Lenovo Titanium Enterprise NCC-1701A – komputer dla graczy, w klimacie Star Treka

Strona główna Aktualności
Źródło: MyDrivers
Źródło: MyDrivers

O autorze

Przyznam szczerze, fanem międzygalaktycznych przygód kapitana Jamesa Kirka i jego załogi nigdy nie byłem, ale to oczywiście nie zmienia faktu, że Star Trek jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych franczyz na świecie, którą konsekwentnie śledzą milionowe rzesze fanów. Najwyraźniej sprawę z tego zdaje sobie także firma Lenovo, czego doskonałym dowodem jest jej najnowszy produkt, komputer dla graczy Titanium Enterprise NCC-1701A.

Jak sama nazwa wskazuje, urządzenie to inspirowane jest serialowym krążownikiem USS Enterprise, choć samo słowo „inspirowane” stanowi w tym kontekście solidne niedopowiedzenie, ponieważ tak naprawdę Lenovo przygotowało wierną replikę rzeczonego okrętu. Tak, Titanium Enterprise NCC-1701A to komputer w kształcie statku kosmicznego, od oryginalnego projektu odróżniający się jedynie bardziej przysadzistą sekcją napędową, gdzie w przypadku prezentowanego modelu spoczywa część komponentów bazowych (prawdopodobnie karta graficzna).

A jeśli już o komponentach mowa, to należy wspomnieć, że są one z najwyższej możliwej półki. I tak, tego nietypowo wyglądającego peceta wyposażono m.in. w: procesor Intela 9. generacji, z dużą dozą prawdopodobieństwa ośmiordzeniowy, kartę graficzną NVIDIA GeForce RTX 2080, 32 GB RAM, dysk półprzewodnikowy na złącze M.2 o pojemności 1 TB, a także dysk talerzowy 2 TB. Tak więc Titanium Enterprise NCC-1701A ma nie tylko kosmiczny wygląd, ale także doprawdy kosmiczną specyfikację, która powinna zadowolić nawet najbardziej wybrednych graczy.

A na tym nie koniec. Idąc dalej, zestaw może poszczycić się: kartą sieciową Killer DoubleShot z funkcją priorytetowania pakietów, napędem Blu-ray oraz – co nikogo nie powinno zaskoczyć – konfigurowalnym podświetleniem diodowym RGB.

I nie, jak informuje producent, nie jest to żaden koncept, a produkt rzeczywiście przeznaczony do sprzedaży, choć raczej w ograniczonym nakładzie. Niestety jego cena i data premiery pozostają nieznane, ale pewne jest jedno: tanio nie będzie. Tak unikatowy projekt z jednymi z najlepszych podzespołów na rynku swoje kosztować musi. Innej opcji nie ma.

© dobreprogramy