reklama

Nowy Android rozwiąże problem nagrywania rozmów bez zgody

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Nagrywanie rozmów telefonicznych mogłoby się wydawać jedną z kluczowych funkcjonalności smartfonów, ale z jakiegoś powodu tzw. czysty Android do dzisiaj nie oferuje takiej możliwości. Oczywiście niektóre androidowe nakładki, np. MIUI na smartfonach Xiaomi taką funkcję nagrywania oferują. Niektóre – to tutaj słowo-klucz. W wypadku zdecydowanej większości androidowych smartfonów pozostaje zastosowanie aplikacji firm trzecich. Aplikacje takie w większości są jednak albo płatne, albo bombardują użytkownika reklamami, albo pozostawiają wątpliwości co do ochrony prywatności. W tej sytuacji odkrycie systemowej funkcji nagrywania w kodzie powstającego właśnie Androida P byłoby świetną wiadomością, gdyby oczywiście nie pewien haczyk.

Czy wolno nagrywać rozmowy?

Problem z nagrywaniem rozmów telefonicznych nie jest problemem technicznym, lecz prawnym. Istnieją jurysdykcje, w których każdy może bez ograniczeń nagrywać swoje rozmowy – ustawodawca uznał tam, że wystarczy zgoda jednej ze stron, chcącej zachować zapis tego, co było mówione. Bardziej skomplikowana jest sytuacja w większości państw Europy, w tym Polski. Polskie prawo zwalnia nagrywającego rozmowę w której uczestniczy z odpowiedzialności prawnokarnej z art. 267 k.k., ale zarazem pozostawia furtkę do odpowiedzialności cywilnoprawnej.

Nagrywanie rozmowy bez zgody rozmówcy może więc w Polsce zostać uznane za naruszenie dóbr osobistych wymienionych w art. 23 k.c., mimo że kodeks nie ujmuje wprost prawa do bycia nierejestrowanym jako dobra osobistego. Problemem może stać się ewentualnie dalsze wykorzystanie tak nagranej rozmowy, poprzez które mogłoby dojść do naruszenia dóbr osobistych – np. ujawnienie zawierającego prywatne wyznania nagrania w Internecie.

Niektórzy mogą tutaj zapytać – a co w takim razie z tymi wszystkimi komunikatami o nagrywaniu rozmowy i konieczności rozłączenia się, jeśli nie wyrażamy zgody na ich rejestrowanie, słyszanymi przy dzwonieniu na rozmaite infolinie? To zupełnie inna sprawa, wynikająca z obowiązku prawnego nałożonego na przedsiębiorców (i organy administracji publicznej) dotycząca ochrony danych osobowych. Osoby prywatne są z tego obowiązku wyłączone, w zakresie dotyczącym przetwarzania tych danych na użytek osobisty.

Reasumując, nie ma w Polsce obowiązku dla osób prywatnych informowania swoich rozmówców o nagrywaniu rozmowy. To przede wszystkim kwestia dobrego obyczaju, który odłożyć na bok możemy tylko w razie przewidywanej konieczności ochrony naszych interesów, gdy spodziewamy się, że poinformowanie o nagrywaniu wpłynie na treści, które usłyszymy.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa np. w niezwykle dbających o prywatność Niemczech: tamtejszy Strafgesetzbuch mówi jasno w sekcji 201, że nagrywający musi uzyskać zgodę nagrywanego, niedopełnienie tego obowiązku jest naruszeniem prawa poufności słowa mówionego, za które grozi trzy lata więzienia. Przewidziane są wyjątki, np. związane z prawem do samoobrony czy wyższą koniecznością, tak czy inaczej cały czas jest to kwestia prawa karnego.

Android dmucha na zimne

Z początkiem lutego do kodu źródłowego Androida P wprowadzone zostały łatki, które kompleksowo rozwiązują kwestię nagrywania rozmów z poziomu systemowej aplikacji telefonicznej. W pewnym sensie to nic nowego, Android jako taki od zawsze oferował programistom API do nagrywania rozmowy głosowej, po prostu większość producentów smartfonów nie implementowała tej funkcji.

Tym razem jednak wygląda na to, że Google zamierza wyciągnąć tę funkcję na powierzchnię, i to w taki sposób, który zapewni zgodność z prawem w jurysdykcjach wymagających zgody obu stron do nagrania. Operatorzy telekomunikacyjni uzyskają możliwość uaktywnienia specjalnego tonu o częstotliwości 1400 Hz, który będzie emitowany co 15 sekund, jeśli któryś z uczestników rozmowy uaktywnił nagrywanie – posłuży to jako ostrzeżenie dla drugiej strony. Aktywacja będzie odbywała się z poziomu karty SIM operatora.

Jak na razie zmianę taką zamówił wyłącznie niemiecki telekom Vodafone, ale można spodziewać się, że pójdą za nim kolejne. Niewątpliwie pomoże to użytkownikom pozostać w zgodzie z prawem, z drugiej jednak strony, uderzy we wszystkich tych, którzy chcieliby wykorzystać przewidziane prawem wyłączenia z zakazu – np. nagrać rozmowę w ramach swojego prawa do samoobrony. Oprogramowanie przecież nie rozpozna, jaka jest intencja nagrywania.

Co istotne, wprowadzone zmiany otwierają jednak też drogę aplikacjom niezależnych programistów do odtwarzania swoich dźwięków w połączeniu telefonicznym. Być może niektóre programy do nagrywania rozmów wykorzystają to do wprowadzenia swoich ostrzeżeń o nagrywaniu. Wtedy będzie to już kwestią pozostającą poza kwestią telekomów, czyniąc w wielu wypadkach potajemne nagrywanie rozmowy niemożliwym.

Póki co, w naszej bazie oprogramowania na Androida znajdziecie kilka narzędzi do nagrywania rozmów telefonicznych, na czele z polską Nagrywanie rozmów.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama