Retromaniak: Apple-1 – premiera polskiej repliki i szczypta historii

Kolekcjonerzy starych komputerów dzielą się z grubsza na dwie grupy. Jedni chomikują swoje zbiory w czeluściach strychów i piwnic, ekscytując się nimi zwykle w samotności. Drudzy, wręcz przeciwnie – chętnie dzielą się swoimi zdobyczami, prowadzą strony albo profile na Facebooku, na których to mniej lub bardziej drobiazgowo opisują swój sprzęt i związane z nim ciekawostki, organizują mini muzea, czy wystawy. Jacek Łupina, ze swoim Apple Muzeum Polska, zasługuje na trzecią grupę. To creme de la creme polskich retromaniaków.

Przyglądanie się jego pasji niezmiennie budzi we mnie podziw i szacunek za ogrom poświęconego czasu oraz włożonej pracy. Jej ukoronowaniem był żmudny proces odtwarzania historycznego komputera Apple-1 i związana z tym premiera, w której to miałem przyjemność uczestniczyć kilka dni temu.

Dlaczego odtwarzania? To bardzo proste - Apple-1 powstało w liczbie około 200. egzemplarzy, z czego do dzisiejszych czasów zachowało się jedynie 60. Nietrudno się więc domyślić, że ceny tych pozostałych osiągają kosmiczne wartości. W chwili pisania tego tekstu jeden z Apple-1 jest nawet wystawiony na eBay'u (co nie zdarza się często), za przyprawiającą o ból głowy kwotę... 1.750.000 dolarów, czyli równowartość blisko 7.000.000 złotych. 7 milionów. Złotych. Za komputer ;)

Plus 792 dolary i 73 centy za wysyłkę :)

Geneza Apple-1

Historia Apple-1 zaczęła się 5 marca 1975 roku wieczorem, w garażu domu przy 18. Alei 614 w Menlo Park w Kalifornii. To właśnie tam odbyło się pierwsze spotkanie hobbystycznego klubu Homebrew Computer Club, założonego przez dwóch entuzjastów elektroniki - Gordona Frencha (właściciela garażu) oraz Freda Moore'a. Okazją do spotkania był m.in. egzemplarz komputera Altair 8800, który trafił do miejscowej firmy People's Computer Company. Był to przełomowy sprzęt, pierwszy komputer osobisty, który odniósł sukces komercyjny.

Gordon i Fred zaprosili na spotkanie innych entuzjastów zakręconych na punkcie ówczesnych nowinek technologicznych. Wśród obecnych był m.in. Steve Wozniak ("Woz"), inżynier pracujący w firmie HP. Altair 8800 zachwycił go do tego stopnia, że postanowił zbudować własny mikrokomputer osobisty.

W tym czasie Woz, na zlecenie Aleksa Kamradta, pracował też nad terminalem graficznym "Computer Converser" umożliwiającym zdalne łączenie się z minikomputerami Call Computer, firmy Aleksa. Zamiast wyświetlania danych przy pomocy specjalnych terminali z dedykowanymi (zwykle zintegrowanymi) monitorami, czy też drukowania ich na drukarkach, obraz miał być wyświetlany na zwykłym telewizorze, co było wówczas absolutną nowością. Dostęp miał następować zdalnie poprzez modem przesyłający dane z prędkością 300 bodów.

Nawiasem mówiąc, jak to określił Randy Wigginton - pierwszy programista zatrudniony w Apple Computer, Alex Kamradt był "prawdziwą szumowiną". Nigdy nie zapłacił Wozowi za projekt terminala. Los jednak nie był dla niego przychylny - zginął w więziennej bójce, w 1991 roku.

Wracając do Computer Conversera, Woz postanowił pójść jeszcze krok dalej i wbudować mikroprocesor w taki wideoterminal aby uzyskać pełnowartościowy mikrokomputer. Tak powstała koncepcja Apple-1.

Pierwszy działający prototyp Apple-1 powstał już 29 czerwca 1975 roku, a więc w zaledwie niespełna 4 miesiące od pamiętnego spotkania w garażu Gordona Frencha. Na przeszkodzie stały jednak bardzo wysokie koszty podzespołów - sam procesor Motorola 6800, wybrany przez Woza jako serce komputera, kosztował wówczas 175 dolarów (co, uwzględniając inflację, przekłada się na ponad 800 dolarów obecnie). Konkurencyjny Intel 8080 był jeszcze droższy - jego oficjalna cena wynosiła 360 dolarów. Analogicznie było z innymi komponentami - m.in. kośćmi pamięci. W sytuacji gdy kompletny Altair 8800 kosztował 439 dolarów (w wersji do samodzielnego montażu) lub 621 dolarów (zmontowany), stawiało to cały projekt pod ekonomicznym znakiem zapytania.

