LG G2 — Smartfon magiczny

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Informacja o możliwości przetestowania smartfonu LG G2 ucieszyła mnie, bo nie ma co ukrywać, nie ma to jak sprawdzenie czegoś z najwyższej półki. Jego specyfikacja robi niesamowite wrażenie, ale czy jest tak również w istocie? Czy producentowi oprócz kilku gigaherców mocy obliczeniowej udało się umieścić w nim również coś, co naprawdę zachęciłoby do zakupu i spowodowało, że będzie to coś choć trochę unikalnego na tle konkurencyjnych rozwiązań? Czas najwyższy się przekonać. Urządzenie dotarło do mnie w oryginalnym zestawie, który jest dosyć skromny. Niewielkie pudełeczko, w żaden sposób nie sugerujące klasy cenowej do jakiej przynależy i potwora jakiego skrywa w środku. Oprócz samego telefonu znajdziemy w nim ładowarkę, kabelek USB, niewielkie douszne słuchawki, a także specjalny haczyk do otwierania zatoki na kartę micro SIM. Tak, nie ma tu baterii, ta jest już na stałe w urządzeniu, które opiera się na konstrukcji unibody. Nie każdemu coś takiego przypadnie do gustu, ale moda jest w jakiś sposób bezlitosna.

Wygląd, design, wykonanie

Pierwsze co rzuca się w oczy po wyciągnięciu LG G2 z pudełka to jego rozmiar. Z jednej strony, jest to naprawdę sporych rozmiarów smartfon. Jego wymiary to bowiem 138,50 x 70,90 x 8,90 mm, jak widać niewielka grubość z pewnością ratuje sytuację. Otrzeźwienie przychodzi dopiero po chwili, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, z jakim gigantycznym ekranem mamy do czynienia. Konkurenci w postaci Galaxy S4 czy Xperii Z oferują mniejsze wyświetlacze pomimo bardzo podobnych wymiarów. Zasługą tego są bardzo wąskie ramki, które robią wrażenie jakby ten dosłownie „wylewał się” na boki. Miałem okazję już wcześniej obcować z takim rozwiązaniem testując Motorolę RAZR i no i uważam, że jest to rozwiązanie naprawdę świetne. Po co marnować tyle przestrzeni? Do czasu spotkania z G2 myślałem również, że 5-calowy ekran to jest już maksimum jakie będę w stanie używać. Telefon ten przekonał mnie, że jednak się myliłem, że da się zrobić coś jeszcze większego, co będzie nadal dobrze leżeć w dłoni czy kieszeni i co da się komfortowo używać. Przód jest zajęty głównie przez ekran pokryty szkłem ochronnym Corning Gorilla Glass 2. Znajdziemy tam również głośnik do rozmów, czujnik oświetlenia, przedni aparat, a także niewielką diodę powiadomień, będącą coraz częstszym, a bardzo przydatnym elementem w smartfonach. Na dole zmieściło się dodatkowo logo producenta.

Pomimo wiedzy o tym fakcie, pewnym zaskoczeniem był jednak brak jakichkolwiek przycisków na bokach urządzenia. Z jednej strony wiedziałem co mnie czeka, z drugiej faktyczne starcie się z takim rozwiązaniem i tak wzbudziło zdziwienie. Przyciski zostały przeniesione na tył, o czym będzie mowa w dalszej części recenzji. Z lewej strony znajdziemy jedynie slot na kartę microSIM, otwierany za pomocą dołączonej do zestawu igiełki z fantazyjnym logo serii „G”. Poza tym brak czegokolwiek innego… Pustka, taka wręcz dziwna biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia z różnymi urządzeniami tego typu. Z góry do dyspozycji mamy słuchawkowe złącze minijack, z dołu natomiast microUSB w standardzie 2.0 i główny głośnik urządzenia. Całość jest otoczona srebrną ramką, która wydaje się solidna i podczas tygodniowego testowania nie nabyła żadnych uszczerbków. Odwracając telefon do tyłu przeżyłem spore rozczarowanie… Plastik… taka klasa, a tu jest nam serwowany plastik… Do tej pory nie rozumiem i chyba nie zrozumiem fenomenu serii Galaxy od Samsunga, gdzie płaci się niemałe pieniądze za, co tu nie mówić, naprawdę tandetne wykonanie (na ostatnim Hot Zlocie niemalże połamałem tylną klapkę S4 w jednej ręce, choć do silnych osób nie należę). Rozczarowanie było tym większe, że w Nexusie 4 i LG Optimus G zdecydowano się na użycie szkła, może nie tak wytrzymałego, ale w obu wypadkach robiącego piorunujące wrażenie.

