Logitech MX Anywhere 2S: definitywnie jedna z najciekawszych myszek do laptopa (test)

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Myszka komputerowa to jedno z tych akcesoriów, które na pierwszy rzut oka wydaje się tak oczywiste, że aż nudne. Jasne, jeden model może mieć trochę więcej przycisków, drugi – subiektywnie lepszą ergonomię, i oczywiście dałoby się nad tym rozwodzić godzinami, ale finalnie większość by po prostu usnęła. Jak przy opisach drzewek u Orzeszkowej.

Tymczasem Logitech MX Anywhere 2S to żywy dowód na możliwość stworzenia w sektorze myszek komputerowych czegoś unikatowego. I zarazem zdecydowanie bardziej praktycznego niż bateria diod zaszyta w każdym możliwym zakamarku obudowy. Daję słowo.

Na początek jednak szczypta faktografii: MX Anywhere 2S nie jest modelem pierwszej świeżości, bowiem zadebiutowała w 2017 roku. Skąd więc pomysł na niniejszy test? Chodzi o pierwiastek ekonomiczny. Urządzenie debiutowało w cenie 399 zł. Absurdalnej jak za kieszonkową myszkę do laptopów. Właściwie to absurdalnej jak za jakąkolwiek myszkę. Dzisiaj jest inaczej. Fabrycznie nową sztukę można dorwać za 249 zł, a czasem mniej. To inny punkt wyjścia.

Tak, to jest sprzęt mobilny

Logitech MX Anywhere 2S ma wymiary 100 x 62 x 35 mm i cechuje się masą równą 106 gramów. Może nie jest lżejsza niż piórko, ale bez wątpienia do gigantów nie należy. Co za tym idzie, mieści się dość swobodnie nawet w smukłej aktówce na 13-calowy notebook. Zresztą, to jest sprzęt głównie do pracy w terenie i za moment wyjaśnię dlaczego. Ale najpierw suche specyfikacje.

Konstrukcja jest wykonana niemalże w całości z tworzywa sztucznego. Dość odpornego na zabrudzenia i naprawdę przyjemnego w dotyku, dodam. Wyjątek stanowią gumopodobne okładziny na bokach, które to jednak są dość twarde, przez co nie powinny się ścierać. Ogólnie rzecz ujmując, jakość wykonania i dobór materiałów – w moim mniemaniu – stoją na najwyższym poziomie. A poza widoczną na zdjęciach wersją szarą, można wybrać beż lub granat. Fajnie.

Co nikogo dziwić nie powinno, MX Anywhere 2S zapewnia dwa główne przyciski i środkowy, ukryty pod rolką. Do tego dochodzą jednak dwa programowalne przyciski boczne i umieszczony na grzbiecie przycisk specjalny – gestów, o którym również za moment. W tej chwili ważniejsza jest sama rolka, która ma aż dwa tryby pracy: skokowy i bezwładnościowy. Przełączane poprzez jej mocne wciśnięcie i przytrzymanie. Aha, i potrafi również wychylać się na boki. Jeszcze fajniej.

Wolnoć, Tomku, w swoim domku

Jeśli jeszcze o tym nie wspominałem, to błyskawicznie nadrabiam. MX Anywhere 2S jest myszką bezprzewodową, i to w dwójnasób. Łączy się z komputerem zarówno poprzez technologię Wi-Fi Direct i znajdujący się w zestawie odbiornik Unifying na USB, jak i Bluetooth. Przy czym może być jednocześnie sparowana z aż trzema urządzeniami. Przycisk do ich przełączania znajduje się na spodzie. Gdyby natomiast ktoś chciał korzystać z akcesorium po kablu, również ma taką możliwość. W opakowaniu znajduje się bowiem jeszcze półmetrowy przewód microUSB—USB.

Niemniej kabel ten służy docelowo do ładowania wbudowanego akumulatora o pojemności 500 mAh, który to – zdaniem producenta – wystarcza na aż 70 dni pracy. Nie przeczę, bo korzystając z MX Anywhere 2S przez tydzień nie udało mi się zrzucić z baterii choćby 10 proc. Aczkolwiek daje się odczuć, że połączenie przez BT wysysa energię szybciej niż odbiornik Unifying.

Anywhere, czyli gdziekolwiek

Bądź co bądź, wróćmy do szumnie anonsowanej przeze mnie kwestii mobilności, a dokładniej sensora. Bo kompaktowe wymiary to jedno, drugie – możliwość wykorzystania w każdych warunkach. Logitech wykorzystuje w tym celu autorską technologię Darkfield, która w telegraficznym skrócie polega na użyciu w optyce silniejszej diody i zmianie pozycji sensora tak, aby lepiej zbierał odbite światło. Efekt jest taki, że zgodnie z nazwą MX Anywhere 2S działa wszędzie.

