O powstawaniu Windows. Jak tworzono najpopularniejszy system na świecie: Memphis

Strona główna Aktualności
Memphis. (fot. Kamil Dudek)
Memphis. (fot. Kamil Dudek)

O autorze

W połowie lat 90-tych, Microsoft wpadł na przebiegły i skuteczny sposób na zmuszenie ludzi do zakupu nowych komputerów. Było to konieczne, ponieważ oficjalne wymagania sprzętowe Windows 95 były czystą fantastyką. System ledwo działał na procesorze 386 i czterech megabajtach pamięci. Zresztą nawet 486 i 16 megabajtów to nieco zbyt mało dla 95, choćby bardzo się starać.

Dlatego zadecydowano, że wszelkie nowe funkcje, które choć trochę rymują się z "nowoczesnością", zostaną dodane wyłącznie do wersji OSR2 Windows 95, niedostępnej w sprzedaży detalicznej i rozprowadzanej tylko z nowymi komputerami. Jeżeli ktoś zamontował sobie dysk twardy większy, niż 2GB lub dodał kartę PCI z kontrolerem USB, pudełkowa wersja Windows 95 nie pozwalała z nich skorzystać i nie istniał żaden dostępny do pobrania/zamówienia dodatek, który to zmieniał.

Kupcie wreszcie nowy sprzęt!

Przekaz był prosty: po co modernizować stary komputer, który prawdopodobnie cudem tylko daje sobie radę z Windows 95, gdy można kupić nowy sprzęt, który nie będzie miał takich problemów? Z naszej kombinatorskiej perspektywy lat 90-tych, gdzie wymienianie się płytką z Windows 95 OSR2 i kluczem napisanym flamastrem na żółtej kartce było standardem, wydaje się to dość skromnym ograniczeniem, ale było ono na tyle skuteczne, że OSR2 naprawdę napędził sprzedaż komputerów.

Trik ten nie mógł być jednak stosowany w nieskończoność. Windows NT okazał się niemożliwy do ukończenia, zwłaszcza w wersji domowej, jeszcze przez wiele lat, potrzebne więc było kolejne wydanie klasycznych Windowsów. Plany zmieniały się tu dość szybko. Początkowo planowano rozszerzać Windows 95 dodatkami Service Pack aż do momentu wydania Windows NT 5.0. Potem planem stały się doroczne wydania Windows, jak na przykład próbna wersja "Windows 96", czyli Nashville. Wersje te miały być płatne, ale jednocześnie pracowano nad paczkami umożliwiającymi darmową aktualizację do nich ("Nashville Plus Pack").

Internet Explorer

W końcu jednak zdecydowano się wykręcić zachłanny numer z OSR2 i przygotować większą wersją później. W ten sposób rozpoczęto projekt Memphis. Większość informacji na temat początków projektu pochodzi ze spekulacji i tzw. educated guesses, ale przyjętym obecnie konsensusem jest, że projekt Nashville, mający na celu "dodanie internetu do Windows", czyli integrację bezpośredniej konkurencji dla zestawu Netscape, uznano za niesatysfakcjonujący.

Innymi słowy, Internet Explorer 3 był za słaby, więc potrzebny był Internet Explorer 4. Plan zabicia Netscape wymagał głębokiego zintegrowania przeglądarki z systemem. Dlatego zamiast OSR2 i Nashville, dostawcy komputerów mieli otrzymać Memphis. Nowy system operacyjny, znany potem pod nazwą Windows 98.

Wcale nie taka rewolucja

Kultowy dziś Windows 98 był, wedle tego co mówią zarchiwizowane numery amerykańskich czasopism komputerowych, wcale nie był reklamowany jako przełom. Media przyjęły go chłodno, Microsoft nie chwalił się nim za mocno, ponieważ integrowanie przeglądarki niekoniecznie uznawano za zgodne z prawem, a sam zespół beta nazywał Windows 98 "nową wersją Windows 95". Wygląda to niemal jak wstyd przed ową wersją. Choć niemal na pewno tak nie było, taka opinia na temat Windows 98 nie jest wcale bezzasadna.

Memphis, a potem Windows 98, wcale nie zawierają rewolucyjnych zmian. Poza Internet Explorerem 4, Memphis jest w zasadzie poprawnie zrobionym OSR2: systemem wreszcie poprawnie obsługującym nowy sprzęt, czego odmówiono poprzedniej wersji, wstrzymując dla niej aktualizacje i uzupełnienia. Jako, że Internet Explorer 4 pojawił się w Memphis dość późno (rozwijano go osobno), a sterowników nie widać, deweloperskie wersje Windows 98 były śmiertelnie nudne.

Funkcjonalnie rzecz ujmując, system był "gotowy" już w okolicach drugiej połowy 1997 roku. Implementacje ACPI i USB były już wtedy stabilne. Rozszerzenia Windows API oraz poprawki stabilności w składnikach GDI również: system działał dzięki temu stabilniej i szybciej od poprzednika (a dzięki zmianom w API dużo starych programów działa na 98, ale nie na 95).

Usprawnienia pod maską

Kolejne wydania Memphis poprawiały głównie Internet Explorera, ten bowiem rósł do niebotycznych rozmiarów i stanowił niemały procent objętości całego systemu. Czy koniecznym było, aby IE4 rozwinął się aż tak bardzo celem ukończenia projektu? Okazuje się, że nie. Windows 98 czekał tak długo na swoją premierę, bowiem rynek oczekiwał... ścieżki aktualizacji z Windows 3.1. Czy już teraz jasne jest, dlaczego Microsoft tak bardzo chciał, by kupowano nowe komputery?

Ponieważ stare technologie zawsze umierają zbyt powoli, Windows 98 był zakładnikiem zgodności z przeszłością. Wydano go dopiero z działającym mechanizmem aktualizacji z Windows 3.1, a przez cały ten czas nie dało się kupić w pudełku Windowsa obsługującego FAT32, AGP i USB. Ale konkurencja zwyczajnie nie istniała, więc świat grzecznie i pokornie godził się na OSR2.

Windows 98 istotnie działał lepiej od poprzednika, a "ogolony" z Internet Explorera, okazywał się od niego tylko trochę większy. Był dokładnie tym, czym powinien stać się Windows 95, gdyby raczono wydawać dla niego Service Packi. USB, ACPI, WDM, NDIS4, FAT32, VCACHE i WinSock 2 były ewolucyjną, acz potrzebną aktualizacją OSR2. Rzadko jednak się o nich mówi. Kluczową cechą Windows 98 jest bowiem w kolektywnej pamięci Internet Explorer 4.0.

Dziedzictwo runtime'u

Niesławny IE4 to więcej niż przeglądarka. "Więcej" nie znaczy "lepiej", tylko po prostu więcej. Zespół Internet Explorera potrzebował do osiągnięcia swoich celów tak głębokiego rozbudowania platformy, że zanim dodano do Memphis samą przeglądarkę, konieczne było dorzucenie sporego zbioru "runtime'u":

  • DirectX
  • Java
  • Visual Basic Script
  • RealPlayer (!)
  • VRML
  • MSXML
  • Active Desktop
  • Flash
  • Czcionki TrueType
  • Pomoc HTML
  • Syntezator MIDI i Interactive Music

Dopiero taki zestaw umożliwiał uruchomienie Internet Explorera. Wszystkie te składniki dało się zainstalować na Windows 95, a dzięki nim system zajmował niemal dwukrotnie więcej miejsca. I choć celem było zmiażdżenie Netscape'a (co się udało), skutkiem ubocznym było znaczące ułatwienie tworzenia oprogramowania dla Windows. Coś, czego efekty odczuwamy do dziś.

Windows 98 został przyjęty bardzo dobrze. Dziś przez wielu jest pamiętany jako przyjemny i stabilny. Mało kto tęskni dziś za dyskietkami, Internet Explorerem i Flashem, ale mimo to wspomnienia Windows 98 pozostają pozytywne. System doczekał się wielu aktualizacji. O ich rozwoju i związku z ciągle opóźnianym Windows NT 5.0 będzie następnym razem. Zbliżymy się w ten sposób do "czasów nowożytnych" Windows.

© dobreprogramy
s