r   e   k   l   a   m   a
reklama

Intel zarobił miliardy na niebezpiecznych procesorach. Teraz sprzeda nam bezpieczne

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Za nami kolejny tydzień z Meltdownem i Spectre, atakami pozwalającymi na pozyskanie wrażliwych danych poprzez nadużycie pewnych rozstrzygnięć w architekturze procesorów. Kto miał dostać łatki, ten dostał, a kto dostał, ten już wie, czym to pachnie – odczuwalnie niższą wydajnością sprzętu we wszystkich obciążeniach roboczych związanych z intensywnym dostępem do systemu plików czy sieci. I co teraz, mamy zostać na najbliższe lata z przetrąconym prawem Moore’a, w którym wydajność procesorów nie tylko przestała rosnąć, ale zaczęła się zmniejszać? Intel, którego produkty w największym stopniu zostały dotknięte tymi fatalnymi błędami, twierdzi, że wcale nie. Z ust samego szefa szefów, Briana Krzanicha, usłyszeliśmy, że na horyzoncie są procesory, które nie będą już podatne na Meltdown i Spectre.

Z perspektywy posiadaczy akcji Intela dobrze się stało, że firma siedziała cicho w kwestii zagrożeń, o których wiedziała przynajmniej od połowy zeszłego roku. Wyniki finansowe za ostatni kwartał 2017 roku są po prostu fantastyczne – jak podaje Thomson Reuters, to przychód 17,1 mld dolarów, o 4% wyższy rok do roku. Przychód Intela za cały 2017 rok to 62,8 mld dolarów, 6% wyższy rok do roku. Dzięki temu Intel był w stanie zapewnić przychód 1,08 dolara na akcję, o 22 centy więcej, niż prognozowali analitycy. Nic więc dziwnego, że Wall Street entuzjastycznie przyjęła te świetne wyniki. Może łatki Intela to „zwykłe śmieci”, jak ocenił je Linus Torvalds, ale akcje Intela to inna sprawa, ich wartość natychmiast wzrosła o niemal 4%, do prawie 47 dolarów.

W swoim oświadczeniu dla mediów Brian Krzanich, CEO Intela ogłosił, że był to rok rekordowy, wzrost wynikał ze skupienia się na centrach danych. I faktycznie, Data Center Group uzyskało wzrost o 20%, Internet of Things Group wzrost o 21%, zaś Programmable Solutions Group wzrost aż o 35% rok do roku. Strategiczne inwestycje w technologie pamięci, rozwiązania programowalne, komunikację i autonomiczne pojazdy zaczynają się zwracać i poszerzają potencjał wzrostu Intela – ogłosił więc Krzanich. Pecety? O pecetach nie ma co mówić, w czwartym kwartale przychód z procesorów desktopowych i laptopowych (Client Computing Group) skurczył się o 2% rok do roku.

Bezpieczeństwo? Tak, bezpieczeństwo jest najważniejsze

Podczas konferencji prasowej Krzanich odniósł się do dręczącej analityków finansowych kwestii. Czy cała ta afera ze Spectre i Meltdown nie zaszkodzi sprzedaży? Wręcz przeciwnie. Bezpieczeństwo jest głównym priorytetem, podstawą naszych produktów, czymś kluczowym dla rozwoju naszej strategii dla centrów danych. Na ten czas skupiamy się na dostarczeni wysokiej jakości zabezpieczeń, aby ochronić infrastrukturę naszych klientów przed tymi exploitami. Pracujemy też na zmianami w krzemie w przyszłych produktach, które bezpośrednio rozwiążą zagrożenia Spectre i Meltdown w sprzęcie – te produkty zaczną pojawiać się jeszcze w tym roku – wyjaśnił Krzanich, podkreślając, że pracują nad tym najtęższe mózgi w Intelu i nie ma obaw, by zaszkodziło to korzystnym prognozom wzrostu.

