli lubimy nowoczesne smartfony, to model P20 uznamy za naprawdę atrakcyjny.

Huawei P20 wygląda jak drogi smartfon klasy premium. Dodatkowo wiele osób twierdzi, że jest naprawdę ładny, przynajmniej w niebieskiej wersji kolorystycznej. Oczywiście atrakcyjny wygląd to tylko jeden z wielu składników, które sprawiają, że dany smartfon można określić bardzo dobrym urządzeniem, wartym swojej ceny. Postanowiłem więc dokładnie sprawdzić czy nowy Huawei wart jest wydania 2700 złotych. Za udostępnienie smartfonu do testów dziękujemy firmie x-kom.pl.

Jakość wykonania

Nowym, charakterystycznym elementem wzornictwa linii smartfonów P20 jest wycięcie na ekranie. Producenta, do sięgnięcia po takie rozwiązanie, najpewniej zainspirował iPhone X. W urządzeniu Apple wycięcie pozwoliło na zastosowanie technologii Face ID. Natomiast w Huaweiu P20 nie uświadczymy równie rozbudowanego systemu rozpoznawania twarzy, ale wycięcie także przynosi korzyści. Pozwoliło ono na umieszczenie na górze głośnika i przedniej kamery przy jednoczesnym zachowaniu bardzo smukłej ramki. Warto zauważyć, że głośnik jest okrągły i wygląda prawie jak druga przednia kamerka.

Wycięcie na ekranie znajduje się pośrodku paska z ikonami stanu. Nie przeszkadza więc ono w codziennym użytkowaniu – najczęściej środek paska i tak pozostawał pusty. Sprawia natomiast, że górny pasek może zostać przesunięty wyżej zapewniając użytkownikowi większą powierzchnię ekranu przy mniejszych rozmiarach smartfonu. Oczywiście inną kwestią jest atrakcyjność smartfonu z wycięciem – nie brakuje opinii, że monobrew źle wygląda także na urządzeniach mobilnych.

Niestety, nie wszystkie boki ekranu udało się otoczyć smukłymi ramkami. Na dole pozostawiono dość sporo przestrzeni, która może kojarzyć się ze wzornictwem ze starszych smartfonów. Owszem, została ona wykorzystana na czytnik linii papilarnych. Mógłby on jednak znaleźć się z tyłu tak jak chociażby w modelu P20 Lite.

Przód i tył znalazł się pod warstwą szkła Gorilla Glass 5. Co ciekawe, tuż po wyjęciu z pudełka na przód testowanego egzemplarza nałożona była folia ochronna, która całkiem dobrze opiera się pierwszym śladom użytkowania oraz odciskom palców. Tył w wersji niebieskiej prezentuje się naprawdę atrakcyjnie.

Przez okres testów nie pojawiła się żadna rysa. Gorzej jednak jest ze zbieraniem odcisków – wystarczy dosłownie kilka minut, aby niebieskie plecy zostały pokryte wyraźnie widocznymi śladami po palcach.

Kolejną wadą pięknych pleców jest ich śliskość, która sprawia, że łatwo o przypadkowy upadek urządzenia. Warto więc sięgnąć po etui – silikonowe dodawane jest przez producenta. Nie spodobał mi się mocno wystający obiektyw kamery. Nie dość, że jest bardziej narażony na uszkodzenia, to jeszcze gromadzi się wokół niego kurz, który trudno usunąć.

Metalowe, zaokrąglone boki sprawiają, że smartfon świetnie leży w dłoni. Dodają one także uroku, świetnie komponując się z całością. Na prawym boku znalazły się przyciski regulacji głośności oraz włącznik. Nieznacznie wystają, zlokalizowanie i sięgnięcie do nich nie stanowi problemu oraz mają przyjemny, niewielki skok. Po przeciwnej stronie, na lewym boku producent umieścił gniazdo na dwie karty SIM w standardzie nanoSIM.

Góra należy wyłącznie do mikrofonu, dół to głośnik i złącze USB Type-C. Zabrakło złącza minijack – pewnym pocieszeniem są dołączone do zestawu słuchawki USB Type-C.

