Okiem Pangrysa, czyli kilka słów o nowej myszce Logitech G703 Lightspeed Wireless

Jeszcze nie tak dawno, stałem na stanowisku, że dobra mysz gamingowa musi być zawsze na kablu. Kilka razy podchodziłem do tematu bezprzewodowych myszek, ale za każdym razem szybko wracałem do klasycznego rozwiązania. A to w trakcie rozgrywki nagle mysz gubiła połączenie z adapterem, a to baterie dokonały żywota w trakcie pasjonującej rozrywki lub zgoła opóźnienie działania było zbyt mocne jak na mój tryb gry. Ogólnie trochę tych myszek przeszło przez moje ręce i zawsze byłem zadowolony z wersji tradycyjnej, na kablu. Jednakże świat się zmienia a technologia jeszcze szybciej więc i na mnie przyszedł czas by wreszcie pożegnać kabel u gryzonia. Jakiś czas temu zaufałem całkowicie bezprzewodowej i skądinąd świetnej myszce od konkurencji, która była dla mnie wręcz ideałem ...

Do czasu ...

Dane fizyczne:

  • Wymiary: 124 x 68 x 43 mm,
  • Masa: 95 g (sama mysz),
  • Opcjonalne dodatkowe ciężarki: do 18 g (5 × 3,6 g),
  • Długość kabla: 1,83 m,
  • Interfejs: USB 3.0,
  • Liczba przycisków: 6, w pełni programowalne. 
  • Czas pacy na baterii: do 35H z włączonym, do 60H z wyłączonym oświetleniem.

Śledzenie ruchu:

  • Czujnik: HERO 16k,
  • Rozdzielczość: 100 – 16 000 dpi,
  • Brak wygładzania/przyspieszania/filtrowania,
  • Maks. przyspieszenie: > 40 G3,
  • Maks. prędkość: > 400 IPS3.

Czas reakcji:

  • Format danych USB (16 bitów na oś),
  • Raportowanie położenia przez USB: 1 000 Hz (1 ms),
  • Mikroprocesor: 32-bitowy ARM.

Pozostałe

  • Dwuletnia ograniczona gwarancja na sprzęt.

Całkiem niedawno firma Logitech postanowiła mocno odświeżyć całą linię swoich gamingowych gryzoni. Wizualnie, co prawda się nie zmieniają, ale zakres zmian, zaiste jest poważny. Zastosowano tutaj całkowicie nowy zaawansowany czujnik optyczny HERO (High Efficiency Rated Optical) 16K, który ma za zadanie zapewnić precyzyjną rozgrywkę oraz przy okazji zapewnić ponad 10-krotnie większą wydajność energetyczną niż to mieliśmy do czynienia w przypadku poprzedniej generacji czujnika. Przekłada się to na dużo dłuższą pracę gryzonia na baterii i jeszcze większą precyzję w działaniu. Co oczywiście nie jest dziwne w tej klasie czujnika, urządzenia możemy używać na niemal każdej powierzchni i za każdym razem będzie zawsze tak samo precyzyjnie działać. W przypadku akurat recenzowanego modelu G703 Logitech postanowił odchudzić nieco tą mysz, co moim zdaniem, było całkiem niepotrzebne. Poprzednia generacja "siedemsettrójki" ważyła skromniutkie 107g, co i tak plasowało ją wśród raczej lekkich gryzoni. Natomiast najnowsza odsłona tego modelu została odchudzona aż do wagi 95 gramów, co moim zdaniem było całkiem niepotrzebne. Na szczęście w zestawie znajdziemy ładny, gustowny dziesięciogramowy obciążnik, który oczywiście możemy założyć.

Co dziwne, Logitech przy odświeżeniu tego modelu nie zdecydował się na zmianę gniazda microUSB na coraz powszechniejszy port USB-C. Jednakże to nie stanowi jakiegoś problemu bowiem kabel zasilający jest tak skonstruowany, że nie ma problemu z prawidłowym włożeniem wtyczki. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę tylko, że w zestawie mamy jeszcze adapter i nadajnik, który zapewnia nam łączność bezprzewodową z wykorzystaniem technologii Lightspeed.

Sama myszka jest mocno klasyczna w wyglądzie. Nie wygląda kosmicznie jak typowe gamingowe konstrukcje, jakich teraz pełno na rynku i chyba dlatego tak podbiła moje serce swoim designem. Nawet podświetlenie RGB, którego obecnie nie może zabraknąć w żadnym sprzęcie przeznaczonym dla gracza, jest tutaj nad wyraz stonowane i ogranicza się tylko do podświetlonego logo producenta i samej rolki. Oczywiście, możemy wybrać sobie dowolny kolor z palety RGB, ale nadal to oświetlenie prezentuje się niezmiernie skromnie przy konstrukcjach rywali. Tutaj trzeba za to pochwalić Logitecha, bowiem niektórzy producenci nieco przesadzają w upychaniu coraz bardziej fantazyjnego podświetlenia RGB, tracąc niekiedy umiar, delikatnie rzecz ujmując. Tutaj na szczęście jest to mocno stonowane i to nie tylko z chęci oszczędzania energii. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by sobie całkowicie wyłączyć oświetlenie zyskując dodatkowe godziny działania urządzenia. 

