r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

LG X Power – test taniego, smukłego smartfonu ze świetnym czasem pracy

Strona główna Lab Smartfony i tabletySPRZĘT

Wybierając smartfon często musimy wybierać między wieloma aspektami, m.in. musimy się zastanowić, czy wolimy smukłą obudowę, czy długi czas pracy na jednym ładowaniu? Owszem, jest kilka smartfonów, które mimo pięknej sylwetki nie krzyczą co kilkanaście godzin, że niebawem skończy im się energia do działania. Bardzo pozytywnie w tym aspekcie wypadają Sony Xperie Z Compact – nieduży ekran o nieprzesadzonej rozdzielczości w połączeniu z pojemnym akumulatorem przynosi nawet 2-3 dni pracy. Smartfony te jednak nie są tanie.

Klienci sięgający po bardziej przystępne cenowo urządzenia, które na sklepowych półkach znajdziemy w cenach poniżej 1000 zł, przyzwyczaili się więc do przeciętnych akumulatorów. W tym segmencie eleganckich smartfonów od znanych producentów, które projektowano z myślą o długim czasie pracy prawie nie ma, a te co są, to raczej nie są warte uwagi. Pewną opcją jest sięgnięcie po takie twory jak Doogee T6 Pro – ogólnie świetny długodystansowiec, a przy tym zadziwiająco tani, ale jego wygląd odstrasza. Nie musicie jednak zawsze decydować – smukła obudowa czy długi czas pracy na jednym ładowaniu, bowiem interesujący smartfon, łączący te dwie cechy znajdziecie w ofercie LG. Co najważniejsze, w zachęcającej cenie, LG X Power można dostać za ok. 750 zł.

Zaskakująco smukły, chociaż nie ukrywający swojej ceny

W testowanym modelu LG znalazł się akumulator o pojemności 4100 mAh, który mimo niewielkiej bryły urządzenia nie wpłynął negatywnie na rozmiary. W talii smartfon ma 7,9 mm. Ponadto jest on także zadziwiająco lekki, waży tylko 139 gramów. Okazuje się, że jednak można wsadzić dobry akumulator, a przy tym zachować zgrabne gabaryty i nie, nie trzeba wpychać akumulatora na siłę, jak to Samsung robił w swoim wybuchającym Galaxy Note 7.

r   e   k   l   a   m   a

Idealnie nigdy nie będzie, przynajmniej na rynku tych tańszych smartfonów, zwłaszcza podchodzących od niechińskich producentów. Zapewniając jeden lub kilka mocniejszych elementów, trzeba przyciąć koszty na pozostałych. Po LG X Power te cięcia szybko można dostrzec – nie wygląda, a nawet nie stara się wyglądać na droższego. Niby front chroniony jest przez szkło Gorilla Glass 3, ale reszta charakterystyczna jest dla smartfonów nawet o kilkaset złotych tańszych.

Nie twierdzę, że jest tandetnie wykonany – całość jest naprawdę bardzo dobrze spasowana i nic nie skrzypi pod mocniejszym naciskiem. Wykorzystane materiały kojarzą się jednak z tanimi Samsungami, kiedyś podobnych używano do tworzenia serii Galaxy Ace, tej dostępnej często za złotówkę u operatorów w najniższych abonamentach. Muszę jednak przyznać plusa za chropowatą fakturę całego tyłu, całkiem przyjemnie opiera się palcom i o przypadkowo wyślizgnięcie trudno. Najgorsza jest plastikowa ramka, pokryta srebrną farbą mającą imitować metal. Z doświadczenia wiem, że na takich bokach szybko pojawiają się pierwsze ślady użytkowania. Po kilku miesiącach, nawet przy dbaniu o urządzenie, rysek może być sporo.

Przód wygląda nawet atrakcyjnie, a to dzięki zaokrągleniom na górze i dole – brzegi opadają ku bokom. Z daleka wygląda to jakbyśmy dostali zakrzywione szkoło, ale przy dokładniejszym przyjrzeniu się, zobaczymy plastik. Szkoda, jakby ten element był pokryty szkłem, to odczuwalnie by poprawił wrażenie obcowania z tym smartfonem.

