Komputer moje hobby

W tym roku minęło 30 lat mojej pracy przed komputerem. Stwierdziłem to zupełnie niespodziewanie dla samego siebie. Po prostu czytając tygodniowy przegląd blogów pomyślałem, że skoro już mam konto w dobrychprogramach do bezpiecznego pobierania, to czemu nie blog?
Jeżeli blog w wortalu informatycznym to zerknąłem w swój przebieg pracy i aż mnie prawie przycisnęło do podłogi! Tak, właśnie upłynęło 30 lat od mojego spotkania z komputerem PC. Tak w ogóle to z komputerami nawet wiele lat wcześniej. ZX, Atari, Schneider to dodatkowe ponad 10 lat. I nie była to tylko zabawa. Pierwszym moim projektem (tak to określę według dzisiejszej nomenklatury) było wyznaczanie punktów charakterystycznych krzywej przejściowej dla zadanych parametrów łuku (projektowanie drogi). Taka zabawa, bo do tego były tabele w grubym tomiszczu, ale przyniosła mi frajdę.
Powinienem już przestać pisać o historii, gdyż w sumie oprócz jubileuszu, to więcej niewiele z niej wynika oprócz być może uzależnienia(?), które na swoje usprawiedliwienie, zawsze starałem się twórczo wykorzystywać. Jednak nie sposób abym nie wspomniał jeszcze zdaniem o tym najważniejszym dla mnie bezpośrednim spotkaniu z prawdziwym PC typu IBM. Nie obniżając wartości tych wymienionych innych wcześniejszych maszyn, określiłem PC IBM jako prawdziwy PC tylko z tego powodu, że przetrwał do dzisiaj.
Pewnie zupełnie obok toczyła się historia Appla, ale tego zupełnie nie dostąpiłem, jedynie samą historię poczynań Jobsa czytałem i oglądałem z zaciekawieniem i napięciem prawie jak wielowątkową dobrą sensację.
Powracając więc jeszcze na moment do związku z PC nadmienię, że był to od początku niezmiernie pasjonujący i chyba nawet najbardziej intensywny kontakt, ponieważ projektowałem system kadrowo-płacowy - jako kadrowiec. Od strony funkcjonalności i interfejsu. Program w Clipperze pisał informatyk. I tyle historii. Jedynie wniosek z niej jest taki, że w kwestiach stricte informatycznych byłem i pozostaję nadal pasjonatem, hobbystą i być może, o czym już wcześniej napomknąłem - nieco uzależnionym. Oczywiście zdaję sobie całkowicie sprawę z faktu, że w tym przypadku "nieco" oznacza dokładnie tyle, co "całkiem". Również w kwestii uzależnień jestem obeznany, jako że to nie moje jedyne. Mam więc możliwość wybierania sposród, tego najlepszego dla siebie ;-)
Tak już całkiem serio, zajęcia, których się kilku podejmowałem, przypadkiem czy zrządzeniem losu zawsze związane były ze wspomaganiem komputerowym. Ja jednak mimo kilku nieśmiałych prób... pozostawałem nadal hobbystą i właściwie zwykłym użytkownikiem komputera osobistego. To co wiem i umiem pozwala mi bezpiecznie przechodzić przez różne eksperymenty i utrzymywać maszyny w sprawności, a w ich zawartości porządek. Nie jest to nic szczególnego, bo przecież za kilkadziesiąt czy może więcej złotych może to sobie każdy zapewnić na co dzień.
Pozostaję jednak zwyczajnym użytkownikiem, czyli tą osobą do której adresowane są urządzenia elektroniczne - dopóki się nie zespolą, to będę je jeszcze dzielił na PC i smartfony.
I właśnie z pozycji zwykłego użytkownika myślę, że będę mógł podzielić się od czasu do czasu swoimi refleksjami i wnioskami o komputerach i oprogramowaniu - systemach operacyjnych i programach użytkowych. Napisać o nadziejach i radościach związanych z elektronika oraz także o jej szarych stronach, które zwykłego użytkownika wywołują przygnębienie i złość, a nawet niechęć czy urazę. Ja tego wszystkiego doświadczam, ale z komputerem o tym nie pogadam ;-) Bynajmniej nie oczekuję aby komputer czy forum było moim terapeutą, jednak co do ekspresji to uważam forum za znacznie bardziej bezpieczne. Nie zdarzyło mi się jeszcze co prawda, w jakimś chwilowym uniesieniu uszkodzić elektroniki. Wręcz przeciwnie, odznaczam się w tej kwestii przesadną, wręcz pedantyczną dbałością o sprzęt. Na form oprócz łagodzącego nastroje upustu treści, mogę nawet czasami być pożyteczny (subiektywna ocena), a już na pewno lepszy dla siebie :-)