Magisk 14.5: bezkarne modyfikowanie Androida pod nosem wścibskich aplikacji

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Kolejne wersje Androida czynią coraz trudniejszym odzyskanie nad nim pełnej kontroli. Na domiar złego, coraz więcej aplikacji odmawia działania na urządzeniach, które zostały uwolnione – to już nie tylko oprogramowanie bankowe (np. Android Pay), ale też komunikatory (Snapchat), a nawet popularne gry (Fate/Grand Order). Czy to wszystko oznacza, że należy dać sobie spokój z rootowaniem smartfonów i niezależnymi od producenta wersjami ROM? Oczywiście że nie. W wyścigu zbrojeń pomiędzy producentami a użytkownikami wciąż wygrywają ci ostatni, dysponujący najlepszą chyba dziś bronią, tj. bezsystemowym środowiskiem modyfikacji Magisk. Jego najnowsza wersja 14.5 jest w stanie ukryć się przed wszystkimi próbującymi go wywęszyć aplikacjami.

Standardowe metody rootowania urządzeń z Androidem bazują na zmianie zawartości partycji systemowej, wgraniu zmodyfikowanych binarek superużytkownika (supersu), czy to przez wykorzystanie błędu w oprogramowaniu, czy też skorzystanie z alternatywnego narzędzia recovery, pozwalającego dowolnie modyfikować zawartość ROM. Magisk (A Magic Mask to Alter Android System Systemlessly) poszedł zupełnie inną drogą – modyfikuje partycję systemową bez jej modyfikowania. Zmiany zapisywane są do pliku poza partycją systemową, który zostaje zamontowany jako kolejna partycja, a następnie linuksowy kernel zostaje zmuszony do nałożenia tych zmodyfikowanych plików na oryginalne, tak że na każde żądanie zostaje zwrócona wersja zmodyfikowana, a nie producencka.

Takie podejście uodparnia Magiska na aktualizacje systemu – plik ze zmianami nie zostaje nigdy nadpisany, zarazem też utrudnia wykrycie jego obecności w systemie. Dzisiaj może on na większości urządzeń przejść oficjalne testy Google Safety Net, dzięki czemu możemy z Magiskiem zainstalować aplikacje takie jak Snapchat.

Niestety coraz więcej aplikacji zaczyna na własną rękę wykrywać Magiska, odmawiając instalacji na systemach, które poprzez niego uzyskały roota i korzystają z innych modyfikacji (np. świetnego korektora dźwięku ViperFX, frameworka Xposed czy choćby fikuśnych fontów). Deweloper topjohnwu, twórca Magiska, znalazł sposób na poradzenie sobie i z tym problemem. W najnowszej wersji 14.5, oddanej właśnie do testów członkom społeczności XDA Developers, znacząco rozbudowuje funkcję MagiskHide, służącą właśnie do ukrywania modyfikacji przed aplikacjami.

Po pierwsze, punkt montowania obrazu Magiska został przeniesiony do ukrytego podkatalogu (z /magisk do /sbin/.core/img), dla kompatybilności zastosowano link symboliczny. Twórcy modułów powinni wziąć to pod uwagę w budowaniu ich nowych wersji. Po drugie, topjohnwu znalazł sposób na ukrycie towarzyszącej aplikacji Magisk Manager – przepakowuje się ona do pakietu o losowej nazwie, a następnie w jakiś wysoce skomplikowany sposób przekazuje uprawnienia do zarządzania rootem do nowego pakietu. Z testów wynika, że powinno działać to bez problemów, ale oczywiście to wersja beta – spodziewajcie się, że może być konieczne przeinstalowanie Magisk Managera na nowo.

Topjohnwu ujednolicił też proces rozruchu Magiska, wcześniej rozdzielony na starsze i nowsze (od smartfonu Pixel) urządzenia. Teraz binarka i skrypty rozruchowe osadzone są w pliku magiskinit, który dynamicznie łata lub tworzy pliki initramfs i sepolicy. Jedyną modyfikacją jest więc zastąpienie inita magiskinitem i dodanie jednej łatki do kernela. Deweloper pochwalił się także wprowadzeniem na listę oficjalnie wspieranych urządzeń najnowszego Pixela 2 XL i poprawieniem wsparcia dla Xiaomi A1.

Najnowszą wersję Magiska 14.5 (beta) znajdziecie na stronach XDA Developers. Oczywiście polecamy ją tylko doświadczonym użytkownikom, którzy poradzą sobie z przywróceniem systemu do życia, gdyby coś poszło nie tak. Przy takich (nie)ingerencjach w Androida, bootloop jak najbardziej wchodzi w grę.

© dobreprogramy