Tutaj tej magii związanej z wyglądem nie doświadczyłem, ale po zbadaniu jakości, a także wrażeniu na dotyk moje zdanie uległo zmianie. W żadnym wypadku nie jest to plastik znany nam z Samsungów, a coś o wiele lepszej jakości. Konstrukcja unibody powoduje natomiast, że nie ma mowy o jakimkolwiek skrzypieniu. Wadą jest to, że urządzenie jest nieco śliskie, brakuje mocniejszej faktury czy też chociażby niewielkich elementów z gumy, dzięki którym leżałoby ono w ręce pewniej. Waga, czyli 145g jak na taką wielkość jest naprawdę świetna i zaskakuje gdy weźmie się telefon do ręki. Na tyle oprócz kolejnego logo producenta, aparatu i diody oświetlającej znajdziemy wspomniane wcześniej przyciski. Środkowy służy do włączania/wyłączania i odblokowywania, a dwa pozostałe do zmiany głośności. Rozwiązanie mogłoby się wydawać nietypowe, ale w praktyce spisujące się naprawdę dobrze. O wygodzie tego rozwiązania przekonałem się głównie podczas rozmów, kiedy to mogłem szybko zmienić poziom głośności w zasadzie wykonując jedynie minimalne ruchy palcem wskazującym. Wysunięty główny przycisk to również w pewien sposób ochrona dla aparatu, bo minimalnie podnosi górą część urządzenia.

Wyświetlacz

Jak już pisałem, przód urządzenia w większości zajmuje wyświetlacz. Jest to naprawdę spory, 5,2-calowy ekran typu LCD IPS. Jego rozdzielczość to Full HD, a więc 1920x1080 px. Gęstość upakowania pikseli to kosmiczne 424 ppi i prawdę mówiąc… nie widziałem żadnej różnicy w porównaniu do ekranu HD zastosowanego w smartfonie z ekranem 4,7 cala… Badania mówią, że gęstość ponad 300 ppi jest tak duża, że w zasadzie nie da się zobaczyć gołym okiem żadnych pikseli, a ostrość jest po prostu wystarczająca. Muszę się z tym w pełni zgodzić. Oczywiście mowa tu o realnym ppi – flagowce Samsunga z układami pikseli typu PenTile cechują się realną gęstością znacznie mniejszą niż podawana w materiałach marketingowych (dla przykładu S4 ma oficjalnie 441 a realnie już tylko 294 ppi). Wracając jednak do samego LG muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych wyświetlaczy jakie kiedykolwiek widziałem w urządzeniach tego typu. Robi on naprawdę FENOMENALNE wrażenie i nie boję się tutaj tego stwierdzenia używać. Kolory są bardzo żywe, choć oczywiście nie jest to kontrast tak wielki jak w AMOLEDach, ale sam nie jestem ich zwolennikiem ze względu na to, że po prostu nie są naturalne. O wiele lepiej niż w używanym przeze mnie Nexusie 4 (przypomnijmy, że również produkcji LG) wygląda kwestia ich kalibracji. Nie są wyprane, nie potrzebują nieco wysiłku użytkownika i grzebania w oprogramowaniu aby naprawdę cieszyły oko.

