Linuxa można zainstalować na Tesli. W końcu to komputer na czterech kółkach

Strona główna Aktualności
image
Haker odblokował Teslę i zainstalował na niej Ubuntu / tesla.com

O autorze

Motoryzacja pełna jest historii o osobach, które chcą ulepszyć swoje samochody. W dzisiejszych czasach, gdy wiele aut to w zasadzie bardzo drogie komputery na kółkach, nie jest inaczej. Wystarczyło trochę poczekać, aż haker odblokuje zabezpieczenia Tesli i zainstaluje na niej własny system.

Zgodnie z niepisaną zasadą, że system Linux można uruchomić na wszystkim, na wspomnianej Tesli zainstalowane zostało Ubuntu. Haker o pseudonimie trsohmers pochwalił się swoim osiągnięciem na Reddicie i zaprezentował działanie systemu na filmie. Po złamaniu zabezpieczeń na swojej Tesli 3 uzyskał najwyższe możliwe uprawnienia roota. Projekt zaczął się niewinnie – właściciel Tesli chciał jedynie dodać więcej ROM-ów do systemu MAME (Multiple Arcade Machine Emulator).

Projekt jednak rozwinął się w sposób dość niespodziewany. Na komputerze Tesli trsohmers zainstalował Ubuntu w wersji 16.04 – popularną dystrybucję GNU/Linuxa, znaną z łatwej instalacji i nieźle nadającą się na desktop. Ubuntu działa równolegle z fabrycznym oprogramowaniem Tesli, więc można normalnie korzystać z samochodu i bez obaw się nim poruszać, podczas gdy system rozrywkowy umożliwia interakcje z desktopem Ubuntu.

Rooted Tesla Model 3 running Ubuntu and Youtube from r/teslamotors

Dzięki możliwości uruchomienia Ubuntu właściciel Tesli może zalogować się do swojego samochodu zdalnie, korzystając z protokołu SSH (Secure Shell Protocol) i wchodzić w interakcje z wierszem poleceń systemu. Ponadto zainstalował na swoim samochodzie dość mało wymagające środowisko graficzne Xfce, które pozwala między innymi połączyć się z Internetem i oglądać filmy z YouTube'a (z obrazem i dźwiękiem!), co widać w zamieszczonej przez niego prezentacji.

Powyższa prezentacja pokazuje też kilka podstawowych komend, jak cpuinfo, wyświetlającą informacje o sprzęcie, oraz htop, listującą działające procesy.

Trzeba dodać, że operacja była bardzo ryzykowna, a stawką była utrata gwarancji na nowoczesny samochód, kosztujący 50 tys. dolarów. Nie jest to ryzyko, które podejmie każdy właściciel Tesli tylko po to, by móc oglądać filmy. Jeśli jednak ktoś nie martwi się o swoje auto, może skorzystać z doświadczeń trsohmersa i spróbować pobawić się z oprogramowaniem. Ten zabieg otwiera drogę do interesujących modyfikacji fabrycznego oprogramowania Tesli, może nawet własnych wersji ROM-u dla samochodu. Na pewno będzie to wyzwanie dla serwisu gwarancyjnego, a także bezpieczeństwa na drogach.

© dobreprogramy