Dosłownie wszędzie. I tak, nie ma najmniejszych problemów, aby operować tą myszką na szklanym stole w sali konferencyjnej, by po chwili przenieść się na połyskliwy kuchenny blat, zachowując kontrolę. To cecha, która w przypadku myszki do laptopa jest, nie ukrywajmy, absolutnie kluczowa. Trudno przecież stale nosić przy sobie optymalną podkładkę, zwłaszcza twardą.

Co ciekawe, MX Anywhere 2S zachowuje się bardzo podobnie na wszystkich podłożach. LOD wynosi około 3-4 mm, nie ma problemów z szumami czy interpolacją. Insza inszość, że pod względem osiągów raczej nie zestawimy tej myszki z czołowymi modelami dla graczy. Częstotliwość próbkowania nie przekracza 90 Hz, a maksymalna szybkość nawet w optymalnych warunkach, przy twardej podkładce, mieści się co najwyżej w okolicach średniej. Do tego urządzenie ma nieznaczną akcelerację wsteczną. Tyle tylko, że poza grami można to z czystym sumieniem pominąć.

Znak zapytania stawiam jedynie przy rozdzielczości. Producent z uporem maniaka podaje 4000 dpi, ale w żadnym narzędziu pomiarowym, z popularnym Enotus na czele, nie udało mi się tej wartości potwierdzić. Licznik konsekwentnie zatrzymuje się na 2000 dpi i nie ma zmiłuj.

Logitech Options, aka kombajn

Z tym że bardzo możliwe, iż niekonsekwencja w temacie czułości wynika z oprogramowania. Program Logitech Options, który pełni rolę panelu sterowania MX Anywhere 2S, nie ma zaimplementowanej regulacji czułości w formie skalarnej, czyli nie da się w nim wybrać konkretnej wartości dpi. Zamiast tego oferuje suwak opisywany jako Szybkość wskaźnika.

Nie oznacza to jednak, że oprogramowanie zostało uproszczone. Wprost przeciwnie – zapewnia cały szereg ciekawych rozwiązań, choć – nazwijmy to tak – biznesowych w swej charakterystyce.

Przycisk gestów, o którym wspominałem przy okazji opisu wyglądu zewnętrznego, może mieć przypisane cztery spośród licznych akcji. Przytrzymując go, należy energicznie pchnąć myszkę w określoną stronę, a komputer zdefiniowaną w Logitech Options akcję wykona.

Na przykład domyślnie ruch wprzód oznacza otwarcie menu Start, a w tył – pokazuje pulpit. Łatwo się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza z uwagi na szerokie możliwości personalizacji.

Ale najlepsze zostawiam na koniec: Logitech Flow to funkcja płynnego przeskakiwania między komputerami. W pełnym tego słowa znaczeniu. Załóżmy, że masz dwa laptopy. Parujesz oba z MX Anywhere 2S i instalujesz na nich Logitech Options. Nie musisz niczego przełączać ręcznie. Wystarczy skierować kursor w zdefiniowany uprzednio narożnik ekranu, a myszka sama przeskoczy na drugi komputer i będzie działać tak, jakby był to jeden PC z dwoma monitorami.

Tego rodzaju korelacja działa nie tylko pomiędzy dwoma Windows PC, ale także dwoma Apple Mac i wymiennie, czyli w systemie Windows—macOS, dla którego Logitech także zapewnia oprogramowanie Options. Co więcej, można tak kopiować pliki pomiędzy maszynami. Zaznaczasz na jednym, wklejasz na drugim, a MX Anywhere 2S służy wtedy za miniaturowy router.

MX Anywhere 2S – czy warto?

Podsumujmy: MX Anywhere 2S to dobrze wykonana myszka mobilna, która bez większych zarzutów radzi sobie na każdej powierzchni, a przy tym zapewnia naprawdę dużą elastyczność. Może pracować zarówno z własnym odbiornikiem, jak i poprzez Bluetooth. Oferuje do tego bezwładnościową rolkę, nienaganną precyzję, przydatny przycisk skrótów i świetnie radzi sobie z paroma komputerami naraz. Wymagających graczy raczej nie zadowoli, ale też nie taki jest jej cel.

Wiecie, żaden tam Republic of Gamers czy inny MSI Gaming, ale już obok Della Latitude czy ThinkPada powinna zaprezentować się jako świetny kompan. Za 249 zł lub mniej warto.

© dobreprogramy
s