Krótki test Raspberry Pi 4B: Powiew świeżości i soczysta specyfikacja

Strona główna Lab PC i miniPC
Na pierwszy rzut oka zmieniło się niewiele, ale wystarczy rzut oka na specyfikację. Postęp jest spory!
Na pierwszy rzut oka zmieniło się niewiele, ale wystarczy rzut oka na specyfikację. Postęp jest spory!

O autorze

Dość długo czekałem na premierę czwartej (pod względem numeracji) odsłony słynnej malinki. Raspberry Pi 4B ujrzała światło dzienne 24 czerwca i już wpadła w moje ręce. Postanowiłem sprawdzić, jak spisuje się w roli odtwarzacza sieciowego uzbrojonego w system LibreELEC, czyli wariację na temat słynnego Kodi. Oto pierwsze wrażenia z użytkowania.

Nowa malinka to prawdziwa świeżynka, dlatego też jeszcze nie wszyscy zdążyli przygotować odpowiednie dystrybucje swoich systemów. Podobnie LibreELEC – na dzień publikacji korzystałem z wersji 9.2 ALPHA1, która miała swoje humory, nie zawsze działała sprawnie i bezproblemowo, ale gdy już działała, było naprawdę nieźle. Zanim przejdziemy do konkretów, poznajmy bliżej nowe Raspberry Pi 4B.

Szybciej, więcej, lepiej!

Przy zachowaniu kompatybilności wstecznej oraz takich samych, niezwykle kompaktowych gabarytów, nowa malinka dorobiła się naprawdę poważnych zmian i usprawnień.

Po pierwsze – nowe i wydajniejsze serce. Nowe RPi dysponuje procesorem Broadcom 2711, czyli układem z czterema 64-bitowymi rdzeniami Cortex-A72 (ARM v8), które mogą pracować z częstotliwością do 1,5 GHz. Po drugie – więcej pamięci. Procesor może wspierać 1, 2 lub aż 4 GB pamięci operacyjnej DDR4 (zamiast DDR2). Są także o wiele szybsze interfejsy komunikacyjne, które pozwolą w pełni wykorzystać potencjał mocniejszych komponentów. Mamy między innymi 2 złącza USB 3.0 (są również dwa „zwykłe” USB 2.0) oraz to, na co czekali miłośnicy strumieniowania multimediów – gigabitowy port Ethernet. Na deser dostajemy moduł Bluetooth w wersji 5.0.

Sporo nowości? A to nie wszystko, bowiem producent popracował nad wydajnością układu graficznego. Teraz RPi dostało aż dwa wyjścia micro HDMI, które pozwalają dostarczać obraz 4K do dwóch monitorów jednocześnie. Sprzętowo dostaniemy wsparcie dla dekodowania H.265 w 4k60, H.264 dla dekodowania 1080p60 i kodowania 1080p30, jak również obsługę OpenGL ES w wersji 3.0. Minusy? Nowe zalecenia dotyczące zasilania. Tym razem niezbędny jest zasilacz, który dostarczy 5V przy poborze 3A, dlatego też na płytce znajdziemy USB Typu C.

Dokładna specyfikacja:

  • Procesor: Broadcom BCM2711, 4-rdzeniowy Cortex-A72 (ARM v8) 64-bit SoC @ 1.5GHz
  • Pamięć RAM: 1GB, 2GB lub 4GB LPDDR4 (zależnie od modelu)
  • Łączność: Gigabit Ethernet, WiFi 2.4 GHz / 5.0 GHz IEEE 802.11b/g/n/ac, Bluetooth 5.0, BLE, 2 × USB 3.0, 2 × USB 2.0
  • GPIO: listwa goldpin 40-pin (w pełni kompatybilna wstecznie)
  • Obraz i dźwięk: 2x micro HDMI (4k60), 1x MIPI DSI (złącze wyświetlacza), 1x MIPI CSI (złącze kamery), 4-polowy jack (dźwięk stereo, kompozytowe złącze obrazu)
  • Grafika: H.265 (4k60 dekodowanie), H.264 (1080p60 dekodowanie, 1080p30 kodowanie), OpenGL ES 1.1, 2.0, 3.0
  • Pamięć flash: złącze kart microSD
  • Zasilanie: 5V DC przez USB typu C (minimum 3A), 5V DC przez GPIO (minimum 3A), PoE (Power over Ethernet) - wymaga PoE HAT

Zastosowanie? Ogranicza nas wyobraźnia!

