r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Oto rok Windowsa? Podsystem Windows dla systemu Linux działa nieźle

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Podsystem Windows dla systemu Linux przeszedł długą drogę od swojego zeszłorocznego debiutu. Jeszcze rok temu, testując go na świeżym wówczas buildzie 14316 Windowsa 10, mogliśmy go uznać tylko za zabawkę, ciekawostkę. Stwierdziliśmy wówczas więc, że jeśli ktoś potrzebuje uniksowych narzędzi na Windowsie, to lepiej powinien sięgnąć po Cygwina, a najlepiej, to uruchomić sobie Debiana czy CentOS-a w maszynie wirtualnej. A jak wygląda sytuacja dziś, w erze Windowsa 10 Creators Update? Włączając funkcję linuksowego podsystemu wciąż widzimy dopisek „(beta)”, ale niech Was to nie zmyli, Microsoft dokonał ogromnego postępu.

Po uruchomieniu z windowsowej konsoli polecenia bash, zaakceptowaniu licencji i pobraniu ze sklepu Windows Store paczki z Ubuntu for Windows, postanowiliśmy sprawdzić, jak się dziś mają funkcje, które rok temu nie działały, albo sprawiały poważne kłopoty. Zacząć należy oczywiście od aktualizacji systemu (sudo apt update && sudo apt upgrade). To już wreszcie naprawiono, linuksowy podsystem ma dostęp do sieci, mamy dostęp do urządzeń sieciowych (eth0, eth1), adresy domenowe są poprawnie rozwiązywane. Wciąż tylko nie możemy bezpośrednio uzyskać dostępu do gniazdek sieciowych – a więc z narzędzi do monitorowania sieci nie skorzystamy. No cóż, na Cygwinie też nie działają.

Sama aktualizacja Ubuntu przebiegła błyskawicznie, na pewno szybciej, niż aktualizacja samego Windowsa 10. Pozostaje tylko nie do końca związane z tematem pytanie – dlaczego przez Windows Store oferowana jest tak nieświeża wersja Ubuntu, że aktualizować trzeba setki pakietów?

r   e   k   l   a   m   a

Znacznie lepiej wypada praca z systemem plików. Możemy już np. sprawdzić wolną przestrzeń dyskową poleceniem df, możemy też tworzyć i obsługiwać pliki o nazwach, których NTFS normalnie by nie przełknął. Nie ma już żadnych problemów z dostępem do tych plików, działają wszystkie uniksowe narzędzia, i to nawet odnosząc się do plików po ich numerach inode.

Rok temu aplikacje konsolowe wykorzystujące bardziej zaawansowaną grafikę przez bibliotekę ncurses działały tragicznie. Dzisiaj jest już znacznie lepiej, menedżer plików mc śmiga równie dobrze, co na normalnej linuksowej konsoli, nie widać nigdzie artefaktów. Działają nawet konsolowe gry: wreszcie będzie w co grać na Windowsie.

Spróbujmy jednak zająć się poważną pracą, np. webdeweloperką, co w Polsce oznacza wciąż przede wszystkim PHP. Instalacja stosu LAMP (sudo apt install lamp-server^) przebiegła bezboleśnie, zainstalowały się wszystkie komponenty. Czyżby koniec bawienia się jakimiś podejrzanymi WAMP-ami? Tak mogło się wydawać – serwer PHP uruchomił się w linuksowym podsystemie, dając dostęp dostęp bezpośrednio z windowsowej przeglądarki.

Gdy jednak przyszło do bazy danych MySQL, okazało się, że nic z tego nie będzie. Ani po uniksowych gniazdkach, ani po TCP/IP, nie udało się uzyskać do niej dostępu. Nie zainstalujemy więc żadnej aplikacji webowej wymagającej tej bazy.

Warto wspomnieć o integracji między środowiskami, i tu poczyniono bowiem spory postęp. Z poziomu linuksowej konsoli można uruchamiać windowsowe narzędzia, zarówno konsolowe (np. ipconfig.exe) jak i graficzne (np. notepad.exe). Póki co narzędzia te nie potrafią jednak uzyskać dostępu do linuksowego systemu plików. Można jednak zmusić je do otwarcia plików znajdujących się w windowsowym systemie. W drugą stronę to nie działa, z windowsowej konsoli nie uruchomimy linuksowych poleceń (innych niż bash) – próba kończy się komunikatem o niemożliwości uruchomienia pliku binarnego.

Reasumując, Microsoft coraz bliższy jest spełnienia swoich marzeń o zredukowaniu Linuksa do służebnej roli – to co zobaczyliśmy w Windows 10 Creators Update nadaje się już do wielu poważnych prac, przestaje być zabawką. A przecież prace się nie zakończyły, wersja finalna linuksowego podsystemu pojawić się wraz z Windows 10 Redstone 3, jeszcze w tym roku. Jeśli zapewni porządne wsparcie dla uniksowych gniazdek sieciowych, to praktycznie zniknie potrzeba uruchamiania linuksowych maszyn wirtualnych z serwerowym oprogramowaniem dla celów deweloperskich – Windows 10 będzie do tego wystarczał każdemu. Niezadowoleni z takiego stanu rzeczy mogą podziękować firmie Canonical, która aktywnie współpracowała z Microsoftem nad budową Podsystemu Windows dla systemu Linux.

Na koniec ciekawostka. Czy wiecie dlaczego ten podsystem się tak bzdurnie nazywa (ang. Windows Subsystem for Linux)? Na zdrowy rozum powinno być odwrotnie, tj. Linux Subsystem for Windows. Jeden z menedżerów tego projektu z Microsoftu wyjaśnił jednak, że Microsoft nie może zacząć nazwy produktu od nazwy, która jest cudzym znakiem towarowym, należącym do Linusa Torvaldsa. Aby uniknąć problemów w tej dziedzinie, nazwę przekręcono.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.