Logitech G703, dość pewnie leży w mojej dłoni i mimo, że jest delikatnie mniejszy od mojej poprzedniej myszy Rival 650, to jednak pasuje do mojej dużej łapki. Przyciski główne są bardzo wygodne i mają stosunkowo miękki, ale dobrze wyczuwalny klik. Przyciski boczne są duże, bardo wygodne, doskonale umiejscowione i nigdy nie zdarzyło mi się ich przypadkowo wcisnąć. Rolka ma też raczej niski skok i dość twardy klik jednakże nie przeszkadza to w normalnym użytkowaniu. Tutaj przydaje się oprogramowanie Logitech G Hub za pomocą którego możemy ustawić wszystkie żądane przez nas parametry, zmienić DPI, kolor oświetlenia i przypisać nowe funkcje do klawiszy.

Jednakże to nie wszystkie atuty tego gryzonia. Najważniejsze to nowy, autorski czujnik optyczny HERO, który staje w konkury z najlepszymi takimi konstrukcjami dostępnymi na rynku. W poprzedniej edycji G703 zastosowano czujnik Pixart PMW3366, który był, a raczej, nadal jest jednym z najlepszych takich rozwiązań przeznaczonych dla takich high-endowych urządzeń wskazujących. Logitech postanowił jednak pokazać, że nie boi się wyzwań i odświeżył całą swoją linię swoich bezprzewodowych gamingowych myszek. Topowe modele wyposażył właśnie w swój własny autorski czujnik, który śmiało może konkurować z najlepszymi konstrukcjami. Drugim równie ważnym atutem jest obsługa technologii LIGHTSPEED, dzięki czemy nasz gryzoń działa lepiej niż podobne konstrukcje podpięte na kablu i to nawet jeśli użyjemy maksymalnego poziomu 16 000 DPI. Przy okazji warto wspomnieć, że bohater tego wpisu, może w pełni korzystać z możliwości podkładki POWERPLAY, czyli po prostu podkładki z ładowaniem indukcyjnym. To niesamowicie fajny, ale nieco za drogi gadżet, przy którym możemy zapomnieć o podpinaniu myszki do kabla. Niestety, za najwyższą jakość w wykonaniu firmy Logitech, trzeba nieco głębiej sięgnąc do kieszeni. Logitech G703 Lightspeed Wireless z czujnikiem HERO 16K obecnie kupimy w cenie ok 400 zł co nie jest całkiem niezła ceną jak na tą klasę sprzetu. 

Podsumowanie

Logitech G703 Lightspeed Wireless nie jest typową myszką gamingową, nie ma setek klawiszy i nie jarzy się światłem jak peerelowska knajpa w dniu wypłaty. Nie wygląda też jak skrzyżowanie UFO z heblem stolarskim i zarazem nie rzuca na kolana jakimiś mega wydumanymi innowacjami. To po prostu klasycznie wyglądająca bezprzewodowa mysz, z najwyższej jakości czujnikiem optycznym, który przyda się nie tylko w grach, ale również w ciężkiej pracy grafika czy projektanta. Pewien klasyk mawiał kiedyś, że liczy się tylko wnętrze i to jest chyba najlepsze podsumowanie tej myszki. Patrząc jak leży na półce obok nieco większych braci, pomiędzy modelem G502 a G903, jakoś nie rzuca się tak w oczy, jak wspomniane powyżej modele. Jednak błędem jest niezauważenie potencjału tego maleństwa. Co ciekawe doskonale mi się jej używa, mimo że zazwyczaj używam nieco większych myszek, bo i moje dłonie są raczej większe niż u zwykłego zjadacza chleba. To nie jest typowa myszka dla gracza, to bardziej ukłon w stronę tych użytkowników, którzy chcą mieć doskonałego gryzonia do pracy i nie tylko, który nie wygląda jak skrzyżowanie Lamborghini Countach z myśliwcem F-117. To mysz, która sprawdzi się w pracy i w naprawdej ostrej rozgrywce.

Ja polecam.

Zalety

- czujnik optyczny HERO 16K

- ponadczasowy klasyczny design

- czas pracy na akumulatorze

- nie przesadzone poświetlenie gryzonia

- soft Logitech G Hub

Wady

- soft Logitech G Hub

- brak USB-C

- cena mogłaby by być ździebko przystępniejsza

Bardzo gorąco dziękuję firmie LOGITECH za możliwość przetestowania tego maleństwa.