Przez UE Android przestanie być darmowy? Google oddał strzał ostrzegawczy

Strona główna Aktualności

O autorze

Komisja Europejska zmusza Google, by przestał traktować przeglądarkę Chrome i wyszukiwarkę jako obowiązkowe komponenty Androida, co będzie miało wpływ na model biznesowy. Sundar Pichai z Google'a w odpowiedzi na decyzję Komisji Europejskiej podkreślił, że ta decyzja zaburzy delikatną równowagę ekosystemu, w tym przepływ gotówki.

Pichai zaznaczył, że użytkownicy mogą łatwo wymienić dołączone do Androida aplikacje i korzystać z innych, jeśli mają ochotę. Użytkownik Androida instaluje przeciętnie 50 aplikacji, część z nich powiela funkcje domyślnych i nie ma w tym nic złego. Jednak jeśli Google nie będzie mógł dołączać własnych aplikacji do Androida, konsekwencje będą nieciekawe dla wszystkich zainteresowanych.

Warto zauważyć, że we wpisie nie ma wzmianki o tym, że producenci nie będą już zmuszeni do instalacji aplikacji Google'a, ale wciąż będą mogli to zrobić, jeśli uznają to za słuszne. Ten sposób wypowiedzi może sugerować, że decyzja Komisji Europejskiej całkowicie zabrania dostarczania wyszukiwarki Google i Chrome'a z Androidem, co nie jest prawdą. KE dała Google'owi 90 dni na zmianę polityki, ale nie wymusza konkretnego sposobu działania.

Takie przedstawienie sprawy ułatwia przekazanie złej wiadomości – model biznesowy Androida w dużej mierze polega na obecności Chrome'a i wyszukiwarki w systemie, a przez to na dostarczaniu użytkownikom kierowanych reklam mobilnych. Dzięki temu system mobilny zarabia na siebie. Google może pozwolić sobie na udostępnianie go producentom urządzeń za darmo i nie musi inwestować w kontrolę dystrybucji systemu. Pichai posunął się nawet do stwierdzenia, że decyzja Komisji Europejskiej jest atakiem na otwarte platformy i może je upośledzić w wyścigu z własnościowym oprogramowaniem. Tymi słowami Google oddał strzał ostrzegawczy, by zaalarmować producentów sprzętu i ich odbiorców.

Na pewno znajdą się producenci, którzy postawią na aplikacje Google, ale trudno powiedzieć, jaki udział w rynku będą mieli. Dla zawodników wagi ciężkiej, jak Samsung czy LG, zaszycie w Androidzie własnych przeglądarek i wyszukiwarek nie będzie żadnym wyzwaniem. Wielu z nich już teraz dodaje do Androida własne odpowiedniki aplikacji Google, ale z różnych powodów nie podbiły one serc użytkowników.

Mogłoby się wydawać, że Google ma o co walczyć – połowę zarobków reklamowych otrzymuje dzięki urządzeniom mobilnym. Jeśli straty będą zbyt duże, może zacząć pobierać opłaty licencyjne od producentów smartfonów. To jednak bardzo pesymistyczne założenie. Być może Pichai blefuje i stara się nas nastraszyć. Trudno wyobrazić sobie, by użytkownicy Androida nagle masowo przesiadali się na Binga, rezygnowali z Chrome'a albo zmieniali Zdjęcia Google na inną usługę. Komisja Europejska może zmieniać zasady dystrybucji programów, ale nie zmieni przyzwyczajeń milionów użytkowników.

© dobreprogramy