r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nagonka na Ubera nie ustaje: oto pozew o manipulowanie trasami

Strona główna AktualnościBIZNES

Rozliczanie kosztów podróży w Uberze jest na pewno bardziej przejrzyste, niż w wypadku taksówki wziętej spod lotniska. Szacowanie kosztów z wyprzedzeniem, raport o trasie na końcu, z perspektywy klienta właściwie nie ma się czego przyczepić. A z perspektywy kierowcy? Do sądu dystryktowego w Los Angeles trafił jednak pozew pewnego mieszkańca Kalifornii, który utrzymuje, że Uber dopuszcza się wyrafinowanych manipulacji, których celem jest obniżenie wynagrodzenia kierowców. Powód wnioskuje o uznanie sprawy za pozew zbiorowy i żąda nakazu wstrzymania tych „bezprawnych, zwodniczych, nieuczciwych praktyk biznesowych”.

Z tego co możemy dowiedzieć się z pozwu, Uber miałby dopuścić się celowego manipulowania danymi nawigacyjnymi. Szacowanie kosztów dla pasażera miałoby bazować na celowo wybranej dłuższej, powolniejszej trasie, podczas gdy kierowcy wyświetlana byłaby trasa krótsza i szybsza. Pasażer zostaje rozliczony za trasę dłuższą, podczas gdy kierowca otrzymuje wynagrodzenie za trasę krótszą.

Zdaniem powoda, który w Los Angeles jeździ jako kierowca Ubera, praktyka ta miałaby być „metodyczna” i „szeroko stosowana” od przynajmniej września zeszłego roku, kiedy to wprowadzono nowy model obliczania płatności, łączący opłaty za odległość i czas podróży na szacowanej trasie. O co chodzi z tym manipulowaniem danymi nawigacyjnymi? Otóż:

r   e   k   l   a   m   a

(…) oprogramowanie wykorzystywane do wyliczenia ceny dla pasażera zostało zaprojektowane tak, aby przedstawić szacowanie trasy i czasu na bazie warunków drogowych i innych czynników, jednak nie wybiera ono trasy najkrótszej/najszybszej. Tymczasem oprogramowanie wykorzystywane w aplikacji kierowcy, prowadzące kierowców Ubera do celu wybranego przez pasażera, wykorzystuje warunki drogowe i inne zmienne do stworzenia efektywniejszej, krótszej czy szybszej trasy, w rezultacie prowadząc do wypłaty niższego wynagrodzenia dla kierowcy (…)

W pewnym sensie oszukani więc mieliby być też i pasażerowie, ponieważ zapłacili więcej, niż faktycznie wynikałoby z przejechanej trasy.

Czy ktokolwiek z Was spotkał się z taką sytuacją w Polsce? Autor newsa jeden jedyny raz został przewieziony trasą nieusprawiedliwienie długą przez kierowcę Ubera. Po zgłoszeniu tego przez aplikację, dostał zwrot części pobranej należności według wyliczeń dla trasy najkrótszej. Jakości obsługi nie można było niczego zarzucić.

Oceniając tę sprawę, warto też zwrócić uwagę na kontekst. Sytuacja Ubera w USA jest nie do pozazdroszczenia, odkąd jego szef, Travis Kalanick, poparł w wyborach prezydenckich Donalda Trumpa. Od tej pory w mediach głównego nurtu trwa prawdziwa nagonka, w której Uberowi stawiane są zarzuty nie tylko dotyczące problemów z autonomicznymi autami, ale też wykradania tajemnic handlowych, naruszania praw pracowniczych, a nawet… seksizmu (to gdy okazało się, że Kalanick ośmielił się odwiedzić seks-klub w Seulu). W takim kontekście pozew zbiorowy może jak najbardziej liczyć na powodzenie – w końcu sędziowie federalni czytają pewnie te same serwisy internetowe co większość Amerykanów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.