Woz przeczuwał jednak rychły spadek cen komponentów i... nie mylił się. W drugiej połowie 1975 roku firma MOS Technology zaprezentowała swój 8-bitowy mikroprocesor 6502 taktowany zegarem 1 MHz i... wyceniła go na zaledwie 25 dolarów. To był przełom i Woz zaadaptował MOS 6502 do projektu. W międzyczasie, na sofie w swoim mieszkaniu w Villa Serra Apartments przy Homestead Road 20800 w Cupertino, napisał także w asemblerze interpreter języka BASIC. W zasadzie całe Apple-1 od początku do końca było jego dziełem. Jedynie projekt płyty głównej był ponoć zasługą Howarda Cantera - jego kolegi z pracy, na co zwraca uwagę jedno ze źródeł.

W tym miejscu trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Apple-1 nie miało formy gotowego komputera, a "jedynie" płyty głównej, która wymagała doposażenia o brakujący osprzęt - m.in. zasilacz, klawiaturę i obudowę. To był jednak i tak postęp względem starszych konstrukcji. Wszystkie elementy, włącznie z mikroprocesorem, pamięcią, kontrolerem video, klawiatury, magnetofonu, były wbudowane na jednej płycie. Do komputera można było podłączyć standardowy telewizor, standardowy magnetofon kasetowy i większość klawiatur ASCII.

Jedynie obudowę trzeba było sobie dorobić samemu - w czym tkwi zresztą największy... koloryt Apple-1. Pomysłowość użytkowników nie znała granic - jedni wkładali wszystkie bebechy do walizek, inni adoptowali obudowy z innych urządzeń, albo wykonywali je z drewna. I to właśnie te drewniane obudowy są dziś najbardziej charakterystyczną cechą Apple-1.

Cała ta koncepcja może może dziś budzić uśmiech politowania, ale dzięki temu cena takiego mikrokomputera stawała się przystępniejsza dla entuzjastów. Zresztą, na analogicznej zasadzie, działa dziś cały ekosystem Raspberry Pi.

Komercyjny start

Zastanawiacie się pewnie jaką rolę w tym wszystkim miał osławiony Steve Jobs. Wbrew obiegowym opiniom - olbrzymią. Gdyby nie on, projekt Woza zapewne umarłby śmiercią naturalną. Woz bowiem kilkukrotnie próbował swoim projektem zainteresować swojego pracodawcę, HP, ale firma ta nie podjęła tematu. Prawdopodobnie Apple-1 skończyło by więc jako ciekawostka dla geeków. Kompletny projekt wraz ze schematami został zresztą udostępniony członkom Homebrew Computer Club.

Ostatecznie Steve'owi Jobsowi udało się jednak przekonać Woza, żeby zaryzykować produkcję i sprzedaż gotowych/kompletnych płyt głównych Apple-1. Steve Wozniak był początkowo bardzo sceptyczny, ale ostatecznie zgodził się. Zapewne pomogła tu ich dobra znajomość - znali się i współpracowali już wcześniej, podczas gdy Jobs pracował w Atari. Tak czy inaczej, produkcja wymagała poważnych wyrzeczeń. Koszty samego druku płyty głównej Woz oszacował na 1000 dolarów, a koszt produkcji jednej płyty na 20 dolarów. Początkowo Woz oczekiwał zwrotu na poziomie 40 dolarów z jednego egzemplarza - jedynie żeby pokryć koszty przygotowania i produkcji.

Żeby sfinansować całe przedsięwzięcie Woz musiał sprzedać swój fantastyczny kalkulator programowalny HP-65 (za 500 dol.), a Jobs swojego vana Volkswagen T-2 (za 750 dol.). I w ten oto sposób, 1 kwietnia 1976 roku, powstało Apple Computer.