Dokładne wymiary P20 wynoszą 149,1×70,8×7,65 mm, całość waży 165 gramów. Smartfon został rozciągnięty w pionie, ale pod względem szerokości wypada podobnie do zgrabniejszych smartfonów ze sporo mniejszymi wyświetlaczami. W związku z tym, trzyma się go wygodnie i nie sprawia wrażenia zbyt dużego. Poszczególne elementy zostały spasowane perfekcyjnie, nic nie skrzypi, nawet pod mocniejszym naciskiem.

Wyświetlacz

Huawei został wyposażony w 5,8-calowy wyświetlacz określany przez producenta FullView 2.0. Elementem wyróżniającym są nietypowe proporcje, które wynoszą 19:9. Dodatkowa przestrzeń w pionie została wykorzystana na wycięcie w ekranie i podniesienie do góry paska z ikonami stanu. Jak już wcześniej wspomniałem, dzięki temu rozwiązaniu użytkownik zyskuje więcej powierzchni.

Jeśli nie jesteśmy zadowoleni z wycięcia, to można je programowo wyłączyć. Wystarczy wejść do ustawień wyświetlacza. Wówczas wszystkie aplikacje będą wyświetlane w bardziej standardowej proporcji 18:9. Większość aplikacji radzi sobie jednak z nietypowym ekranem i wycięciem, ale są wyjątki. Chociażby w przypadku Instagrama, wybrane elementy są przesłaniane przez wycięcie.

Ekran nie został wykonany w technologii AMOLED, jak w przypadku modelu P20 Pro. Wciąż obcujemy z wyświetlaczem LCD IPS. Zapewnia on jednak niezłe odwzorowanie kolorów, szerokie kąty widzenia i dobrą czerń. Maksymalna jasność pozwala na korzystanie w słońcu, ale względem P20 Pro widać różnicę – AMOLED jest zauważalnie jaśniejszy.

Wyświetlacz P20 zapewnia rozdzielczość 1080 x 2244 pikseli, co daje zadowalające zagęszczenie na poziomie 429 ppi. Obraz jest ostry, czcionki wyraźne, a w codziennym użytkowaniu pojedyncze piksele są niedostrzegalne. W ustawieniach dostosujemy rozmiar tekstu oraz rozdzielczość ekranu. Do wyboru są trzy opcje: Full HD+, HD+ oraz Inteligentna rozdzielczość. Ostatnia opcja to automatyczne zmniejszanie rozdzielczości w celu zaoszczędzenia energii. Wybranie HD+ może sprawdzić się wyłącznie w celu wydłużenia czasu pracy, bowiem przy tej rozdzielczości, ostrość obrazu jest zbyt niska.

Wydajność i akumulator

Huawei nie sięgnął po zupełnie nowy procesor. Sercem P20 jest układ znany z zeszłorocznego modelu Mate 10 Pro – Kirin 970. Składa się on z czterech rdzeni Cortex-A73 rozpędzających się do 2,36 GHz oraz czterech rdzeni Cortex-A53 taktowanych do 1,8 GHz. Wspierany jest on przez koprocesor i7, a za przetwarzanie grafiki odpowiada układ Mali-G72 MP12. Owszem to wciąż wydajny procesor, który zapewnia komfortowe korzystanie ze smartfonu oraz płynną animację w rozbudowanych grach, ale zostaje już w tyle za najnowszymi układami Samsunga czy Qualcomma.

Autorski procesor Huaweia współpracuje z układem NPU (Neural Network Processing Unit), który w założeniach ma uczynić smartfon inteligentnym. W założeniach P20 uczy się zachowań użytkownika, optymalnie się do niego dostosowując. Dodatkowo NPU ma zapewnić szybką pracę systemu nawet po dwóch latach użytkowania. Huawei zapewnia, że wolniejsze działania ma nie być odczuwalne. Jeszcze za wcześnie, aby ocenić sprawność technologii w przypadku P20, ale z opinii użytkowników Mate’a 10 Pro wyposażonego w ten sam układ, wynika, że rozwiązanie faktycznie może działać.

Użytkownik do dyspozycji otrzymuje 4 GB RAM i 128 GB na dane. Zabrakło gniazda na kartę microSD, więc musi wystarczyć przestrzeń na pliki zapewniona przez producenta. Nie powinno jej jednak zabraknąć – dla większości użytkowników 128 GB to w zupełności wystarczająca wartość.

Wśród dostępnych modułów znajdziemy Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2,4 i 5 GHz), GPS, GLONASS, NFC i Bluetooth 4.2 LE. Podczas testów nie spotkałem się z żadnym problemem podczas korzystania z Wi-Fi i sieci komórkowej. Połączenie jest stabilne i ma dobry zasięg. P20 dobrze radzi sobie także na terenach wiejskich.

Akumulator o pojemności 3400 mAh zapewnia dobry czas pracy na jednym ładowaniu. Smartfon osiąga 5-6 godzin na ekranie, czyli wynik zbliżony do większości topowych modeli. Na pokładzie pojawiła się technologia szybkiego ładowania. Zabrakło jednak bezprzewodowego ładowania, mimo iż tył został pokryty warstwą szkła.

Oprogramowanie i biometria

P20 działa pod kontrolą Androida 8.1 Oreo z nakładką EMUI 8.1. Z kolei ostatnie poprawki bezpieczeństwa pochodzą z 1 marca 2018 roku. Otrzymujemy więc najnowszą wersję systemu Google, który został zmodyfikowany autorską nakładką producenta. Zauważalnie wpływa ona na wygląd systemu dodając jeszcze kilka ciekawych funkcji. Użytkownicy smartfonów chińskiego producenta poczują się jak w domu – Huawei od dłuższego czasu stawia na drobne zmiany, bez wprowadzania rewolucji, wyznając zasadą, że jeśli coś się sprawdza, to nie warto tego zmieniać.

Nakładka może się podobać, chociaż do najładniejszych z pewnością bym jej nie zaliczył. Wygląda po prostu dobrze. Producent stawia na intuicyjność i zapewnienie dużych możliwości już po wyjęciu z pudełka, bez potrzeby sięgania po wiele aplikacji firm trzecich. Nie spodobał mi się brak konsekwencji w wyglądzie ikon systemowych – systemowe aplikacje reprezentowane są przez kwadratowe ikonki z zaokrąglonymi rogami, aplikacje Google przez okrągłe, a z kolei w przypadku pozostałych aplikacji panuje zupełna dowolność.

W ustawieniach zmienimy rozmiar tekstu, ale także poszczególnych elementów interfejsu systemu i aplikacji. Możemy zdecydować o wyświetlaniu aplikacji w trybie pełnoekranowym – jeśli aplikacja ma problem z dostosowaniem interfejsu do ekranu P20, zostanie wyświetlona w oknie otoczonym czarnymi ramkami. Wygodną opcją, którą znajdziemy w ustawieniach wyświetlacza jest także możliwość zdecydowania o stylu ekranu głównego – standardowy lub klasyczny. Pierwszy pokazuje wszystkie aplikacje na ekranie głównym, drugi to aplikacje w szufladzie, a wybrane użytkownik może przenieść na ekran główny.

Wśród wartych uwagi aplikacji producenta warto wspomnieć o Menedżerze telefonu. Dostępne funkcje pozwalają na optymalizację smartfonu, usuwanie nieużywanych plików, zarządzenia transmisją danych czy akumulatorem. Ponadto aplikacja posiada wbudowany skaner antywirusowy dostarczony przez Avasta. Huawei zadbał o osoby aktywne fizycznie – aplikacja Health pozwala na liczenie kroków, przebiegniętego dystansu czy trasy pokonanej na rowerze. Zapisywana jest wówczas trasa z GPS-u, średnie tempo czy odległość. Aplikację można również sparować z dodatkowymi urządzeniami, jak smartwatch, smartopaska czy pulsometr – niestety producent ograniczył się do wsparcia tylko kilku urządzeń.

Huawei P20 atrakcyjnie wypada pod względem zabezpieczeń wykorzystujących biometrię. Nie zabrakło czytnika linii papilarnych, który jest jednym z najszybszych na rynku. Wystarczy dotknąć czytnik palcem, a smartfon od razu jest odblokowany. Nowością jest natomiast funkcja rozpoznawania twarzy. Muszę przyznać, że działa naprawdę dobrze, także w gorszych warunkach oświetleniowych. Systemu nie udało mi się oszukać za pomocą zdjęcia. Problemy pojawiają się wyłącznie nocą. Dodam, że w wielu sytuacjach wygodniej było mi skorzystać z nowej metody niż z czytnika linii papilarnych.

