Nawet jeśli wykluczyć cyberataki, to i tak GPS zlikwidowaćłatwo za pomocą broni takich jak chiński pocisk antysatelitarnySC-19. Już osiem lat temu armia Państwa Środka zademonstrowała,że likwidacja satelitów nie stanowi dla niej problemu, niszczącnieużywanego satelitę meteorologicznego na orbicie okołobiegunowejza pomocą broni kinetycznej. Analogicznie działające bronieznajdują się w rękach Stanów Zjednoczonych i Rosji – możnapowiedzieć, że każde z mocarstw jest dziś w stanie zlikwidowaćna samym początku konfliktu systemy nawigacyjne przeciwnika.
Tymczasem pod koniec lat 90 Akademia Marynarki Wojennej StanówZjednoczonych zdecydowała się zakończyć kształcenie w dziedzinietradycyjnej nawigacji. Uznano że na tradycyjne sekstanty, tabele ialmanachy nie ma miejsca w nowoczesnej flocie, uzbrojonej wnowoczesne, precyzyjne bronie. Decyzji towarzyszyła radośćamerykańskich kadetów (i oburzenie konserwatywnych morskich wilków)– tradycyjna nawigacja jest bardzo trudna, wymaga pewnej ręki isprawności w trygonometrii, zaś dokładność, jak na dzisiejszeczasy jest skromna, w najlepszym razie sięga kilkuset metrów. I takoto Akademię ukończyło kilkanaście roczników, które nie miałypojęcia, jak celować lunetką i trzymać alidadę, potrafiły za tosprawnie naciskać przyciski na wojskowych odbiornikach GPS.
Kilkanaście lat później Amerykanie przyznają, że zbłądzili– i zamierzają wrócić do nauczania tego, co uczyło się przezten cały czas w innych akademiach floty na całym świecie. Wszyscynowi marynarze i podchorążowie mają ponownie uczyć sięastronawigacji z wykorzystaniem tradycyjnych narzędzi, odpornych nahakowanie czy ataki antysatelitarne. W tym roku jeszcze przedmiot niewróci do programu, pojawi się zaledwie trzygodzinne wprowadzenie doużywania tradycyjnych narzędzi, ale już od 2017 roku będzie topełnoprawny przedmiot. Co ciekawe, wykładowców udało sięściągnąć dopiero z Akademii Marynarki Handlowej, która nigdy nieprzestała nauczać astronawigacji.
Nie wiadomo jeszcze, czy tradycyjne metody powrócą doamerykańskiego lotnictwa, gdzie o lotniczym sekstancie, instrumenciejeszcze trudniejszym w użyciu niż sekstant morski, dawno jużzapomniano. Rosjanie, znacznie bardziej ceniący sobie mechaniczne ianalogowe rozwiązania, wciąż nawigatorów swoich bombowców tegouczą.