Myszka SteelSeries Diablo III — Pan Zniszczenia w dłoni gracza

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Źle się działo w Tristram, gdy zawitałem w nim po raz pierwszy. Dusza Króla Leorika okazała się silniejsza niż spaczony do szpiku Arcybiskup Lazarus sądził – król choć na wieki potępiony, wyrwał się spod kontroli Pana Terroru. Uniesiony gniewem Lazarus porwał Księcia Albrechta, syna nieodżałowanego króla krainy. Ten w szaleńczym amoku po stracie pierworodnego zesłał zemstę na mieszkańców wioski, przez co masowo ginęli w kościelnych katakumbach z ręki Rzeźnika. Gdy schodziłem w otchłań katedry, oczekiwałem najgorszego, spodziewałem się zgniłych ciał i potwornych maszkar gotowych zabić mnie dla samej satysfakcji zadawania bólu. Wszystkie te okropności w istocie napotkałem. Nie dotarłem do Pana Terroru jako pierwszy, oj nie. Ale sytuacja uspokoiła się, a problem zdawał się zażegnany. Zdawał się. Wojna Aniołów i Demonów nie wygasa nigdy, przekonałem się o tym walcząc ponownie z Lordem Nienawiści oraz Lordem Zniszczenia. Obecnie szykuję się, by po raz kolejny opowiedzieć się po którejś ze stron.

Po raz trzeci, jeśli miałbym być bardziej konkretny. Oto bowiem na rzemieślniczych kowadłach Blizzarda znajduje się trzecia część jednego z największych hitów RPG akcji, Diablo. I choć gry jeszcze nie ma na półkach (wszyscy znamy mantrę „it’s ready when it’s done”), to w ramach umowy partnerskiej Activision-Blizzard ze SteelSeries, w moje ręce wpadł sprzęt do gry dedykowany Diablo III – myszka SteelSeries Diablo III. Festiwal kliknięć i lootowania powraca. Tymczasem jednak, póki nowa gra nie trafi do czytnika, gryzoń testowany był na poprzednich częściach sagi. I jasne, nowej odsłony nie robią ludzie odpowiedzialni za pierwsze dwie gry (oni zachwycają kolejnymi wersjami Torchlighta), ale Blizzard-nie-North też wie co robi. Tak jak SteelSeries wie jak zrobić kawał dobrej myszki.

Kształt myszy to w znany i lubiany profil linii Xai i Sensei. Zasadnicza różnica ogranicza się do trzech elementów: plecionego czarno-czerwonego przewodu, imitującej smocze łuski lub fragmenty stylizowanej zbroi łuskowej rolki, oraz pokrycia urządzenia. To ostatnie jest w całości gumowane i wykonane z doskonale leżącego w dłoni materiału, który przeważnie znajdujemy tylko na obwodzie gryzonia. Rozwiązanie to ma niestety drobną wadę: przez pierwsze dwa dni intensywnego używania, prawa dłoń pachniała gumą. To niemiłe zaskoczenie (i sam zapach) znikają jednak i z czasem przestają doskwierać. Rolka mimo nietypowego kształtu jest kompletnie użyteczna i — tak jak należałoby się spodziewać — odpowiednio dla zastosowań gamingowych precyzyjna.

Podobnie do innych myszek SteelSeries wersja specjalna poświęcona Diablo III pozwana na zmianę ustawień DPI w locie, przy użyciu dedykowanego przycisku. Testowanego modelu — podobnie do Xai, ale różnie od wydania World of Warcraft — można używać lewą ręką, a układ przycisków jest na tyle dopracowany, że wykorzystanie przynajmniej 6 z 7 dostępnych klawiszy nie będzie nikomu sprawiało problemów. Gryzoń pozwala na konfigurację DPI oraz częstotliwości próbkowania, pozwala także na definiowanie akcji poszczególnych klawiszy (także z listy akcji specyficznych Diablo III, podobnie jak miało to miejsce w przypadku myszki World of Warcraft), oraz konfigurację podświetlenia. Bo jak na brandowane rozwiązanie przystało, stylistyka urządzenia nawiązuje do właściwej gry. Mamy zatem czarne pokrycie z szarymi glifami oraz podświetlane na czerwono elementy. Kolor określany jak „demoniczny czerwony” nie jest konfigurowalny, a jedyne co można zmienić to intensywność oraz częstotliwość pulsowania (tak, myszka może nie pulsować, lub w ogóle nie świecić).

