Turing do potęgi? Test niereferencyjnego RTX 3080

To chyba najbardziej wyczekiwana premiera technologiczna tego roku, zaraz obok następnej generacji procesorów oraz kart graficznych AMD. Nvidia długo szykowała ciężkie działa na branżowych oponentów, zarówno w świecie PC jak i po stronie konsolowego ogródka. Wszakże stawka jest wysoka, bo chodzi przecież o serca i portfele graczy. Wyobraźnię podsycał fakt obiecywanego skoku generacyjnego, niespotykanego od czasów legendarnej serii szóstej kart GeForce (2004 rok). Jak dla mnie jest to obietnica zbytnio na wyrost. Przecież po drodze Nvidia nie raz zaskoczyła, bo wystarczy podać przykład w postaci GTX 1080 Ti, aby nie cofać się w czasie zbyt daleko. My jednak dziś nie o przeszłości - interesuje nas teraźniejszość. Generacja Ampere w pewien sposób ma pełnić rolę zadośćuczynienia po Turingach. Względem szalenie udanych Pascali niebyły one aż tak wielkim awansem technologicznym, jak pierwotnie obiecywano. Do tego usilnie promowany ray tracing i DLSS po niespełna dwóch latach nadal pozostają niszą. Czy to ulegnie zmianie? Tylko czas pokaże. Teraz pora przyjrzeć się, co potrafi RTX 3080 wykonaniu Inno3D.

Oględziny karty

Zacznijmy od początku. Do moich zniecierpliwionych rąk dotarła pachnąca nowością karta RTX 3080 iChill X3 autorstwa Inno3D. Po rozpakowaniu opasłego kartonu zobaczymy skromny zestaw akcesoriów: imbus, dwa quasi trójkątne przezroczyste kawałki plastiku, dwa przewody RGB (3 i 4-pin) oraz odrobina papierologii. Zaraz potem chwytamy za GPU. Na długość nieróżni się od wcześniejszych RTX 2080 tegoż właśnie producenta. Grubość jednak to już inna bajka. W praktyce nasz pacjent zajmuje aż trzy miejsca na karty rozszerzeń. Jednym słowem otrzymujemy dość ciężki kawałek krzemu i aluminium z domieszką miedzi. Warto jednak podkreślić, że PCB jest znacznie krótsze niż samo chłodzenie wzorem autorskich wersji Nvidii.

Zasilanie GPU realizujemy za pośrednictwem dwóch klasycznych wtyczek PCIe 8-pin. Nie musicie bawić się w żadne adaptery czy inne reduktory. Na śledziu oczywiście nie mogło zabraknąć kompletu trzech portów Display-Port 1.4 i HDMI w standardzie 2.1. Natomiast po przeciwnej stronie układu ukryto dwa gniazda dla przewodów RGB – 3 oraz 4-pin. Zatem w praktyce możemy podłączyć kartę do odpowiedniego gniazda płyty głównej, aby synchronizować adresowalne RGB z poziomu jej softu. Rzecz to ciekawa i na pewno miłośnicy tęczy nie omieszkają wypróbować nowinki.

Od strony technicznej RTX 3080 autorstwa Inno3D nie odbiega od wersji Nvidii. Karta komunikuje się z PC za pośrednictwem PCI-E 4.0 X16. Do tego 10GB pamięci GDDR6X pracuje z prędkością 19Gbps i ma do dyspozycji szynę 320-bit. Karta nie posiada już złącza nvlink. Aby nakarmić tego potworka producent rekomenduje zasilacz 750W. Na dwóch załączonych obrazkach GPU-Z możecie porównać 3080-tkę z RTX 2080 Super. Dlatego akurat ten model? Wszakże w dniu swojej premiery obie karty w wersji Founders wyceniono na 699 dolarów.

Platforma testowa i metodyka

Otrzymałem bardzo ograniczony czas na test karty, która w mgnieniu oka miała powędrować do następnego recenzenta (pozdrawiam Zmaslo). Dlatego dziś chciałbym skupić się wyłącznie na gamingowym aspekcie recenzowanej karty. W tym celu wydajność sprzętu porównam z RTX 2080 Super. Dla potrzeb publikacji oba układy znalazły swoje miejsce na nowej platformie testowej o następującej specyfikacji:

