Radeon R9 285 – kolejna odsłona karty graficznej w cenie do 1000 zł

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Po dość długim okresie stagnacji na rynku kart graficznych AMD postanowiło rozpocząć jesienną ofensywę. Wraz z początkiem roku szkolnego miała miejsce premiera karty graficznej Radeon R9 285. W założeniach karta ma zastąpić model R9 280 i jeszcze bardziej pogrążyć konkurencyjnego GeForce GTX 760. AMD zapowiada jeszcze lepszą wydajność, mniejszy pobór prądu, wsparcie dla DX12 i to wszystko w cenie nie przekraczającej 1000 zł. Czy to się uda? Na to i jeszcze inne pytania, które Was nurtują odpowiemy w poniższej recenzji.

Technikalia

Radeon R9 285 wywodzi się bezpośrednio z Radeona HD 7950, czyli karty, która swoją premierę miała prawie trzy lata temu (styczeń 2012). Nowy Radeon bazuje na rdzeniu Tonga Pro, który zastąpił znany z poprzednich modeli kart układ Tahiti Pro. Zmiana nazwy nie pociąga za sobą przełomowych zmian w architekturze. Właściwie producent informuje o wsparciu dla technologii TrueAudio, XDMA CrossFire i FreeSync, których pozbawione były karty Radeon HD 7950 i R9 280. Kosmetyczne zmiany zaszły w samym silniku graficznym co powinno się przełożyć na lepszą wydajność. Mowa tu o wydajniejszych teselatorach i nowych instrukcjach GPGPU. Sam układ Tonga Pro został wykonany w procesie technologicznym 28 nm. Znalazły się w nim 1792 procesory strumieniowe, 32 jednostki rasterujące (ROP) i 112 jednostek teksturujących. W modelu R9 285 zastosowano 2 GB pamięci, z węższą niż w R9 280 szyną danych, tj. 256 bitów. Przełożyło się to na mniejszą przepustowość pamięci, wynoszącą 176 GB/s. Podane dane odpowiadają referencyjnym kartom. Na rynek jednak w przypadku najnowszego dziecka AMD trafią karty zmodyfikowane przez partnerów, które będą mogły się pochwalić nieco lepszymi parametrami.

Do testów otrzymaliśmy kartę ASUS R9 285 DirectCU II Strix 2 GB. Już w momencie rozpakowywania, karta zrobiła ogromne wrażenie za sprawą autorskiego systemu chłodzenia. Bardzo ciekawym zabiegiem jest możliwość wyłączenia wiatraków podczas mało wymagających obciążeń. Wtedy mamy do czynienia z pasywnych chłodzeniem a temperatury utrzymują się na przyzwoitym poziomie. Rdzeń karty został podkręcony już na etapie produkcji i w tym modelu jest taktowany zegarem 954 MHz. Pamięci pracują z efektywnym zegarem 5,5 GHz. Karta jest dość długa (27 cm), jednak włożenie jej do komputera nie powinno sprawiać większych problemów. Do porównania wybraliśmy model już schodzący ze sceny MSI Radeon R9 280 Gaming 3G, bezpośredniego konkurenta ze stajni „zielonych”, Gigabyte GTX760 Windforce oraz całkiem ciekawą konstrukcję z nieco niższej półki cenowej Gigabyte GTX750Ti Windforce.

Specyfikacja platformy testowej

  • Procesor: Intel Core i5 3.5 GHz
  • Płyta główna: ASUS Maximus VII GENE ROG
  • Pamięć: 16 GB RAM Kingston HX321C11SRK2/16
  • Dysk: Transcend SSD370 256GB (TS256GSSD370)
  • Zasilacz: OCZ 600SXS2
  • System operacyjny: Windows 8.1

Karty oparte na układzie Radeon pracowały na sterownikach Catalyst 14.7 Beta, natomiast karty na układach Nvidii na sterownikach ForceWare 340.42 WHQL. Do testów użyliśmy następujących programów: 3DMark, Unigine Heaven i Valley, Cinebench 11.5. W 3DMarku wybraliśmy test Fire Strike w rozdzielczości 1920x1080 px. Aplikacje Unigine pracowały w rozdzielczości 1920x1080 px z ustawioną teselacją na poziomie ekstremalnym. W Cinebench 11.5 sprawdzaliśmy wydajność w OpenGL.

W trzech na czterech testach syntetycznych prowadzenie objął Radeon R9 285 przed swoim ustępującym poprzednikiem. Jedynie w Unigine Valley na prowadzenie wyszedł GeForce GTX 760.

1
© dobreprogramy