Miały być receptą na niedrogie SSD, ale póki co fabryki nie umieją ich produkować

Strona główna Aktualności
SLC, MLC, TLC, QLC... Źródło: Depositphotos
SLC, MLC, TLC, QLC... Źródło: Depositphotos

O autorze

Na naprawdę tanie dyski SSD wciąż liczyć nie możemy. Jak podaje serwis DigiTimes, produkcja ekonomicznych pamięci QLC NAND sprawia producentom ogromne problemy. Uzysk wynosi ponoć raptem ok. 50 proc., przez co nie ma mowy o opłacalności tego przedsięwzięcia.

Pamięci NAND są tym tańsze, im więcej bitów danych zapisać można w obrębie podstawowej jednostki organizacyjnej, zwanej komórką. Przy czym zagęszczenie jest niejako odwrotnie proporcjonalne do wydajności i żywotności, co jednak nakreśla obowiązujący od lat podział kości NAND na SLC, MLC i TLC. Pierwszy gwarantuje zapis, na pojedynczą komórkę, jednego bitu, drugi – dwóch, trzeci natomiast – trzech. Logiczne, prawda?

W ubiegłym roku, 2017, postanowiono iść o krok dalej, czego efektem okazały się pierwsze kości typu QLC, umożliwiające upchnięcie aż czterech bitów w komórce.

Wedle zapowiedzi dyski SSD miały być tanie jak nigdy, a tymczasem na jaw wychodzi, że fabryki nie radzą sobie jeszcze z technologią QLC dostatecznie dobrze. Uzysk z wafla, powtórzę, wynosi raptem ok. 50 proc. W rezultacie liderem opłacalności cały czas pozostają TLC.

Inna sprawa, że panująca obecnie nadpodaż pamięci NAND trzyma ceny dysków SSD w ryzach, a już za ok. 310 zł kupić można jakiś podstawowy model z przedziału 480 - 512 GB, jak choćby Crucial BX500 czy Patriot Burst. Pozostaje więc kwestią otwartą, czy w ogóle potrzebujemy QLC, które siłą rzeczy mają najsłabsze parametry spośród wszystkich rozwiązań.

© dobreprogramy