Chiński potentat elektronicznegohandlu podpisał list intencyjny z Microsoftem, dotyczący kwestiiwalki z piractwem w jego sklepach internetowych. Alibaba ma podjąćwszelkie konieczne kroki, by pomóc amerykańskiej firmie w ochroniejej własności intelektualnej. W pierwszym etapie ze sklepów TaoBaooraz Tmall zniknąć mają podrobione i nielicencjonowane kopieoprogramowania.
Obie firmy współpracować mają też w kwestii ostrzegania klientówprzed nielicencjonowanym oprogramowaniem. Z opłaconych przezMicrosoft badań wynika bowiem,że 85% komputerów osobistych sprzedawanych w chińskich sklepachzarażonych jest malware. Dane te nie znalazły potwierdzenia uniezależnych badaczy, ale oceniając po tym, co można znaleźć czasemna sprowadzanych z Chin tanich tabletach czy smartfonach, dane temogą mieć potwierdzenie w rzeczywistości.
Trudno jednak powiedzieć, czy Chińczycy faktycznie coś zrobią, czytylko będą wodzili Microsoft za nos. Alibaba oficjalnie współpracujez Microsoftem od 2007 roku – ale jak do tej pory niewielezrobiło, by usunąć pirackie oprogramowanie ze swoich platforme-commerce. Warto pamiętać, że nie mamy do czynienia z żadną formalnąumową, Microsoft chwali się bowiem podpisaniem tzw. memorandum ofunderstanding, czyli właśnielistem intencyjnym, będącym w najlepszym razie deklaracją woli obustron, składanym na początku negocjacji w trudnych i złożonychsprawach. Takiego dokumentu nie można traktować nawet jako oferty wświetle prawa cywilnego, nie zobowiązuje on do zawarcia umowy międzystronami.