Producent linuksowych laptopów zapowiada zupełnie nowy, w pełni otwarty komputer-widmo

Strona główna Aktualności

O autorze

Intel czy AMD? Radeon czy GeForce? Bez względu na to, jakiej odpowiedzi byśmy nie udzieli na tego typu pytania, ostatecznie i tak kończy się to tym samym: wybieramy niewolny sprzęt, obciążony patentami, sterowany oprogramowaniem na które nie mamy żadnego wpływu. Nawet nie wyobrażamy sobie, że mogłoby być inaczej, ostatecznie nawet słynne Raspberry Pi też niczym tu się nie wyróżnia, też zależne jest od niewolnych technologii Broadcoma. Gdy więc niewielki producent laptopów ogłasza, że zamierza wydać nowy, opensource’owy komputer, trudno potraktować to poważnie. Ale kto wie – może stoimy u progu prawdziwego przełomu?

System76, firma znana do tej pory z produkcji niczym specjalnym się nie wyróżniających laptopów i desktopów z preinstalowanym Linuksem, zaprasza nas w niezwykłą podróż do Thelio. Ta podróż w swoich kolejnych czterech etapach – odcinkach animowanej opowieści – odsłonić ma szczegóły zupełnie nowej platformy komputerowej, opensource’owego komputera, na którego zamówienia składać będzie można już od października.

Prolog zaczyna się tu na Ziemi. Z owiniętymi wokół nadgarstka resztkami bota ze zbuntowanej serii 6, nękany poczuciem winy za jego zniszczenie, Amadeus Tenzen wygląda bezpiecznego powrotu swej przyjaciółki Zoe z kosmicznej wyprawy. Gdy wraca, czeka go ból kolejnych strat – chyba że coś z tym zrobi. Tak brzmi wprowadzenie do tej opowieści, w której już możemy doszukiwać się informacji o nowym, opensource’owym komputerze.

Podróż Amadeusa Tenzena ma prowadzić przez różne światy, z których każdy reprezentuje antytezę ideałów Open Source. Ma to zwrócić uwagę widzów na znaczenie otwartego oprogramowania w ewolucji technologii. Paralele pomiędzy Open Source a komputerem Thelio mają również pomóc firmie System76 w świętowaniu kamienia milowego w jej rozwoju. Od produkcji własnościowego sprzętu z preinstalowanym otwartym oprogramowaniem chce przejść do produkcji swojego własnego otwartego sprzętu.

Z pustego i Salomon nie naleje

Ale co takiego System76 jest dziś w stanie realnie dostarczyć na rynek? Jakbyśmy się starali, dominującej od lat w świecie komputerów osobistych architektury x86 w żaden sposób nie da się nazwać otwartą. Mikrokod odpowiedzialny za translację poleceń architektury x86 CISC jest obciążony mnóstwem patentów – i dotyczy to zarówno Intela, AMD jak i pomniejszych producentów procesorów zgodnych z tą listą rozkazów.

Wiele osób powie pewnie, że może chodzić o platformę ARM, czyli procesory, które zdominowały rynek mobilny. Oczywiście procesory ARM też nie są wolne od obciążeń patentowych. Dobrym przykładem tego są czipy Broadcom w komputerkach Raspberry Pi: bez binarnego bloba producenta za daleko z nimi nie zajdziemy. Na rynku jest sporo takich połowicznie „otwartych” konstrukcji ARM-owych, ale tylko jedna prawdziwie otwarta: 32-bitowy rdzeń Amber, uruchamiający anachroniczną listę rozkazów ARMv2a, pozbawiony jednostki zarządzania pamięcią i wspierany jedynie przez Linuksa z pradawnej gałęzi 2.4. Ot taka ciekawostka.

Bardziej realne z tej rodziny jest zastosowanie czegoś w rodzaju Freescale i.MX 8, tego samego procesora, który trafi do smartfonu Librem Purism 5. To obecnie jedyny chyba ARM-owy czip, który choć obciążony patentami, jest całkowicie wspierany przez opensource’owy stos oprogramowania i nie potrzebuje androidowego binarnego bloba do rozruchu GPU.

Jeśli szukać jakichś realnych otwartych procesorów, to w grę wchodzi chyba tylko OpenSPARC T1 lub T2 – jedyne 64-bitowe, wielowątkowe procesory, które zostały całkowicie otwarte w złotych czasach Sun Microsystems. Ale jedyną namacalną implementacją tego procesora (poza eksperymentami z FPGA) jest chiński FeiTeng-1000. To właśnie te procesory napędzają superkomputer Tianhe-1A, który w 2010 roku tak bardzo przeraził Amerykanów. Na ile nadają się one do zastosowania w komputerze osobistym? No cóż, FeiTeng-1000 powstał w procesie 65 nm, mocno anachronicznym jak na 2018 rok.

Ciekawie wygląda oczywiście całkowicie wolna architektura RISC-V, za którą stoją wielcy świata informatyki tacy jak AMD, Google, HP, IBM, Nvidia, Oracle czy Western Digital, ale jak do tej pory jedyną fizyczną jej implementacją o wydajności wystarczającej na komputer osobisty jest płytka deweloperska firmy SiFive. Za jedyne 1000 dolarów dostarcza ona mocy obliczeniowej na poziomie mobilnych procesorów z rdzeniami Cortex-A53. Wszystko inne to jedynie zapowiedzi i deklaracje.

Sam procesor główny współczesnemu komputerowi nie wystarczy. Potrzebne jest jeszcze jakieś GPU. W tej dziedzinie sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Projekt OpenGraphics.org cicho umarł, kart OGD1 poza prototypem nikt chyba nie widział na oczy. MIAOW GPU, bazujący na uwolnionej w 2012 roku liście rozkazów AMD Southern Island istnieje tylko jako projekt do uruchomienia na emulatorach FPGA i nie ma elementów pozwalających na narysowanie jakiejkolwiek grafiki ani połączenie się z jakąkolwiek magistralą systemową.

Najbardziej ambitnie wygląda najnowszy z takich projektów: libreriscv. Bierzemy RISC-V i robimy z tego GPU. Pomysł prawdziwie odjechany. Procesor z pewnymi rozszerzeniami mającymi zwiększyć potencjał paralelizacji uruchamiałby software’owo zdefiniowane GPU. Do jej stworzenia posłużyłaby infrastruktura kompilatora LLVM i specjalny renderer na bazie API Vulkan, generujący kod do uruchamiania na procesorze RISC-V. A to wszystko napisane w języku Rust. Owoce tego szaleństwa zobaczymy zapewne jednak dopiero w kolejnej dekadzie.

Piękny marketing, ale tylko marketing

Podsumowując – nie ma raczej szans na prawdziwie otwarty sprzęt. Zapewne z dużej chmury zapowiedzi System76 spadnie niewielki deszcz. W najlepszym razie skończymy z kilkoma otwartymi komponentami, takimi jak bootloader, BIOS/UEFI, może Wi-Fi, Bluetooth i sterowniki głównej, podczas gdy za procesor będzie robił jakiś x86 z wyłączonymi na ile to możliwe mechanizmami zarządzającymi, takimi jak Intel ME czy AMD PSP.

Jest też możliwe, a wywiad opublikowany przez serwis armdevices.net to potwierdza, że System76 skręci w stronę ARM. Ale znów, ile w tym będzie otwartości? Z przyjemnością zobaczymy kolejne odcinki podróży Amadeusa Tenzena, ale nie sądzimy, by ludzkość była dziś gotowa na prawdziwie wolny i otwarty sprzęt komputerowy. Może w następnej dekadzie.

© dobreprogramy