r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Mechaniczne zegarki mają się coraz lepiej – nawet bez funkcji „smart”

Strona główna AktualnościBIZNES

Jeszcze dwa lata temu piszący o smart-gadżetach blogerzy (szczególnie ci związani z produktami Apple) prześcigali się w opisywaniu wymyślnych elektronicznych zegarków o nędznym wzornictwie, które miały zakończyć erę klasycznego, mechanicznego zegarka na męskim czy żeńskim nadgarstku. W sierpniu zeszłego roku TechCrunch zapewniał swoich czytelników, że szwajcarski przemysł zegarmistrzowski jest skazany na zagładę, jego modelu biznesowego nie da się utrzymać w czasach, gdy w każdym sklepie Apple możesz kupić coś, co jest pod każdym względem lepsze od Rolexa. Mocne słowa, nawet jak na TechCruncha. Może za mocne? Swatch właśnie poinformował o swoich znakomitych wynikach finansowych. Wygląda na to, że długa noc zimowa mechanicznych zegarków już się skończyła.

Był moment, że to nie smartwatche miały być pogromcami klasycznych zegarków, lecz… telefony komórkowe. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych za nowoczesność uważano sięgnięcie po komórkę, by sprawdzić na niej czas – naręczny zegarek miał podzielić los swego starego kuzyna, zegarka na łańcuszku. I faktycznie, na rynku tanich zegarków mechanicznych i kwarcowych zapanował kryzys, znaczna część społeczeństwa po prostu przestała nosić na zegarki. Oczywiście marki luksusowe, produkujące przepiękną mechaniczną biżuterię tego nie odczuły – Patek Philippe jest symbolem statusu i elegancji w stopniu nieosiągalnym dla iPhone’a. Jednak po zachłyśnięciu się smartfonami nawet tańsze zegarki naręczne znalazły swoje miejsce jako element upiększający człowieka, a celował w tym właśnie Swatch.

Wejście na rynek smartzegarków, początkowo określanych jako kolejna wielka rzecz w branży IT, miało jednak z tym renesansem mechaniki skończyć. Z jakiegoś powodu musieliśmy mieć na nadgarstku wszystko to, co mamy w smartfonie, na czele z różnego rodzaju powiadomieniami. I początkowo wydawało się, że to nieuniknione. Czy to Apple Watch, czy zegarki z Androidem Wear, oferowały funkcje niemożliwe do zrealizowania w mechanice, w rodzaju wyświetlania wydarzeń z kalendarza, mierzenia tętna, informowania o pogodzie we wskazanych miastach, wyświetlania map z nawigacją itd. itp. Nawet początkowa nędza wzornictwa smartzegarków została w końcu przezwyciężona – szczególnie konstrukcje Motoroli czy LG z okrągłymi cyferblatami można było uznać za ładne.

r   e   k   l   a   m   a

A jednak wbrew wszystkim Swatch Group, która oprócz zegarków marki Swatch sprzedaje też luksusowe zegarki Omega i Blancpain ogłasza koniec kryzysu. Na spotkaniu z analitykami finansowymi poinformowano, że ostatnie dwa miesiące roku 2016 i początek 2017 były znakomite, przyniosły bardzo duży wzrost, szczególnie na rynku chińskim oraz rynkach Bliskiego Wschodu. Swatch Group spodziewa się zrównoważonego wzrostu sprzedaży na rynkach regionalnych w całym roku 2017.

Nie tego się spodziewano, szczególnie że przez większość roku 2016 sprzedaż wyglądała strasznie. W stosunku do 2015 roku zysk netto skurczył się o 47% (do 593 mln franków szwajcarskich), a przychody spadły o 11%, do 7,55 mld franków. Te wyniki miały odzwierciedlać trendy w całej branży francuskiego zegarmistrzostwa, cierpiącego właśnie wskutek zapaści na rynku amerykańskim i chińskim. Nie pomogła też sytuacja w Europie, w której spadek sprzedaży w jakiś sposób powiązano z zagrożeniem terrorystycznym.

Tim Cook, z dumą prezentujący w zeszłym roku slajd dokumentujący upadek szwajcarskiego zegarmistrzostwa nie będzie miał więc powodów do zadowolenia. Nowy, jeszcze lepszy Apple Watch wcale nie trafił masowo na nadgarstki biznesmenów, artystów, kreatorów mody i trendów. Autor tego newsa podczas ostatniej wizyty w USA widział charakterystyczne Apple Watche co najwyżej na nadgarstkach ludzi obnoszących swoje przywiązanie do hipsterskiego stylu Apple’a – dla menedżerów w dobrych garniturach mechaniczne dzieła sztuki pozostają wciąż naturalnym wyborem. Nie tylko nie trzeba ich ładować, ale też ma się pewność, że nikt rosyjski haker nie wykorzysta jakiegoś exploita, by zamienić zegarek w urządzenie podsłuchowe.

A skoro już o Rosji mowa, niedawno Fabryka Zegarków Pietrodworiec w Sankt-Petersburgu, producent słynnych mechanicznych „Rakiet”, pochwaliła się  dwucyfrowym wzrostem sprzedażyw ciągu 2016 roku. Może po prostu nie potrzebujemy tyle elektroniki w każdej sferze naszego życia?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.