Miłośnicy maliny doskonale wiedzą, jak ogromny drzemie w niej potencjał i jak wiele ról może pełnić. Oczywiście możemy na niej postawić system Raspbian i korzystać z niej, jak z prostego komputera, jak również utworzyć domowy serwer NAS – wystarczy odpowiednia konfiguracja oraz dysk twardy na USB. Raspberry Pi 4B może również pełnić rolę domowego systemu monitoringu tj. obsługa kamer, czujników temperatury itp. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, bowiem w sieci można znaleźć mnóstwo tutoriali oraz przykładów wykorzystania RPi np. jako układ kierowania silnikami krokowymi, pojazdy zdalnie sterowane za pomocą Wi-Fi, podgrzewacze z termostatem etc. Jednym z najpopularniejszych zastosowań jest odtwarzacz sieciowy w oparciu o wariację znanego programu Kodi, który pojawia się niemal na każdej możliwej platformie – od komputerów, po konsole i telewizory z systemem Android TV. Jak to rozwiązanie spisuje się na RPi 4B?

LibreELEC z Kodi na Raspberry Pi 4B

Jak wspomniałem, już na wstępie na kartę microSD o pojemności 32 GB (Samsung EVO) wgrałem system LibreELEC w wersji 9.2 ALPHA1. Jak sama nazwa wskazuje, system jest w fazie rozwoju i zapewne już wkrótce doczeka się w pełni stabilnej odsłony. Nie wypada więc czepiać się do problemów, które pojawiają się dość często np. samoczynna zmiana rozdzielczości (RPi podłączone do telewizora Samsung), chwilowe zawieszki, skokowe animacje w menu itp. To są detale i kosmetyka.

Na szczęście samo wyszukiwanie zawartości, skanowanie biblioteki, aż wreszcie odtwarzanie filmów w rozdzielczości 4K odbywa się bezproblemowo. Żadnych zwolnień animacji, artefaktów czy też przycięć. Co prawda doskwiera brak wsparcia dla HDR, ale poza tym każdy film odtwarzał się bez najmniejszych problemów. Co więcej, problemów nie było zarówno podczas odtwarzania filmów bezpośrednio z dysku podłączonego do USB 3.0, jak również za pośrednictwem dysku sieciowego via port Ethernet. Jak widać gigabitowa wersja radzi sobie świetnie. Do testu dostałem odmianę z 2 GB pamięci operacyjnej RAM i wydaje mi się, że jest to optymalne rozwiązanie. 1 GB może być odrobinę za mało, 4 GB z kolei będzie sporym zapasem.

Z niecierpliwością czekam na pełną, stabilną wersję systemu LibreELEC jak również innych dystrybucji np. OSMC. Na razie jest jeszcze nieco za wcześnie, aby oceniać pełną funkcjonalność nowej malinki.

Czy warto?

Moim zdaniem – zdecydowanie tak! Oczywiście należy uzbroić się w cierpliwości, bowiem w chwili obecnej nawet system Raspbian w wersji Buster ma problemy ze stabilnością, a co za tym idzie osiągnięcie pełnej funkcjonalności malinki chwilę potrwa, ale biorąc pod uwagę olbrzymią popularność poprzedniczki, jest tylko kwestią czasu, aż wszyscy dopracują swoje systemu do perfekcji. Poza tym ilość akcesoriów na chwilę obecną jest bardzo mizerna, a kompatybilność wsteczna w przypadku większości obudów i radiatorów praktycznie nie istnieje. Ale jestem pewny, że już za kilka tygodni w sklepach zaczną pojawiać się akcesoria i dodatki, a malinowa machina ruszy na dobre.

Sprzęt do testów udostępniła firma Botland.

© dobreprogramy