  • Procesor: i5-10600K
  • Chłodzenie procesora: NZXT Kraken X62
  • Płyta główna: NZXT 
  • Pamięci: iChill DDR4 16GB 3600MHz CL17
  • Zasilacz: NZXT C850
  • Dysk: Kingston DC500M 480GB (x2)
  • Obudowa: NZXT H700i
  • Monitor: AOC U3277FWQ
  • System: Windows 10 ver. 2004
  • Sterownik graficzny: 456.38

Testy wykonałem na i5-10600K. Ponieważ płyta główna była dla mnie nowinką a czas naglił wszystkie pomiary zrealizowałem na bazowych zegarach. Zasadniczo podejrzewam, że 98% graczy właśnie tak będzie korzystać z swojego sprzętu. Tym samym na następne spotkanie zostawiłem sobie również podkręcanie jak i undervolting GPU. W mojej ocenie są to ciekawostki drugorzędne - szczególnie OC, bo to zabawa dla czystego sportu dotycząca niszy użytkowników. Jednocześnie już na dziś zebrałem tyle materiału, że nie chciałem przeradzać publikacji w istny elaborat technologiczny. Wybrane tytuły sprawdziłem w rozdzielczości 1080p, 1440p oraz oczywiście 2160p. Jak przystało na konfigurację tej klasy wszystkie nastawy graficzne powędrowały maksymalnie w prawo. Zacznijmy jednak od „syntetyków”.

Garść testów syntetycznych

Benchmarki pozwolą wyznaczyć jasną granicę między dwiema generacjami układów graficznych Nvidii.

Liczby mówią same za siebie. W rozdzielczości 4K (test Ultra) mamy 57% lepszy wynik względem Superki z poprzedniej generacji. Aż chce się powiedzieć "wow!"

Kolejny czysto graficzny test. Także tutaj nie ma niespodzianek. RTX 3080 podkreślił swoją wyższość rejestrując wyraźnie lepsze rezultaty. Jako ciekawostkę dopowiem, że w Heaven Benchmark sprawy wyglądały równie ciekawie, serwując wyniki o ponad 80% lepsze w standardzie 2160p. Jednym słowem jest grubo. Gdy ten etap mamy już za sobą przejdźmy do tego, na co wszyscy czekają – gry.

Testy w rozdzielczości 2160p (4K)

Przeprowadziłem dość sporo testów, ale dla zachowania czytelności pozwolę sobie zamieścić kilka najbardziej reprezentatywnych wykresów. Zasadniczo uzyskane dane utrzymują się jednego wzoru, gdzie Ampere względem Turinga gwarantuje od 43% (GRID) po nawet 63% (Wiedźmin) lepsze rezultaty. No i mamy perełkę w postaci DOOM Eternal, wykorzystującego niskopoziomowe api Vulkan. Wynik na poziomie 107% w ustawieniach grafiki "Ultra Koszmar" dla 4K robi wrażenie. Ogólnie wybrane tytuły używały przeważnie połowę dostępnej pamięci nowego RTX-a.

Testowane gry to pozycje zarówno mocno leżące na CPU jak i czysto graficzne. Ponieważ w wszystkich testach średni frame time dla 3080-tki utrzymywał się na poziomie 10 ms mogę powiedzieć, że karta dostarczyła płynnej rozgrywki. 2080-tka dobija do magicznej bariery 60 fps, ale często frame time przekraczał 20 ms, co skutkowało nieprzyjemną ślamazarnością animacji. Przykładowo w Horizon Zero Dawn nie dało się grać, choć z wykresu wartość 1% low wypadła lepiej niż dla 3080-tki. W 4K dla Turinga koniecznym jest obniżenie detali do high lub medium. Co ciekawe w starszej karcie ograniczeniem nie jest VRAM (ten wykorzystywałem przeważnie w 65%) a raczej sama architektura układu.

Testy w rozdzielczości 1440p i 1080p

Nie mam wątpliwości, że w końcówce 2020 roku i nadchodzących miesiącach RTX 2080 Super to karta bardziej do 1440p, jeśli chcemy grać z wszystkim na przysłowiowy "Uber". Dla tej rozdzielczości widzimy coraz więcej monitorów 144Hz, więc przekonajmy się, co oferują w tej kwestii obie karty Geforce. Tym razem dystans między zawodnikami uległ wyraźnemu skurczeniu (za wyjątkiem DOOM Eternal). W Horizon Zero Dawn wypadają nawet niemal identycznie. Niemniej ogólne zachowanie tej gry wynika raczej z jej umiarkowanej optymalizacji. W pozostałych przypadkach widzimy przeważnie wyraźną różnicę rzędu 30-40%.

Bottleneck? Mimo, że RTX 3080 w przeważającej ilości gier wykazywał 95-99% obciążenie, tak i5-tka faktycznie mogła stanowić pewne ograniczenie. Choć zasadniczo sam procesor miał jeszcze spore rezerwy mocy i żadna z powyższych gier nie wykorzystuje go na pełnię jego potencjału. O tym, jak sprawnie radziła sobie cała platforma świadczy uśredniony frame time na poziomie 6-10 ms. Zobaczymy, co przyniosą kolejne aktualizacje sterowników i przyszłe silniki graficzne używające na ten przykład więcej rdzeni procesora i skrojone już pod nową generację kart.

A jak to wygląda w poczciwym Full HD? W Battlefield 5, leżącym mocno na CPU, obie karty wypadły podobnie. W wiekowym już Wiedźmin i lokacji graficznej (bagna), mimo świetnego uśrednionego fps dla 3080-tki, na wartości 1% low karty wyglądają podobnie. Nowy RTX i "eSka" osiągają zbliżone rezultaty także w Far Cry. Ogólnie przewaga Ampere stopniała niczym jej zapasy magazynowe, ale w tej rozdzielczości i przy tym CPU ewidentnie mamy już styczność z wąskim gardłem. Po prawdzie to w 1080p nawet i9-10900K stanowi wąskie gardło dla tego GPU. Fakt ten uzmysławia nam z jakim potworkiem mamy styczność.

To co z tym ray tracing?

Na koniec kilka testów z włączoną funkcją śledzenia promieni i DLSS. Jak radzi sobie RTX 3080?

Quake II RTX, którego zresztą można ograć za free na Steam, to pozycja napisana od podstaw z myślą o śledzeniu promieni. Myślę, że powyższy wynik nie wymaga komentarza.

Mimo dwóch lat na karku Battlefield 5 z włączoną funkcją śledzenia promieni potrafi dać w kość GPU. Jak na dłoni pokazuje to powyższe porównanie rozdzielczości z i bez ray tracing. Tak, czy inaczej w 4K uzyskałem stabilne sześćdziesiąt klatek, co dla RTX 2080 Super jest nieosiągalne. Turing jako tako radził sobie w 1440p z funkcją RT i ustawionymi maksymalnie detalami. Koniecznym było cięcie opcji graficznych.

I jeszcze ciekawostka. Pewnie wiecie, że Fortnite doczekał się wsparcia dla DirectX 12 a teraz dorzucono nawet do pieca ray tracing oraz DLSS. Jak na tym polu wypada RTX 3080? Rozdzielczość 4K z maksymalnymi detalami była całkowicie nieprzyjemnym doświadczeniem. Jednocześnie na tym polu 2080-tka została dosłownie zmasakrowana - poniżej 25 klatek. Superowi nie pomogło nawet obniżenie detali na "low" z wyważonymi ustawieniami RT i DLSS. Natomiast po tej małej modyfikacji 3080-tka już coś pokazała, ale prawdziwie grywalne doświadczenie obie karty uzyskały dopiero w standardzie 1440p. Jak dla mnie gra ta jest pokazem fatalnej optymalizacji. Dla przykładu dopowiem, że w Control RTX 3080 w rozdzielczości 4K utrzymuje stabilne 60 fps bez DLSS z pełnym ray tracingiem. Dopiero tytuł studia Remedy pokazuje, jak duży postęp poczyniła nowa generacja GPU względem poprzedniej.

Koszty utrzymania

Imponujące wyniki były okupione wysokim kosztem energii. Cała platforma testowa w rozdzielczości 4K pobierała 440W. Jedynie w mało wymagających pozycjach udało się zejść do rozsądnych 340W (World War Z). Jednocześnie w pozostałych rozdzielczościach pobór energii nie różnił się wiele to też bardzo się cieszę, że pod ręką miałem sprawny zasilacz 850W od NZXT (pod „skórą” komponenty Seasonic). Tak, czy inaczej faktycznie solidna 700-tka lub 750-tka poradziłaby sobie z tym zadawaniem, ale śpię spokojnie, gdy zasilacz ma większą rezerwę. Szczególnie, jeśli pod maskę ma powędrować i9 lub inny procesor tego kalibru.

Temperatura i akustyka? W szczytowych momentach karta dobijała do 75 stopni, utrzymując przeważnie 73°C. Najwyższy poziom decybeli sięgał wtenczas 38,8-40 jednostek. Podobne rezultaty zanotowałem w pozostałych rozdzielczościach. Na tym tle iChill RTX 2080 Super X3 to oaza spokoju. Karta na niższych rozdzielczościach spokojnie dryfowała na poziomie 68°C. W takich warunkach jej poziom hałasu wynosił ~38dB.

