[twitter=https://twitter.com/kindrobot_org/status/1321399693369397249]
Niemal od razu po uruchomieniu szwedzkiej wersji sklepu internauci znaleźli na niej masę błędnie przetłumaczonych opisów produktu. Wiele z nich zawierała np. wulgaryzmy, co wywołało spore poruszenie w sieci. Przykładowo zamiast słowa "raps", które po szwedzku oznacza "rzepak" użyto w opisie słowa "valdtakt", czyli "gwałt". Kurczaki pomylono z penisami, a patelnie zaklasyfikowano, jako produkt "tylko dla kobiet".
"Wasz dobor słów to katastrofa, potrzebujecie nowego dyrektora odpowiedzialnego za sprzedaż międzynarodową”, skomentował jeden z użytkowników Twittera. Błędów jest oczywiście znacznie więcej, ale internauci skarżą się także na ceny. Okazuje się, że wiele produktów na Amazonie w Niemczech jest znacznie niższa niż w Szwecji.
Amazon zajmuje stanowisko
Amazon podziękował użytkownikom za czujność, co ma pomóc w dopracowaniu strony Amazon.se. "Jeśli ktoś zauważy inne niedociągnięcia na naszych stronach produktów, prosimy o kliknięcie w odpowiedni link na stronie i przesłanie nam tej informacji, a my wprowadzimy stosowne poprawki", poinformował rzecznik amerykańskiego giganta.
[facebook=https://www.facebook.com/dobreprogramy/posts/10157873384130686]
Wejście Amazona na szwedzki rynek odbiła się na wynikach sprzedaży lokalnych platform zakupowych. Niektóre serwisy zanotowały również spory spadek wartości akcji na giełdzie. Alex Ootes, wiceprezes Amazona ds. ekspansji w UE zapewnił, że Amazon zaoferuje szwedzkim klientom wiele towarów od lokalnych producentów, co ma zapewnić im niepowtarzalną ofertę, niedostępną dotychczas na niemieckim Amazonie.