PocketBook Sense – test czytnika dla lubiących elegancką lekturę

Strona główna Lab Inne

O autorze

W końcu na rynku czytników e-booków dzieje się coś ciekawego. Po naprawdę świetnym inkBooku mam przyjemność przybliżyć Wam jego konkurenta – PocketBooka Sense. Czytnik ten zachwyca już po wyjęciu z pudełka, a im więcej czasu z nim spędzam, tym bardziej czuję się z nim związana.

PocketBook Sense to przede wszystkim naprawdę eleganckie wzornictwo. Obudowa w kolorze mlecznej czekolady została tak pomalowana, by przypominała proszkowane aluminium. Front został otoczony czarną ramką, która wystaje zaledwie pół milimetra powyżej płaszczyzny ekranu. Ponadto PocketBook Sense jest zauważalnie mniejszy niż inne czytniki z 6-calowym ekranem. Jego wymiary to 151,4×110×7,5 mm, waga to jedyne 155 gramów.

Zamontowany tu ekran to 6-calowy E Ink Pearl o rozdzielczości 1024×758 pikseli, z podświetleniem i warstwą dotykową. Jakość ekranu nie odbiega od tego, czego można spodziewać się po podobnych czytnikach, warto jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy – bardzo dobre odświeżanie i automatyczną regulację jasności podświetlenia. Światło jest dość chłodne – około 6100 K.

System operacyjny PocketBooka to autorski produkt, bazujący na jądrze Linuksa. Widać, że został przygotowany do pracy na sprzęcie z ekranem E Ink, który wymaga specyficznego podejścia do odświeżania ekranu. Podczas czytania nie zdarza się, by po zmianie strony było widać ślady tekstu już przeczytanego. Delikatne „duchy” będzie widać dopiero przy przeglądaniu stron lub poruszaniu się po ustawieniach, gdzie rysowane są różne ikonki.

Automatyczna regulacja podświetlenia to nowość w urządzeniach do czytania książek i trudno powiedzieć, czy jest to nowość przydatna. W końcu E Ink jest czytelny w pełnym słońcu i podświetlenie potrzebne jest jedynie w nocy, a wtedy czujnik oświetlenia traci sens. Jeśli jednak ktoś lubi czytać z lekkim podświetleniem także w ciągu dnia, może byś z tej funkcji zadowolony. Czujnik działa z opóźnieniem rzędu niecałej sekundy i czasami nie może się „zdecydować” jaki poziom podświetlenia będzie odpowiedni, w większości przypadków jednak działa bez problemów. Regulacja podświetlenia nie jest płynna i da się zaobserwować skoki, zupełnie jak w tańszych smartfonach. Robi się to uciążliwe podczas czytania w podróży, w warunkach domowych nie sprawia żadnych problemów.

W środku znajdziemy procesor taktowany z częstotliwością 1 GHz, 256 MB RAM-u, 4 GB pamięci na książki, a na dolnej krawędzi także gniazdo na kartę pamięci, uszko na smycz lub ozdobę oraz włącznik, który świeci na biało podczas ładowania urządzenia. Akumulator wystarczy na 8 tysięcy zmian strony bez podświetlenia. Z Siecią możemy łączyć się dzięki WiFi, tak też są rozprowadzane aktualizacje systemu.

Do przenoszenia książek na czytnik można wykorzystać kartę lub kabel USB, można także przenieść je z pomocą Dropboksa i usługi Send-to-PocketBook do wysyłania e-booków e-mailem na wskazany adres. Można w ten sposób wysyłać książki w formatach EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTM, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI) oraz pliki graficzne (JPEG, BMP, PNG i TIFF). Na czytniku można także zalogować się do księgarni BookLand i automatycznie synchronizować kupione w niej książki, ale wciąż brak tam polskich pozycji, a i zagranicznych jest niewiele. Na koniec czytnik może integrować się z platformą ReadRate, na której można oceniać książki i zbierać je w kolekcjach, podobnie jak na Goodreads, tylko tu mamy marne szanse na spotkanie znajomych.

Podobnie jak inne czytniki producenta, ten także ma wbudowane słowniki firmy ABBYY, kilka aplikacji i gier. Znajdziemy tu pasjansa, szachy, sudoku, kalkulator, przeglądarkę, czytnik RSS i dwa notatniki – jeden do pisania klawiaturą dotykową, drugi do pisania odręcznego. Jest tu też aplikacja słownika, przeglądarka obrazów, klient Dropboksa oraz klient księgarni BookLand.

W ustawieniach czytnika także znajdziemy kilka ciekawostek. Zachowanie przycisków po bokach można zmienić bez problemu i warto to zrobić – domyślnie oba przechodzą stronę do przodu, a przytrzymane dłużej cofają o stronę. Ponadto można na nim aktywować profile użytkowników, dzięki czemu z jednego urządzenia komfortowo może korzystać kilka osób. Można także zrobić kopię zapasową danych na karcie pamięci i następnie przywrócić ustawienia fabryczne.

Interfejs czytnika daje także szybki dostęp do regulacji podświetlenia, automatycznej synchronizacji, WiFi, menedżera zadań oraz wyszukiwarki, która znajdzie wpisane frazy w książkach.

Bardzo atrakcyjnie prezentuje się także aplikacja do czytania. Można w niej oczywiście ustawić rozmiar tekstu i orientację strony według własnych upodobań, włączyć dzielenie wyrazów i wybrać rozmiar marginesów. Ponadto aplikacja daje dostęp do zakładek i rozbudowanych notatek. Można nawet zrobić zrzut części ekranu i rysować odręcznie po stronach.

Na koniec warto dodać, że PocketBook Sense nieźle radzi sobie z dużymi plikami DJVU i PDF. Niestraszne mu zeskanowane książki, choć ich czytanie oczywiście nie należy do przyjemnych. Jeśli zaś chodzi o dokumenty w formacie PDF, można wybrać tryb wyświetlania, by widzieć całą stronę, kolumny lub „rozpływ” – pod tą nazwą kryje się reflow, czyli układanie tekstu i grafik z poszanowaniem rozmiaru ekranu czytnika. Czytanie w ten sposób jest bardzo wygodne i nie wymaga przesuwania strony po małym ekranie, choć trzeba zauważyć, że będzie wolniejsze niż czytanie e-booka w typowym formacie. W niektórych dokumentach zauważyłam jednak różnice w grubości linii liter na przestrzeni jednej strony.

PocketBook Sense jest urządzeniem wartym uwagi. Dzięki małym rozmiarom jest bardzo praktyczny, a w porównaniu do starszych czytników tego producenta jest też bardzo elegancki i wygodny. Mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu, kto szuka czegoś więcej, niż tylko dobrego ekranu do czytania.

Do wysokiej oceny czytnika dołożył się także system operacyjny, które działa niezawodnie i stabilnie w każdych warunkach. Jedyną jego wadą jest pusta księgarnia, ale na szczęście nie jest to jedyne źródło książek.

W ofercie producenta znajduje się także kilka futerałów na czytnik. Kupienie etui jest dobrym pomysłem, gdyż obudowa, mimo że odporna, nie jest niezniszczalna.

© dobreprogramy
s