Zdjęcia i jakość dźwięku

Główna kamera Huaweia P20 składa się z zestawu: 12 MP z przysłoną f/1.8 i monochromatyczny obiektyw 20 MP z przysłoną f/1.6. Kamera posiada elektroniczną stabilizację obrazu i szybki laserowy autofocus. W robieniu zdjęć pomóc ma sztuczna inteligencja, której działanie sprowadza się do rozpoznawania obiektów w czasie rzeczywistym.

Podczas robienia zdjęć parametry dostosowywane są automatycznie. Oprogramowanie Huaweia potrafi rozpoznać, że aktualnie fotografujemy jedzenie, roślinność, kwiaty, dokument tekstowy czy robimy zdjęcie blisko umieszczonego obiektu. Poszczególne obiekty najczęściej rozpoznawane są poprawnie – w przypadku roślinności podbijane są kolory, jeśli robimy zdjęcie dokumentu z dużą ilością tekstu aparat stara się wyostrzyć litery, a jeśli chcemy sfotografować blisko umieszczony przedmiot to uruchamiane jest dwukrotne bezstratne powiększenie.

Zdjęcia wykonane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji jak najbardziej mogą się podobać. Wyglądają jakby zostały przepuszczone przez program graficzny w celu podbicia wybranych parametrów. Jeśli jednak preferujemy bardziej naturalne fotografie, to sztuczną inteligencję można wyłączyć z poziomu ustawień.

W kwestii jakości zdjęć Huawei P20 wypada świetnie i to nawet bez sztucznej inteligencji. Zdjęcia są ostre, wyraźne z dobrze odwzorowanymi kolorami. Oprogramowanie całkiem dobrze radzi sobie również z opcją rozmycia obiektów w tle. Niedociągnięcia kamery dostrzegalne są w gorszych warunkach oświetleniowych, chociaż na tę przypadłość cierpi większość dostępnych smartfonów.

Na przodzie znalazła się kamerka o rozdzielczości 24 MP z przysłoną f/2.0. Wykonuje ona bardzo dobre selfie, zwłaszcza jeśli dostarczymy jej odpowiedniej ilości światła. Muszę jednak przyczepić się do upiększenia twarzy. Oprogramowanie Huaweia stara się wygładzić twarz nawet jeśli zrezygnujemy z funkcji upiększania. Ponadto przy włączonej opcji, aplikacja aparatu jest zbyt rygorystyczna i często twarz wygląda po prostu sztucznie.

Głośnik znalazł się na dolnym boku. Gra głośno i wyraźnie, ale Huawei P20 nieznacznie odstaje od czołówki. Samsung Galaxy S9 czy iPhone (od wersji 7 w górę) zapewniają lepszy dźwięk. Warto wiedzieć, że producent pozbył się złącza minijack. Pozostaje więc korzystać ze słuchawek z USB Type-C (dość dobre znajdziemy w pudełku), kupić odpowiednią przejściówkę lub zacząć korzystać ze słuchawek bezprzewodowych

Podsumowanie: czy warto kupić Huaweia P20?

Huawei P20 jest świetnym smartfonem. Ma atrakcyjny wygląd, nowoczesne wzornictwo, robi bardzo dobre zdjęcia i ma dobry wyświetlacz. Bardzo dobrze jest również w środku – wydajny procesor, 4 GB RAM i 128 GB na dane użytkownika. To wszystko działa pod kontrolą Androida z dopracowaną nakładką. Nawet wycięcie na ekranie, które budziło obawy o bycie tylko kopią iPhone’a X, okazało się przemyślanym i całkiem dopracowanym rozwiązaniem.

P20 odstaje pod pewnymi względami od najlepszych na rynku. Procesor zostaje już w tyle za topowym Snapdragonem, Exynosem czy Apple A11. Nie mamy głośników stereo, ekran wykonany jest w technologii LCD i zabrakło bezprzewodowego ładowania. Należy jednak zauważyć, że jest tańszy od tych bezkompromisowych flagowców, z którymi konkurować ma model P20 Pro. Huawei P20 może natomiast być świetnym wyborem dla osoby, która szuka dopracowanego smartfonu, który wygląda jak topowy sprzęt, a pewne braki nadrabia odczuwalnie atrakcyjniejszą ceną.

Huawei P20 za 2699 zł dostępny jest w x-kom.pl.

© dobreprogramy