Jeśli chodzi o rozmieszczenie poszczególnych elementów na obudowie, to na przodzie pod wyświetlaczem znajdziemy logo producenta, na górze zaś kamerkę do selfie i głośnik do rozmów. Tył to ponownie logo LG, poniżej którego umieszczono nazwę modelu i tuż przy tym głośnik, a w lewym górnym rogu znajduje się główna kamera i lampa LED. Na prawym boku zobaczymy głośnik, na górnym mikrofon, na lewym przycisk regulacji głośności i tackę na kartę nanoSIM i microSD, a na dole złącze minijack, microUSB i jeszcze jeden mikrofon.

Gdyby to nie był smartfon nastawiony na długi czas pracy, to najpewniej do wyświetlacza, a dokładniej do jego rozdzielczości miałbym pewne zarzuty. Skoro jednak mamy do czynienia z LG X Power, to zagęszczenie pikseli na poziomie 227 ppi jest w zupełności wystarczające. Natomiast rozdzielczość HD (720×1280 pikseli) przy 5,3 calach jest wręcz idealna, to m.in. dzięki niej nie będziemy musieli uważać, by zbyt daleko nie oddalić się od ładowarki.

Zastosowany ekran został wykonany w technologii IPS TFT i jest po prostu dobry, ale nic więcej. Kolory, kąty widzenia, głębia czerni czy maksymalna jasność – to wszystko jest akceptowalne, ale nie sprawia bym mógł się zachwycić i krzyknąć, że atrakcyjna cena może oznaczać niezły wyświetlacz. Wiem, że jest to możliwe, chociażby w Huawei P8 Lite spotkamy lepszy panel. No dobrze, niby ten LG ma zapewniać długą pracę i producent musiał pójść na jakieś kompromisy. Tyle, że w produkcie Huawei, oprócz dobrego ekranu, otrzymuje zauważalnie lepszą obudowę – mniej kompromisów.

Wyświetlacz chroniony jest przez szkło Gorilla Glass 3, a więc powinniśmy oczekiwać wysokiej odporności na ślady użytkowania i najpewniej to dostaniemy. Warstwa mogłaby się minimalnie mniej palcować, ale poza tym jest świetna. Stawia nieodczuwalny opór palcom, a sam dotyk działa perfekcyjnie – X Power szybko i zawsze poprawnie odczytuje nasze polecenia.

Za świetny akumulator płacimy przeciętnym procesorem

Sercem urządzenia jest pamiętający 2014 rok MediaTek MT6735, składający się z czterech rdzeni Cortex-A53 taktowanych zegarem 1,3 GHz. Mamy do czynienia z 64-bitowym procesorem, który został zintegrowany z układem graficznym Mali-T720 MP2 600 MHz. Na pokładzie zastosowano także 2 GB RAM i 16 GB na dane, z czego użytkownik otrzymuje około 10 GB. Nie zabrakło gniazda na kartę pamięci, która pozwoli dołożyć kolejne gigabajty do skromnej przestrzeni oferowanej przez producenta.

Jeśli chodzi o zapewnienie płynnej pracy Androida, a także systemowych i popularnych aplikacji z Google Play, to smartfon LG radzi sobie bardzo dobrze. Przez okres testów nie zauważyłem nawet chwilowego zacięcia. Oczywiście należy pamiętać, że kilkanaście dni to najczęściej za krótko, by dokładnie sprawdzić wpływ czasu na sprawność systemu. Mimo iż wydajność może tutaj wydawać się zadowalająca, to warto spojrzeć na inne smartfony i to te tańsze. Za około 150 zł mniej dostaniemy bowiem TP-Link Neffos C5, który ma ten sam procesor, tyle samo RAM i pamięci wbudowanej. Oczywiście jego wbudowany akumulator to zaledwie 2200 mAh, ale czy LG musiało aż tak oszczędzać?