Jasność jest na bardzo wysokim poziomie, przy maksymalnym jej ustawieniu nie będziemy mieli żadnego problemu z widocznością w słońcu, no chyba że skierujemy wyświetlacz bezpośrednio na padające promienie w południe. Sama kontrola poziomu jasności jest mało intuicyjna, lub natknąłem się na błąd w oprogramowaniu, bo szczerze mówiąc nieco zgłupiałem – pomimo ustawienia automatycznego, nadal możemy je regulować. Tyle tylko, że wtedy tak naprawdę nie jest ono odpowiednio regulowane przez system i czujnik, optimum jest tutaj wartość 50% z ustawieniem automatycznym, wtedy telefon sam w odpowiedni sposób dostosowuje jasność do warunków zewnętrznych. Przy wyłączonym ekranie nieco widać digitizer, takie samo zjawisko jest widoczne w Nexusie 4, jednakże nie przeszkadza ono, a po odblokowaniu nie ma po tym śladu. Kąty widzenia są jak najbardziej w porządku. Możemy śmiało oglądać filmy z kilkoma osobami, a nie będą one zawiedzione niską jakością nawet znajdując się z boku. Większa strata jakości i jasności jest widoczna dopiero po przekątnej, a i to tylko jednej (prawa-dół oraz lewa-góra). Czerń jest głęboka, lepsza niż na testowanej przeze mnie niedawno Lumii 720 wyposażonej w technologię Clear Black, choć z przyczyn wynikających z ograniczenia samej technologii nie możemy liczyć na czerń taką jak w AMOLEDach. Co ważne, po tygodniu używania modelu G2 muszę powiedzieć, że najprawdopodobniej zastosowano tu jakąś technologię, która ma na celu zmniejszenie ilości odcisków palców. Te, pomimo naprawdę intensywnego użytkowania były bardzo mało widoczne, nie przeszkadzały, a do ich usunięcia wystarczało jedynie lekkie przetarcie. Posiadając ten telefon zastanawiałbym się nad sensownością używania folii matowej, jakiej jestem wielkim zwolennikiem. Po prostu w jego przypadku nie ma takiej potrzeby, tak ze względu na jasność jak i niewielką ilość śladów.

W poprzedniej części wspominałem o tym, że przycisk do odblokowania znajduje się na tyle… czy to nie wydaje się mało komfortowe np. gdy telefon po prostu sobie leży i aby go odblokować, trzeba po niego sięgać? Tu znowu swoją potęgę pokazuje wyświetlacz, który pozwala na odblokowanie po prostu poprzez podwójne dotknięcie ekranu. Podobnie ma się sprawa z jego blokowaniem, wystarczy szybko dwukrotnie dotknąć na wolnym obszarze pulpitu, aby urządzenie zostało zablokowane. O ile na początku wydawało mi się to nieco dziwne, o tyle po tygodniu i powrocie do Nexusa 4 bezskutecznie próbowałem go odblokować w taki sam sposób, dopiero po pewnym czasie zdając sobie sprawę, że „on tak nie potrafi”… Jest to teoretycznie tylko detal, ale jak się okazuje, bardzo wygodny i do którego można się bardzo szybko przyzwyczaić. Bez wątpienia, jedna z najlepszych cech G2. Warto również zwrócić uwagę na to, że tak naprawdę przestrzeń dostępna dla użytkownika jest nieco mniejsza niż może się wydawać, a to ze względu na użycie przycisków wyświetlanych w ramach interfejsu znanych z serii Nexus. Moim zdaniem jest to ich jedyna wada, bo cała reszta to zalety: są one minimalizowane przy aplikacjach pełnoekranowych, przy obrocie również się obracają, a dodatkowo może być wyświetlany przycisk od ustawień. LG postanowiło dać wybór w ręce użytkowników, którzy mogą wybrać ich wygląd (ciemne, jasne lub gradienty z nimi), a także ułożenie. Co ciekawe, domyślnie przyciski są białe, co wygląda po prostu koszmarnie po uruchomieniu jakiejkolwiek gry – czarne urządzenie, ciemny przód, ciemne kolory na ekranie… a tu biały pasek po prawej stronie. Nie, to naprawdę nie był dobry wybór, lepsze byłoby automatyczne dostosowywanie tła w zależności od tego, co znajduje się aktualnie na ekranie.

1 3 4
© dobreprogramy