Konfiguracji dokonuje się z poziomu doskonale znanej użytkownikom myszek SteelSeries aplikacji SteelSeries Engine. Co więcej, jeśli podłączymy urządzenie z serii Diablo, aplikacja przeistacza się w konsoletę estetyką przypominającą interfejs gry. I o ile nie lubię skórowanych okien, tak tutaj nie ma większych problemów z używaniem aplikacji o niestandardowym wyglądzie (podobnie miała się sprawa z panelem sterowania myszką World of Warcraft). Niestety klasycznie dla tego typu aplikacji rozmieszenie okna, sposób jego skalowania i przycięcia wariuje na stanowiskach wielomonitorowych. Pozostaje mieć nadzieję, że firma upora się z tymi błędami do premiery gry. Warto dodać, że przy instalacji programu konfiguracyjnego automatycznie rozpoznana została myszka, po czym nastąpiła aktualizacja jej firmware’u. Operacja nie trwała długo, ale prośba o potwierdzenie aktualizacji byłaby nie od rzeczy, wszak nie zawsze możemy pozwolić sobie na używanie komputera bez myszki przez 2-3 minuty.

Wraz z myszką otrzymaliśmy do testów podkładkę dedykowaną grze. Nie jest to niestety produkt szczególnie zaawansowany: ot gumowa podkładka z materiałowym wierzchem. To, co odróżnia ją od gumowo-materiałowych podkładek z supermarketów to spory rozmiar (32 cm na 27 cm), wysoka jakość zastosowanej gumy oraz naprawdę niewielka grubość. Oczywiście dla potencjalnego kupca ważniejsza będzie i tak obecność motywu graficznego z gry. Dostępnych jest kilka wariantów: z logo gry, Mnichem, Łowczynią Demonów, Barbarzyńcą oraz Wiedźmim Akuszerem (wiem, paskudna kalka językowa, purystów serdecznie przepraszam). Grubość podkładki, jej wysoka elastyczność oraz jakość materiałów dają nadzieję na wieloletni czas życia tego akcesorium. Stosunek ceny do jakości jest jednak odrobinę zawyżony, w końcu nie jest to ani pancerne szkło, ani stal, ale miłośnicy gry powinni być zadowoleni, szczególnie że to najtańszy z Diablo-gadżetów SteelSeries: za podkładkę przyjdzie nam zapłacić około 65 zł.

Wracając jednak do myszki: czy warto? Zdecydowanie tak. SteelSeries Diablo III to „stary”, dobry Xai, tyle że wykonany z przyjemniejszych w dotyku materiałów i z elementami stylistycznymi nawiązującymi do trzeciej odsłony jednej z najlepszych gier wszechczasów. Myszka uchroniła się przed festyniarskimi rozwiązaniami mającymi na celu zamaskowanie braków: technicznie, mechanicznie oraz od strony oprogramowania jest to świetny produkt, który można z czystym sumieniem polecić. Cena zbliżona do SteelSeries Sensei wymusza jednak odrobinę niższą ocenę: za 300 zł wyżej należy oceniać oferującego bardziej rozbudowane możliwości konfiguracji Mistrza, niż mniej zaawansowany, ale diabelnie elegancki produkt licencjonowany. Ale jeśli kochacie Diablo tak jak ja i przyjdzie Wam kupić nową myszkę, znajdziecie się przed nie lada wyborem… i koniec końców pewnie kupicie wersję poświęconą Diablo. ;-)

Na koniec miniaturowy konkurs, w którym wygrać można podkładkę Diablo III z widocznym na zdjęciach motywem graficznym. Wystarczy zalogować się i w komentarzach odpowiedzieć na dwa pytania: ile klas oddanych zostanie do dyspozycji gracza w Diablo III i które z nich (jedna oficjalnie, jedna nie) po raz pierwszy pojawiły się w dodatku Hellfire do pierwszego Diablo? Pierwsza zalogowana w naszym portalu osoba, która poda poprawne odpowiedzi w komentarzach do tej recenzji otrzyma wspomniany prezent. :-)

© dobreprogramy

Komentarze