Nuvia jak Real Madryt, tylko w dziedzinie tworzenia procesorów. Firma skupuje gwiazdy

Strona główna Aktualności
Zespół rozszerza się o kolejne znane osobistości, fot. Shutterstock.com
Zespół rozszerza się o kolejne znane osobistości, fot. Shutterstock.com

O autorze

Czy na stabilnym rynku wysokowydajnych procesorów, zdominowanym przez marki takie jak Intel, AMD czy IBM jest miejsce dla jeszcze jednego gracza? Przedstawiciele firmy Nuvia sądzą, że tak. A kluczem do sukcesu ma być zgromadzenie światowej śmietanki specjalistów. Ludzi, którzy na rynku półprzewodników zjedli zęby i samymi nazwiskami robią wrażenie.

Piłkarska analogia w tytule nie bierze się znikąd. Tak, jak w latach 90. i na początku XXI wieku Real Madryt skupował najdroższych i najbardziej renomowanych piłkarzy, tak teraz Nuvia zamierza wejść na rynek procesorów. Z drzwiami – mówiąc kolokwialnie, ale i bardziej obrazowo.

Firmę Nuvia założył parę miesięcy temu Gerrard Williams III. Niewtajemniczonym to nazwisko pewnie nie powie zbyt wiele, ale warto wiedzieć, że jest to człowiek, który przez blisko dekadę pracował dla Apple'a. Pełnił rolę głównego architekta czipów aż do modelu A12, czyli iPhone'a XS i pokrewnych. To właśnie on odpowiada za pierwszy na świecie mobilny procesor o 64-bitowej architekturze, A7 w iPhonie 5s, co dzisiaj stało się standardem. Jak widać, nie boi się ryzyka.

W kwietniu 2019 Williams III opuścił biuro projektowe Apple'a w Cupertino, aby – jak sam wówczas twierdził – szukać nowych wyzwań. Skrzyknął Johna Bruno i Manu Gulatiego, dwóch czołowych inżynierów Google'a, którzy to jednak znają się jeszcze z czasów pracy dla AMD. Oficjalnie są w branży uznawani za pomysłodawców układu APU, a więc procesora zintegrowanego z relatywnie wydajnym układem graficznym. Czyli mowa o kolejnych innowatorach.

Niniejszym Nuvia opublikowała jeszcze jedną listę nowych nabytków. Jest na niej Jon Masters. Inżynier, który ostatnimi czasy był głównym architektem serwerowych procesorów Arm w IBM/Red Hat. Współtworzył system Red Hat Enterprise Linux dla tych właśnie układów i pracował nad systemami klastrowymi. Ma więc doświadczenie w dziedzinie serwerów. A wraz z nim szeregi firmy zasila Jon Carvill, dotychczas wiceprezes ds. marketingu przywództwa technologicznego w Intelu, który w przeszłości piastował podobne funkcje w Facebooku, Qualcommie, GloFo oraz AMD/ATI.

Start(up) z wysokiego C

Można szydzić z inicjatyw startupowych, że często kończą się na odważnych hasłach, rozbijając o ścianę w postaci braku środków. Ale w tym przypadku jest inaczej. Renomowane nazwiska przekonały gigantów, aby w Nuvię zainwestować. Środki zaoferowało kilka prestiżowych grup inwestycyjnych, z Dell Technologies Capital na czele. Zespół zgromadził na swym koncie 53 mln dol. i regularnie otwiera nowe biura projektowe, zatrudniając kolejnych ekspertów. Ostatnio w Austin w Teksasie.

Podsumujmy: grupa naprawdę doświadczonych w dziedzinie tworzenia procesorów specjalistów chce wejść na rynek z nową konstrukcją. Mają niezbędne fundusze i mogą spokojnie przystąpić do pracy. To sytuacja absolutnie bezprecedensowa. Bo o ile mniejszych lub większych inicjatyw rywalizacji z gigantami kilka już było, ot choćby koncepcja otwartoźródłowego modelu programowego RISC-V, o tyle nigdy nie odbywały się one na taką skalę i z iście gwiazdorską obsadą.

To może się udać!

Tymczasem plan Williamsa III i jego ekipy wydaje się zaskakująco konkretny: chcą zaoferować procesor o wyjątkowo wysokiej sprawności energetycznej, czyli taki, który nie zużyje zbyt wiele energii w odniesieniu do wykonywanych obliczeń. Ich projekt otrzymał nazwę kodową Phoenix.

O jego założeniach mogliście już na dobrychprogramach przeczytać. Przypomnę, według Williamsa III, giganci branży procesorów, tacy jak Intel, AMD czy Arm, od lat robią ten sam błąd: uznają sprawność energetyczną czipu za wartość stałą. Dzięki nowoczesnym procesom litograficznym mogą obniżać zużycie energii, jednak procentowa waga strat energetycznych stoi w miejscu. Mówiąc bardziej obrazowo, zawsze jest to ten sam, określony procent. Wprost proporcjonalny do wielkości czipu, przez co układy serwerowe marnują jeszcze większy odsetek energii niż mobilne.

Jest to związane z tym, że końcowe zużycie energii to nie tylko moc wymagana do przełączenia tranzystorów. Oprócz tego energia wykorzystywana jest w sposób bardziej pasywny. Niewielki prąd płynie przez bramki tranzystorów nawet wtedy, gdy nie są aktywne. To zjawisko określane mianem wycieku. Trzeba też zadbać o dystrybucję sygnałów zegarowych do rdzeni oraz I/O—a większy układ to więcej pracy do wykonania, tłumaczyłem już w linkowanym powyżej artykule.

Jednak patrząc z perspektywy dnia dzisiejszego, w obliczu imponujących transferów personalnych Nuvii, cały ten koncept nabiera innego kolorytu. To nie są abstrakcyjne deklaracje rzucane przez anonimowego internautę na potrzeby zbiórki społecznościowej, ale deklaracja sprawdzonych w boju fachowców: możemy zrobić coś, aby współczesne procesory widocznie usprawnić.

© dobreprogramy