LG X Power poradzi sobie sobie również z grami, nie tymi wyświetlającymi piękny i dopracowany wirtualny świat, ale nie są mu straszne popularne i proste produkcje z Google Play. Pod obciążeniem obudowa pozostaje cały czas komfortowo chłodna, co dobrze świadczy o chłodzeniu układu wykonanego przecież jeszcze w niezbyt nowoczesnym procesie 28 nm.

W końcu możemy przejść do najbardziej ekscytującego elementu LG X Power, czyli do akumulatora. Pod niezdejmowalną klapką umieszczony został akumulator o pojemności 4100 mAh, zapowiadając długi czas pracy na jednym ładowaniu. Dobrą wiadomością jest wyświetlacz i pozostałe podzespoły, które nie są dużym wyzywaniem. Faktycznie, bez ładowarki smartfon wytrzyma całkiem sporo. Przez okres testów, mimo dość intensywnego użytkownika, nie udało mi się wyczerpać smartfonu w ciągu dnia. Prosił on o podłączenie do gniazda dopiero podczas następnego dnia.

Mój prywatny Huawei P9 Lite z 3000 mAh potrafi poprosić o ładowarkę po prawie dwukrotnie krótszym czasie. Oczywiście, P9 Lite został wyposażony w znacznie bardziej energochłonne elementy, ale mimo tego, LG X Power pozytywnie zaskakuje. Produkt LG wypada bardzo dobrze także w kwestii czasu ładowania. Dzięki zastosowaniu technologii Pump Express, stworzonej przez MediaTeka, pełne naładowanie trwa tylko około 2 godzin, brawo! Na koniec warto wspomnieć, że X Power może pełnić funkcję powerbanku, zgromadzoną w akumulatorze energię może przekazać innym urządzeniom – wystarczy kabelek.

Wśród dostępnych metod łączności znajdziemy Wi-Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0, LTE Cat. 4, GPS i NFC. Smartfon nie ma problemów z komunikacją z innymi urządzeniami, bezbłędnie łączy się z sieciami Wi-Fi i zapewnia przyzwoity zasięg, także na terenach znacznie oddalonych od dużych miast. Jakość rozmów jednak nie porywa. Słuchawki nadal możemy podłączyć z wykorzystaniem złącza minijack – użytkownicy drogich iPhone’ów mogą nam pozazdrościć, a ładowarkę podłączymy przez microUSB.

Android jest po prostu… przyjemny

W dniu pisania recenzji, LG X Power działał pod kontrolą Androida 6.0.1 Marshmallow. W sieci pojawiły się nieoficjalnie przecieki, że ten model dostanie aktualizację do wersji 7.0, ale mam spore wątpliwości. Obawiam się, że najbardziej prawdopodobne jest pozostanie przy obecnym Androidzie – znany producenci niezbyt są chętni do aktualizacji urządzeń, które w dniu premiery kosztowały mniej niż 2 tys. złotych. Nie jest też dobrze na niezależnej scenie – na forum xda-developers smartfon ten nie ma nawet swojej sekcji, zainteresowani powinni sprawdzić nieoficjalny wątek. Wygląda na to, że niestety nie ma dla LG X Power działającego roota, ani sprawdzonych obrazów alternatywnych recovery (np. TWRP).

Wróćmy jednak do oficjalnego firmware. Jak z pewnością się domyślacie, nie mogło zabraknąć nakładki od LG. Użytkownicy innych smartfonów tego koreańskiego producenta szybko się tutaj odnajdą, a pozostali, zwłaszcza Ci mający styczność z produktami Huawei, nie powinni mieć problemów z odkryciem wszystkich funkcji. Nie mamy tu menu z listą zainstalowanych aplikacji, wszystkie skróty umieszczane są bezpośrednio na pulpicie. Aplikacje możemy dowolnie rozmieszczać, tworzyć foldery, a także stosować widżety. Zrobimy więc wszystko, do czego przyzwyczaiły nas smartfony z Androidem.

Obawiam się, że po kontakcie z Xiaomi MIUI już żadna modyfikacja na Androida nie zrobi na mnie wrażenia. Propozycja LG nie jest najpiękniejsza, ale to bardzo przyjemna nakładka – przejrzysta, pozytywnie prosta i z dobrze dobraną kolorystą. W ustawieniach czy wysuwanym z góry centrum ze szybkimi ustawieniami, przeważa biały kolor, który dobrze współgra z całą resztą interfejsu. Pozostałe elementy są już kolorowe, ale nie są przesadnie jaskrawe, bliżej im do minimalnie wyblakłych barw, co dla mnie jest plusem.

Górna belka z szybki ustawieniami nadal przewijana jest poziomo, brakuje możliwości wyświetlania wszystkich przypiętych skrótów. Nie znajdziemy zbyt wielu dodatkowego oprogramowania od producenta, LG zdecydowało się wyłącznie na dodanie niezbędnych aplikacji. Jedna z najlepszych funkcji to Odinstalowane aplikacje, umieszczone są tutaj aplikacje, które usunęliśmy w ciągu ostatniego dnia. W ciągu 24 godzin możemy je łatwo przywrócić, zachowując wszystkie poprzednie ustawienia i zapisane dane.

Zapomnijmy o nocnych zdjęciach i pamiętajmy o słuchawkach

Kamery na papierze wypadają bardzo dobrze i nieświadomy klient, który zwraca uwagę wyłącznie na megapiksele, będzie przekonany, że nabył smartfona zapewniającego wysoką jakość zdjęć. Główna, umieszczona z tyłu kamera to 13 MP, przysłona f/2.2 i lampa LED. Całkiem nieźle radzi sobie w dzień, przy dobrym oświetleniu zdjęcia nie są idealne, ale jak na cenę tego smartfonu, jest naprawdę dobrze. Jednak przy gorszym oświetleniu, szczególnie przy sztucznym świetle, niedociągnięcia są łatwo dostrzegalne. Zdjęcia wykonane w gorszych warunkach wypadają słabo, nie wrzuciłbym ich nawet na Facebooka.

Podobne uczucia mam z przednią kamerką, która oferuje 5 MP i przysłonę f/2.4. Ponownie występują problemy ze sporym spadkiem jakości wraz z gorszym oświetleniem. Pewne zastrzeżenia można mieć również do samej aplikacji aparatu. Dostępnych ustawień jest mało, zdecydować możemy tylko o podstawowych opcjach, a więc w przypadku zdjęć musimy po prostu zdać się na oprogramowanie.

Głośnik został umieszczony z tyłu, położenie smartfonu na plecach, będzie skutkowało jego pewnym zasłonięciem. Jakość wydobywającego się dźwięku jest co najwyżej zadowalająca i to zadowalająca wyłącznie jak ktoś do nas dzwoni, ponieważ jest całkiem głośno. Głośnik do słuchania muzyki z pewnością się nie nadaje, dźwięk jest zbyt płytki, a przy większym poziomi głośności, staje się odczuwalnie mniej wyraźny. Nie mógłby, ale powinien być lepszy.

Podsumowanie: czy kupno LG X Power ma sens?

Przez całą recenzję sporo narzekałem, LG na wielu elementach zbytnio zaoszczędziło. Mimo tych niedociągnięć, jak najbardziej widzę sens kupna X Power. Nie jako mojego głównego smartfonu, ale jako tego dodatkowego, który działaby w momencie, gdy w podstawowym skończyłaby się energia. Mało tego, model LG mógłby wówczas podładować moje główne urządzenie – ma on funkcję powerbanku.

Dodatkowo należy zauważyć, że w przeciwieństwie do większości smartfonów nastawionych na długi czas pracy, LG X Power jest całkiem atrakcyjny. Momentami wygląda trochę tanio, ale w przeciwieństwie do chociażby takiego Doogee T6 Pro, bez wstydu możemy go wyjąć i pokazać znajomym. Przyznam, że pozytywnie zaskoczyła mnie smukłość X Power, mimo akumulatora 4100 mAh otrzymujemy wyjątkowo szczupłą talię.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.