Otwartoźródłowy upiększacz i zmniejszone opóźnienia. AMD bije Nvidię ich własną bronią

Strona główna Aktualności
Fot. Twitch (AMD)
Fot. Twitch (AMD)

O autorze

Znacie powiedzenie, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie, prawda? AMD najwyraźniej dostrzegło w nim szansę na sukces. Prezentacja funkcji związanych z nowymi kartami graficznymi z serii Radeon RX 5700 jest wypisz wymaluj jak działania konkurencyjnej Nvidii z ostatnich paru lat. Tylko, w znacznie bardziej przekonującym stylu.

Temat ostrości obrazu jest ostatnio bardzo modny, można by rzec. Już nie 4K, ale 8K. Trwa szermierka na rozdzielczości. Ale każdy doskonale wie, jak to się ma do wydajności graficznej nawet najpotężniejszych kart graficznych. Mówiąc eufemistycznie, nieszczególnie dają radę.

Czerwoni proponują coś innego, zwracając pośrednio uwagę na kiepską jakość tekstur stosowanych w wielu grach do stworzenia drugiego planu. Również intencjonalnie w celu optymalizacji.

Otwaroźródłowy zestaw narzędzi zwany FidelityFX, bo o nim tu mowa, wykorzystuje sztuczki postprodukcyjne do wyostrzenia detali w tle. Nie jest to może zgrabne z technicznego punktu widzenia, a tym bardziej rewolucyjne, ale na zaprezentowanych przykładach robi niezłe wrażenie. I co ważne, właściwie w ogóle nie zużywa zasobów karty graficznej.

Jedyną niedogodnością jest konieczność implementacji funkcji przez dewelopera, co odróżnia FidelityFX od postprodukcyjnych nakładek jak chociażby SweetFX. Z drugiej jednak strony i o tym pomyślano. Obok FidelityFX, już w obrębie sterownika pojawi się funkcja wyostrzania obrazu, która zadziała ponoć zawsze i wszędzie, kiedy tylko użytkownikowi przyjdzie na to ochota.

Eliminacja opóźnień na poziomie karty graficznej

Tak czy inaczej, FidelityFX i Image Sharpening to nic w porównaniu do drugiej zasadniczej nowości – funkcji o niezwykle wymownej nazwie Anti-Lag. Pamiętacie jak Nvidia chwaliła się oprogramowaniem FCAT, mierząc czasy generowania klatek na poszczególnych kartach graficznych?

Teraz AMD robi dokładnie to samo, choć stosuje przy tym nieco inną nomenklaturę. W kartach Navi pojawi się tryb zmniejszający opóźnienia w torze obrazu, co zdaniem czerwonych w widoczny sposób wspomoże e-sportowców. Nie jest jasne, jaki rodzaj "magii" zastosowano. Faktem pozostaje natomiast to, że zaprezentowane liczby, reprezentujące opóźnienie pomiędzy kliknięciem klawisza akcji a ujrzeniem efektu na ekranie, robią wrażenie.

Ponoć w "Apex Legends", dzięki Anti-Lag, opóźnienie maleje o 33 proc., a w "Fortnite" nawet o 35 proc. W praktyce jest to zysk rzędu kilkunastu milisekund, czyli mniej więcej jednej ramki na monitorze odświeżanym z częstotliwością 60 Hz. A warto nadmienić, że nowa technika AMD nie wymaga żadnego specjalnego monitora. Wystarczy grafika z rodziny Radeon RX 5700.

Co by nie mówić, brzmi to przekonująco. Szczególnie dla tych osób, które pieczołowicie badają dziesiątki monitorów, zestawiając różnice w opóźnieniu liczone w pojedynczych milisekundach. Jeśli AMD nie kłamie – tutaj rozstrzał okazuje się znacznie, znacznie większy.

© dobreprogramy