Kontrowersje wokół podatku cyfrowego w Wielkiej Brytanii. Amazon nie będzie go płacić

Strona główna Aktualności
fot. GettyImages
fot. GettyImages

O autorze

Wielka Brytania pracuje nad własnym podatkiem cyfrowym, niezależnie od OECD. Jak donosi brytyjski "The Times", nie będzie musiał opłacać go serwis Amazon. Zapłacą go natomiast mali sprzedawcy wykorzystujący platformę.

Brytyjczycy podeszli dość kontrowersyjnie do prac nad podatkiem cyfrowym. Już w lipcu minister finansów wskazał, że technologiczni giganci dorobili się na pandemii. Szczególnie Amazon, bo branża e-commerce na całym świecie rosła jak na drożdżach. Tymczasem, spośród wszystkich technologicznych serwisów, to on zapłaci najmniej. A w praktyce nic.

Podatek od usług cyfrowych, bo tak dokładnie określają go politycy Wielkiej Brytanii, obejmie wszystkie największe firmy technologiczne. Można się więc spodziewać, że płacić będą Apple, Google, Facebook, Microsoft, Tencent czy Amazon. W przypadku tego ostatniego jest sporo kontrowersji. Zostanie objęty niewielkim podatkiem, ale go nie zapłaci.

Amazon się wycwanił i podatkiem obciąży sprzedawców

Zapłacą bowiem sprzedawcy. Amazon będzie miał obowiązek płacić jedynie 2-proc. opłatę od przychodów zewnętrznych handlarzy, wykorzystujących jego platformę. I jak można się spodziewać po Amazonie, już znalazł sobie sposób, aby tego uniknąć. Firma ogłosiła, że podniesie opłaty, które pobiera od sprzedawców, w ten sposób przenosząc koszt podatku cyfrowego na nich.

Amazon nie będzie płacić podatku od usług cyfrowych za produkty sprzedawane bezpośrednio przez siebie. Podatki cyfrowe nie podobają się Stanom Zjednoczonym. Opracowywane przez europejskie kraje prawo według administracji Donalda Trumpa są "nieuczciwe". Zapowiedziano nawet śledztwo w tej sprawie. I nikogo nie dziwią takie decyzje USA, bo większość korporacji technologicznych świata to firmy amerykańskie.

© dobreprogramy
s