Uwierzcie lub nie, ale analitycy przyjęli odpowiedź z zadowoleniem. Nie było pytań o zmiany w architekturze predyktora rozgałęzień, i temu podobne sprawy interesujące tylko ludzi, którzy nie mają życia. Nie zapytano nawet o to, jak to się stało, że pierwsza wersja wydanego dla procesorów mikrokodu z poprawkami doprowadzała do zawieszania załatanych procesorów. Dowiedzieliśmy się jedynie, że zarządzanie kryzysowe w zakresie PR zapewniła zewnętrzna firma, Sard Verbinnen & Co. Tak jak na początku tej afery napisaliśmy – to prawdziwi mistrzowie giętkiego języka, którzy nie kłamiąc w żadnym momencie, wyjaśnili że produkty Intela i tak są najbezpieczniejsze.

Powiemy Wam to, czego nie powiedział Intel

Brian Krzanich nie może powiedzieć niczego, co zaszkodziłoby wartości akcji firmy. My, jako że nie pracujemy dla Intela ani nie mamy jego akcji, możemy napisać Wam parę okropnych rzeczy. Prawdopodobnie kupione w zeszłym roku procesory Core 8. generacji były najszybszym, co w tej dekadzie dostaniemy. Tak, prawo Moore’a poległo, ale nie z powodu fizyki jak wszyscy wróżyli, lecz z powodu informatyki.

Początek 2018 roku przyniósł nam ujawnienie dwóch nowych klas zagrożeń. Pierwsze z nich, Meltdown, dotyczy w świecie x86 wyłącznie Intela, ale można mu zapobiec w miarę łatwo, kosztem zmniejszenia wydajności o nawet 30% w wielu obciążeniach roboczych. Drugie, Spectre, dotyczy prawie każdego współczesnego procesora, i na tym etapie nie bardzo jest jak mu zapobiec, chyba że całkowicie rezygnując z mechanizmu przewidywania rozgałęzień kodu. Niespodziewanie odkryliśmy, że te wszystkie metody optymalizacji wydajności procesorów przez architekturę, którymi od lat próbuje się nadrobić coraz mniejsze wzrosty wydajności z postępów w miniaturyzacji, mają swoją cenę. Tą ceną jest bezpieczeństwo, o którym nikt nie myślał. Teraz projektanci procesorów będą musieli podczas każdej próbie ulepszenia wydajności zastanawiać się, czy właśnie nie sprowadzają na nas kolejnego zagrożenia klasy Meltdowna czy Spectre.

Co więc dalej? Kiedy te obiecane poprawki w sprzęcie? Sądząc po ujawnionej w grudniu zeszłego roku mapie produktowej Intela, w tym roku mogłyby otrzymać je procesory Cascade Lake-X, bazujące na architekturze 14 nm++ i mające zastąpić nieco bezsensowne dzisiaj Kaby Lake-X. To jednak procesory tylko dla entuzjastów, sama górna półka. Wygląda na to, że nowa architektura Cannon Lake na procesie 10 nm pojawi się dopiero w przyszłym roku. Kwestią otwartą pozostaje to, czy jakieś zmiany trafią do Coffee Lake-S dla czipsetów serii 300, których premiera zaplanowana została jeszcze na pierwszy kwartał br.

Nie liczymy na to, że będzie jakakolwiek wymiana starszych procesorów, nawet tych serwerowych, dla operatorów chmur. Pamiętajmy, że od początku Intel podkreślał, że to nie jest błąd, wszystko działa poprawnie. Nie zostanie zrobione nic, co mogłoby narazić Intela na zbiorową odpowiedzialność przed klientami, która mogłaby się zakończyć tragicznie – nakazem rekompensat finansowych dla wszystkich posiadaczy procesorów Intela.

Nie spodziewamy się też, by Intel rozwiązał sprzętowo problemy ze Spectre. Te poprawki w architekturze usuną jedynie podatność na Meltdown. Dobrego pomysłu na załatanie podatności na Spectre nie ma nikt, zaproponowane w tym celu łatki software’owe odczuwalnie obniżają wydajność procesorów.

Na pociechę możemy powiedzieć, że ceny procesorów Intela raczej nie wzrosną. Wszelkie koszty modyfikacji firma będzie musiała wziąć na siebie, konkurencja ze strony AMD będzie w tym roku silna jak nigdy dotąd.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieAsus VivoBook Flip 14: laptop, który staje się tabletem