reklama

MegaUpload chce odzyskać chociaż część serwerów

Strona główna Aktualności

O autorze

Z wykształcenia dziennikarz prasowy, prywatnie miłośnik nowych technologii, które mają ułatwiać codzienne życie. Jako niereformowalny fan rozrywki komputerowej, zaangażowany w społeczność gier Valve.

Petabajty danych użytkowników MegaUpload, które były przechowywane na serwerach holenderskiej firmy LeaseWeb, przepadły bezpowrotnie. Wraz z nimi skasowano dowody, które mogłyby przechylić szalę zwycięstwa na jedną ze stron. W myśl starego powiedzenia, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, Kim Dotcom postanowił zatroszczyć się o przyszłość plików zgromadzonych u drugiego usługodawcy — amerykańskiej Carpathii. Tym razem gra toczy się nie o 630, ale aż 1103 wyłączone z użytku serwery.

Przeprowadzona przez LeaseWeb czystka uwydatnia pilną potrzebę wypracowania rozwiązania, które pozwoli nam zabezpieczyć dane z Carpathia Hostings, aby nie spotkał ich ten sam los — napisali w liście obrońcy MegaUpload. Prawnicy zapewniają, że jest to koniecznie nie tylko z uwagi na użytkowników, którzy mogą na zawsze stracić swoje pliki, ale również ze względu na przechowywane tam dowody. W całej sprawie oberwało się także samemu sądowi, który według obrońców swoją bierną postawą wydał pozwolenie na masakrę danych. Ira Rothken, przedstawiciel MegaUpload, jest przekonany, że Stany Zjednoczone ponoszą winę za całą sytuację. Zamrożenie naszych kont i odmówienie dostępu do serwerów jest jednoznaczne z tym, że to właśnie rząd przejmuje nad nimi kontrolę i ma obowiązek zadbać o zabezpieczenie dowodów, które mogły się na nich znajdować. Ale nikt tego nie zrobił — żali się.

MegaUpload już raz próbowało wykupić serwery Carpathii. Transakcja opiewająca na kwotę 1 miliona dolarów nie doszła jednak do skutku, bo sąd nie wydał bankowi pozwolenia na odblokowanie środków. W efekcie koszt utrzymania maszyn spadł na usługodawcę, który z własnej kieszeni przeznacza na ten cel 9 tys. dolarów dziennie.

© dobreprogramy

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić