r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Onet próbuje blokować blokujących reklamy – słowem kluczowym jest tu „próbuje”

Strona główna AktualnościINTERNET

Dla wielu internautów wejście dziś na stronę główną Onetu wiązało się ze sporym zaskoczeniem. Portal był jakiś taki… krótki. Zobaczyli jedynie górną część strony, z menu głównym, materiałami polecanymi i blokiem newsów. Pod spodem zaś, zamiast kolejnych bloków tematycznych, obrazek ludzika z chmurką, na której napis głosił „Reklamy nie są takie złe…” i link do instrukcji, jak wyłączyć bloker reklam. Wygląda na to, że cała grupa Onet-RASP wzięła się za walkę z blokowaniem reklam. Zrobiła to jednak raczej nieudolnie, przynajmniej od strony technicznej.

Implementację mechanizmu „antyblokerowego” widzieliśmy wcześniej w onetowym serwisie wideo – VoD.pl – jednak pozostałe duże serwisy tej grupy były dostępne także dla użytkowników blokujących reklamy w imię świętego spokoju. Trudno bowiem zaprzeczyć temu, że Onet niejednokrotnie sięgał do bardzo agresywnych form, widywało się tam nawet wyskakujące warstwy wideo, przesłaniające publikowane treści.

Decyzja o zablokowaniu dostępu dla użytkowników z blokerami reklam na głównej stronie portalu jest jednak bezprecedensowa – i wysoce ryzykowna. Mieszkańcy Polski są w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o blokowanie internetowych przeszkadzajek, ocenia się, że robi to u nas ponad 30% użytkowników, podczas gdy średnia dla Europy wynosi ok. 20%, a dla całego świata ok. 9% (dane z badania firmy ClarityRay). Co dla wydawców przyzwyczajonych do reklamowej wolnej amerykanki jest szczególnie niepokojące, w ostatnich latach dało się zaobserwować kilkusetprocentowy wzrost popularności takich narzędzi, nie tylko na stronach związanych z tzw. nowymi technologiami, ale także w segmentach odwiedzanych przede wszystkim przez zwykłych użytkowników – np. gastronomii czy nieruchomości.

r   e   k   l   a   m   a

Co zrobią użytkownicy blokerów reklam, gdy odkryją, że Onet blokuje im pełen dostęp do portalu? Oczywiście przedstawiciele grupy wierzą, że dodadzą oni adresy *.onet.pl do białej listy i będą oglądali reklamowe produkcje, że nie nastąpi żaden odpływ użytkowników do konkurencji, która (jeszcze?) takich sztuczek nie stosuje.

Problem w tym, że Onet wziął się do blokowania blokerów dość nieudolnie. Zablokował jedynie AdBlock Plusa, rozszerzenie nie cieszące się już dziś taką popularnością jak kiedyś, posiadające znacznie lepsze zamienniki, takie jak np. µBlock. I faktycznie, µBlock blokował reklamy Onetu dalej bezkarnie, podobnie też dobrze sobie radził bloker AdAway na Androidzie. Istnieje więc trzecia droga, o której programiści Onetu chyba nie pomyśleli: zamiast wyrażać zgodę na reklamy lub zmieniać portal, można po prostu zmienić bloker reklam.

Paradoksalnie zmiana używanego blokera stanowi chyba najgorsze dla portalu rozwiązanie. Na dłuższą metę odejście od Onetu ludzi nieoglądających reklam nie odbije się niekorzystnie na jego przychodach, natomiast rozpowszechnianie się wśród internautów wiedzy technicznej, jak reklamy zablokować (wraz ze świadomością, że można to zrobić), zmusiłoby do zmiany strategii na bardziej wobec użytkowników przyjazną: stosowania reklam skromnych, nieprzeszkadzających w czytaniu tekstu i rozsądnie wkomponowanych w layout strony.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.