Babilońska rozpusta dla gracza

Nim przejdziemy do podsumowania ustalmy najważniejsze – cenę. Oba układy prosto od Nvidii w dniu premiery kosztowały 699$. W Polsce tak różowo już nie jest. Na dzień dwudziesty dziewiąty września RTX 2080 Super iChill X3 byłby wydatkiem 4082 złotych. Natomiast za ile kupimy Inno3D RTX 3080 iChill X3? Producent wycenił kartę na 980$, co przekłada się na 3733 zł. Dorwać jednak egzemplarz tej, czy innej marki to prawdziwy wyczyn. Zainteresowanie 3080-tką jest spore. Oferta Inno3D odnajduje się gdzieś po środku stawki, bowiem ceny zaczynają się od 3300 zł i wędrują aż do pułapu ponad czterech tysięcy. Jednocześnie można się spodziewać, że wzorem konkurencji Inno3D będzie mieć w swoim portfolio także tańsze warianty tego układu graficznego.

W rozdzielczości 4K koszt uzyskania pojedynczej klatki przemawia na korzyść RTX 3080. Podobnie jest dla 1440p. W Full HD przewaga Ampere zmalała, ale wciąż wychodzi na czele. Niemniej w mojej ocenie nowy RTX do zabawy Full HD nie jest dobrą inwestycją. Karta nie pokazuje swojego potencjału w tym standardzie wyświetlania. Co innego wyższe rozdzielczości. Aż chciałoby się powiedzieć, że w końcu otrzymaliśmy GPU należycie radzące sobie w 4K.

Ogólnie nowy RTX wykonaniu Inno3D to udana konstrukcja. Chłodzenie daje radę z opanowaniem temperatur a po dwudziestu godzinach testów układ ani razu nie wysypał się do pulpitu. W tym czasie przeprowadziłem masę stress-testów, wyłączałem i włączałem gry na przemiennie, majstrując przy tym w dziesiątkach ustawień. Co istotne żadne cewki ani kondensatory nie piszczały, co potrafiło zdarzyć się w przypadku topowych Turingów autorstwa Inno3D. Decydując się na zakup przetestowanej karty miejcie jednak świadomość jej ogromnego apetytu na prąd (w sumie każda 3080-tka tak wygląda). Natomiast stronę estetyczną pozostawiam już do indywidualnej oceny.

RTX 3080 zaskoczył pozytywnie. Jest to prawdziwy champion, pozwalający na swobodną zabawę w 4K (o ile nie jest to Fortnite z RT :P). Do tego w końcu ray tracing nabrał obiecanych kształtów. Miejmy również na uwadze, że użyte gry mają już swoje na karku - dwa, trzy a nawet pięć lat. Ich optymalizację realizowano jeszcze na przełomie dwóch wcześniejszych generacji. Dlatego warto poczekać na zupełnie nowy rozdział w świecie gamingu, gdzie przyszłe silniki graficzne pójdą w stronę technologicznych nowinek. Proces ten z pewnością nabierze tempa, jeśli szeroka dostępność i możliwości RTX 3070 oraz 3060 spełnią pokładane w nich nadzieje. No i oczywiście pozostaje jeszcze kwestia samych sterowników - na tym polu może być tylko lepiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że testowany sprzęt to łakomy kąsek dla entuzjastów, który także radzi sobie świetnie w zastosowaniach profesjonalnych. Ale o tym następnym razem.

Jak zawsze piszczcie, co sądzicie o nowej premierze? Nvidia po prawdzie nie zapewniła 100% skoku generacyjnego, ale mimo tego nowiutki RTX to duże i pozytywne zaskoczenie. Na którą kartę w tej generacji czekacie najbardziej? Osobiście wyczekuję RTX 3060 oraz następców serii 1660, czyli układów znajdujących najwięcej nabywców.

Co na plus?

  • Świetnie radzi sobie w 1440p,
  • W końcu można komfortowo gierczyć w 4K,
  • Temperatury utrzymane w rozsądnych ryzach,
  • Przy typowym użytkowaniu przyzwoita kultura pracy.

Co na minus?

  • Kosmiczny apetyt na prąd,
  • Olbrzymie gabaryty karty,
  • Nie wiadomo co z dostępnością i finalną ceną.