Wkrótce po tym Steve'owi Jobsowi udało się namówić Paula Terrella, którego znał z Homebrew Computer Club, a który właśnie wystartował z nowym sklepem komputerowym Byte Shop w Mountain View, na zakup 50 sztuk Apple-1! Co więcej Paul zaproponował aż 500 dolarów za sztukę, ale pod warunkiem że płyty będą kompletne (zmontowane).

Produkcja ruszyła już 11 kwietnia 1976 roku. Komputery były początkowo montowane w sypialni Steve'a Jobsa w domu jego rodziców przy Crist Drive w Los Altos, a później w przydomowym garażu. W montażu brali udział Ronald Wayne (trzeci, krótkotrwały wspólnik Apple Computer), siostra Jobsa oraz Daniel Kottke. Pierwszą partię udało się im wyprodukować (zmontować) w zaledwie 10 dni!

W sprzedaży detalicznej Apple-1 kosztował początkowo 666,66 dolarów. Pierwsza oficjalna prezentacja miała miejsce w Homebrew Computer Club, w maju 1976 roku.

Ostatecznie Apple-1 miał następującą konfigurację:

  • procesor: 8-bit MOS 6502 1 MHz
  • pamięć RAM: 4 kB, rozszerzalna do 64 kB
  • pamięć ROM: 256 bajtów* (!)
  • grafika: 280x192 px / 40×24 znaków
  • nośnik danych: standardowa kaseta magnetofonowa

Apple-1 było produkowane do 30 września 1976 roku. Ogółem, jak wspomniałem, powstało zaledwie 200 sztuk. Komputer był różnie nazywany: Apple Computer 1, Apple I, ale zgodnie ze słowami twórcy - Steve'a Wozniaka, prawidłowa nazwa to Apple-1.

* - swoją drogą, to niesamowite, że w tych 256 bajtach Woz zmieścił program (określany jako Woz Monitor) umożliwiający wprowadzanie kodu maszynowego. Altair 8800 nie miał w ogóle ROMu :)

Replika Apple-1 w Apple Muzeum Polska

Wróćmy jednak do premiery repliki Apple-1 w Apple Muzeum Polska - w końcu to było przyczynkiem do tego wpisu. Nie jest to jedyna replika w Polsce (druga jest własnością Pawła "Pepe" z Appleclub.pl, o czym później). Jednak z całą pewnością jedna z nielicznych na świecie, tak drobiazgowo odtworzona, włącznie z klasyczną, drewnianą obudową.

Jacek Łupina zadbał nie tylko o wierne odtworzenie płyty głównej. Tu wszystko jest takie - dokumentacja, magnetofon z epoki, a nawet telewizor Sony TV-115 z 1976 roku, dokładnie ten model, o którym pisze Jobs w specjalnie załączanym do komputera liście. No i przede wszystkim wspomniana charakterystyczna, drewniana obudowa. Sam proces jej tworzenia zasługuje na gromkie chapeau bas! Zresztą zobaczcie sami, jak to powstawało, na powyższym filmie.

Dbałość o detale to zresztą znak rozpoznawczy Jacka. Premiera repliki nastąpiła przy dźwiękach mojego ulubionego artysty, Jeana Michela Jarre'a i kultowego albumu Oxygene, który zadebiutował w tym samym roku, co Apple-1. 

W połączeniu ze snutymi przez Jacka opowieściami tworzyło to niepowtarzalną atmosferę. A trzeba przyznać, że ma on ogromną wiedzę. W uzupełnianiu swojej kolekcji dba nie tylko o same komputery, ale całą ich otoczkę z epoki - nie tylko osprzęt, ale także zdjęcia, magazyny, oprogramowanie, akcesoria, gadżety i ciekawostki.

Niestety na koniec prawa Murphy'ego dały o sobie znać i... nie udało się niczego konkretnego pokazać na replice Apple-1. Komputer się uruchomił, ale szwankowała klawiatura, prawdopodobnie doszło do jakiegoś uszkodzenia tuż przed premierą. Wcześniej wszystko działało bez problemu...

Na ratunek ruszyła spec-ekipa w składzie Wojciech Mańka, Przemysław Węgrzyn i Paweł "Pepe" (na zdjęciu poniżej). Przez blisko godzinę, przy użyciu narzędzi pomiarowych, próbowali dojść co takiego było przyczyną. Niestety tym razem nie udało się - taki urok starego sprzętu, nawet jeżeli to replika ;)

Dopiero po spotkaniu okazało się, że zawiódł mikrokontroler klawiatury. Jak donosi Jacek, uszkodzony chip jest już zakupiony i niebawem ponownie zaprogramuje go Przemek, który obok Wojtka uczestniczył w powstaniu repliki. 

