Prawnicy Microsoftu wzięli się za autorów aplikacji ze słowem „Windows” w nazwie

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Microsoft korzysta z nazwy „Windows” od 1983 roku – kiedy to Bill Gates na imprezie w nowojorskim hotelu Helmsley Palace oficjalnie przyznał, że jego firma pracuje nad graficzną nakładką o nazwie MS-DOS. Dla wielu osób może być jednak zaskoczeniem, że przez te wszystkie lata firma z Redmond nie dysponowała znakiem towarowym Windows. Dopiero w czerwcu zeszłego roku Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) przyznała Microsoftowi na kolejne 10 lat prawo do wyłącznego korzystania z tej nazwy w setkach kategorii związanych z informatyką, komunikacją, edukacją i nauką. To nieciekawa wiadomość dla wszystkich tych, którzy tworzą oprogramowanie z „Windows” w nazwie. Mogą spodziewać się lada chwila pism od prawników.

Zaczęło się od miejsca, na które Microsoft ma bezpośredni wpływ, tj. od sklepu Microsoft Store. Niezależni deweloperzy opublikowanych tam aplikacji, które w nazwie zawierały słowo „Windows” otrzymali w ostatnią sobotę e-mail od zatrudnionej przez Microsoft firmy AppDetex, zajmującej się ochroną marek i znaków towarowych. W e-mailu zażądano ich wycofania, ponieważ swoją nazwą naruszają zarejestrowany znak towarowy Microsoftu. Na reakcję dostali całe 24 godziny, do niedzieli. Tak – w tym czasie aplikacje miały zmienić nazwę, w przeciwnym wypadku zostaną usunięte, a konto deweloperów może zostać zawieszone.

Niemiecki bloger Günter Born wspomina o dwóch takich aplikacjach, które przyciągnęły uwagę prawników AppDetex. Pierwsza z nich to aplikacja serwisu WindowsArea.de, obecna w sklepie Microsoftu od 2012 roku, druga to aplikacja społeczności serwisu Dr. Windows, prowadzonego od wielu lat przez Martina Geußa.

Z tego co można przeczytać, właściciele obu serwisów to zaangażowani fani Microsoftu, wyróżnieni tytułem MVP. Póki co podjęli oni środki zaradcze, ograniczając dostępność swoich aplikacji do krajów DACH (Niemcy, Austria, Szwajcaria). Jeśli to jednak nie pomoże i prawnicy z USA będą dalej napierali, to wówczas wycofają swoje aplikacje z Microsoft Store. Geuß pisze otwarcie – nie zamierza po sześciu latach wymyślać nowej durnej nazwy dla swojej aplikacji.

W całej, dość przygnębiającej sprawie jedna rzecz jest śmieszna: otóż wezwanie do usunięcia naruszających znak towarowy aplikacji odnosi się do „Windows Store”, co czyni je obarczonym wadą prawną – sklep od października zeszłego roku nazywa się Microsoft Store.

Czy w ogóle ktoś z amerykańskiego Microsoftu zdaje sobie sprawę, że pracująca dla nich firma trzecia atakuje ogromnie popularne niemieckojęzyczne serwisy poświęcone produktom Microsoftu? Jest to o tyle zadziwiające, że kilka miesięcy temu niemiecki oddział Microsoftu uczestniczył w organizacji Dr. Windows Community Day. Może więc faktycznie nie wie prawica co czyni lewica, a cała akcja jest po prostu nieskonsultowanym wyczynem ambitnego prawnika.

Z drugiej jednak strony, dopiero od niedawna Microsoft dysponuje znakiem towarowym na „Windows” – i kto wie, jaką zamierza realizować wobec tej nazwy politykę. W końcu musiał mieć powód, by występować o taki znak.

© dobreprogramy