Na stronach magistratu możnazapoznać się z pismempoświęconym strategicznej reformie IT Monachium, a adresowanym dowydziałów jego administracji, które miałyby reformę wprowadzićw życie. Pismo nie pozostawia wątpliwości co do wyborutechnologii. Mowa nim o przygotowaniu nowej wersji oprogramowaniaklienckiego na bazie Windowsa, jak również opracowaniuujednoliconej architektury klienckiej, która wspierałabystandardowe funkcje biurowe, tj. pracę z tekstem, arkuszamikalkulacyjnymi, prezentacjami, dokumentami PDF, pocztą elektronicznąi WWW.
Co szczególnie ważne, tewszystkie standardowe produktymiałyby być kompatybilne z innymi produktami software’owymi. Zaprzykład postawiono klienta SAP. No cóż, Niemcy najbogatszy krajEuropy, Bawaria najbogatszy kraj Niemiec, Monachium najbogatszemiasto Bawarii – kto bogatemu zabroni wdrażać klienta SAP wadministracji samorządowej? W praktyce wymóg ten oznacza też, żeLibreOffice na Windowsie też nie wchodzi w grę, standardowymproduktem kompatybilnym z klientem SAP jest oczywiście MicrosoftOffice.
Zarazem jednak, jak czytamy wdokumencie, aplikacje miejskie („die städtischen Anwendungen”)miałyby działać niezależnie od systemu operacyjnego urządzeniakońcowego – miałyby to być więc aplikacje webowe,zwirtualizowane, lub dostarczane przez zdalny pulpit.
Jednocześnie CSU i SPD chcąokresu przejściowego, trwającego do 2021 roku, podczas któregourzędnicy będą mogli wybrać albo nowego windowsowego klienta zestandardowymi produktami, albo korzystać jak do tej pory z mieszanejarchitektury z LiMuxem i Windowsem. Obecnie ta mieszana architekturato 15 tysięcy linuksowych maszyn i około 5 tys. z Windowsem iMicrosoft Office.
Nie wiadomo, ile to wszystkobędzie kosztowało, choć pewnie można sądzić, że chodzi o wielemilionów euro. Opozycja w postaci Partii Zielonych i Partii Piratównic jednak nie zrobi, rządząca koalicjachrześcijańsko-socjalistyczna ma 49 głosów w 81-osobowej radzie –oponenci mają 19. Musiałby więc zdarzyć się jakiś politycznycud, by linuksowy system w Monachium ocalał.