Ja nie czuję niedosytu - wręcz przeciwnie. Dla nas, retromaniaków, to chleb powszedni. Stary sprzęt, stare rozwiązania - mają swoje humory. Cieszy mnie, że są tacy ludzie jak Jacek, dzięki którym można zobaczyć na własne oczy kawał historii komputeryzacji. Tu w Polsce. Wszak to jedna z najbardziej cenionych kolekcji na Świecie i druga taka w Europie. Tego nie zobaczycie w lokalnym Muzeum Techniki chodząc w filcowych papciach ;)

Prezentacja repliki Apple-1 nastąpiła w nowym miejscu - w piwnicy starego biurowca na terenie kompleksu firmy Kubara Lamina w Piasecznie pod Warszawą, do której przenoszone jest Apple Muzeum Polska. Niestety jeszcze mnóstwo pracy pozostało żeby w pełni uruchomić to miejsce i udostępnić je dla zwiedzających.

Do tego czasu polecam mój slideshow z poprzedniej miejscówki, przygotowany z okazji pierwszych urodzin Apple Muzeum Polska. Możecie na nim zobaczyć wiele ciekawych eksponatów:

Tymczasem zaś z niecierpliwością czekam na oficjalne otwarcie Apple Muzeum Polska w nowej siedzibie i życzę Jackowi wiele wytrwałości.

Co dwie repliki to nie jedna ;)

To jednak nie wszystko. Jak wspomniałem, to nie jedyna replika Apple-1 w naszym kraju :) Drugą jest własnością Pawła "Pepe" i jego Appleclub.pl. Można ją obecnie zobaczyć we wrocławskim Muzeum Gry i Komputery Minionej Ery, gdzie zorganizowana została wystawa najważniejszych komputerów Apple.

Ta replika jest również pod wieloma względami wyjątkowa. Przede wszystkim została uruchomiona wcześniej ;) (nawiasem mówiąc, to na niej właśnie była testowana klawiatura do repliki Apple Muzeum Polska). Nie jest jednak zamknięta w drewnianą obudowę, ale umieszczona w luksusowej walizce Nino Valentino, co na znawcach tematu robi równie wielkie wrażenie. Jak wspomniałem, wygląd każdego egzemplarza Apple-1 był bowiem inwencją twórczą posiadacza - i jeden z egzemplarzy został właśnie zabudowany w takiej właśnie walizce.

Swoją drogą osoba Pepe również zasługuje na wspomnienie, to nie mniejszy "świr" niż Jacek Łupina ;) Jeszcze bardziej drobiazgowy i również chętnie dzieli się swoimi zdobyczami. Po uruchomieniu swojej repliki pisał m.in. o tym, że "Apple-1 po włączeniu i zresetowaniu (pamięci komputera oraz pamięci ekranu) wyświetla na ekranie tylko jeden znak: @ i nic więcej. Nie ma Basica... nic nie ma - jest 8kB pustej pamięci. Szczęśliwie Woz pomyślał o innych użytkownikach - o dużo mniejszej niż on wiedzy i wymyślił interface do magnetofonu - dając szanse wczytania/zapisania programu na taśmie magnetycznej przy pomocy domowego magnetofonu."

Niestety - ta wydająca się być prostą operacja, prosta nie jest. Dlaczego - o tym możecie poczytać w jednym z wpisów na profilu appleclub.pl na Facebooku :)

Na koniec...

Warto dodać, że olbrzymi wkład w przygotowanie obu replik mieli Wojciech Mańka i Przemysław Węgrzyn, bez których pomocy pewnie by się ta sztuka nie udała.

Wiele technicznych ciekawostek na temat Apple-1 możecie znaleźć na stronie www.sbprojects.net/projects/apple1. Dotarcie do nich nie jest proste, bo w internecie można znaleźć przede wszystkim mnóstwo pobieżnych i wykluczających się wzajemnie informacji na temat tego komputera. To bodaj jedyne tak techniczne opracowanie Apple-1.

Zachęcam także do zapoznania się z wcześniejszym wpisem na temat Apple Muzeum Polska