Śmierć Twittera? Użytkownicy oburzeni nowymi zmianami

Strona główna Aktualności
Twitter zaczął testować nową funkcję, a już oburzyła ona setki tysięcy użytkowników, fot. pathdoc/Shutterstock
Twitter zaczął testować nową funkcję, a już oburzyła ona setki tysięcy użytkowników, fot. pathdoc/Shutterstock

O autorze

FOMO to Fear of Missing Out, czyli lęk przed pominięciem. Epoka social mediów i nowoczesne narzędzia komunikacji coraz mocniej nam tego bakcyla zaszczepiają. Do tego stopnia, że FOMO stało się nawet jedną ze strategii marketingu cyfrowego.

Objawia się między innymi w poczuciu tego, że jeśli akurat nie będziemy obserwować danego tematu, to przegapimy coś ważnego. Badania jasno wskazują, że martwiąc się jednak przesadnie o to, co się dzieje na social mediach u innych, możemy przyczynić się do znaczącego spadku własnego samopoczucia.

Twitter wprowadza znikające tweety

Do znikających wiadomości przyzwyczaiły nas już Snapchat, Instagram oraz Facebook z Messengerem. Ewentualnie serial animowany Inspektor Gadżet czy Mission Impossible.

Twitter, po tym jak zmagał się w roku 2018 z przyciągnięciem większej liczby użytkowników oraz zwiększeniem ich aktywności, zanotował całkiem niezłe wyniki za 2019. Jeśli trend się utrzyma, we wzrostach Twitter prześcignie Facebooka i Snapchata.

Być może zarząd firmy, zmotywowany tymi pozytywnymi tendencjami, chciał pójść za ciosem, wprowadzając nową funkcję. Jest ona na razie jedynie testowana w jednym kraju, ale wywołała już falę negatywnych reakcji.

Jak tłumaczy szef rozwoju platformy Twitter, Kayvon Beykpour, nowa funkcja znikających tweetów (zwanych "fleets") ma pomóc w uniknięciu sytuacji, gdy pewne wpisy okazują się zbyt "ciężkie" dla innych osób. Pewne wyznania mogą po prostu onieśmielić bądź przytłoczyć internautów, bo każdy z nas jest inny i inaczej reaguje na różne informacje.

Beykpour ma nadzieję, że testowane obecnie rozwiązanie zachęci ludzi do "ćwierkania" i dzielenia się przemyśleniami, których w normalnej sytuacji by nie udostępnili.

Znikające tweety – jak to działa?

Funkcja, z której mogą obecnie korzystać testowo użytkownicy w Brazylii, pozwoli na tworzenie specjalnego rodzaju wpisu. Aby go podejrzeć, należy kliknąć na ikonkę zdjęcia profilowego użytkownika. Taki "fleet" można jednak wyłącznie przeczytać, a mamy na to tylko 24 godziny od momentu jego publikacji. Platforma nie pozwoli na niego zareagować (klikając serduszko), ani odpisać. Jedyna przewidziana forma interakcji z tego rodzaju komunikatem to wiadomość prywatna. Taki wpis następnie po 24 godzinach znika.

– Ludzie często nam mówią, że czują się niekomfortowo tweetując na niektóre tematy, obawiając się tego, że każdy mógłby takie wpisy zobaczyć i odpowiedzieć na nie – napisał na Twitterze Kayvon Beykpour, uzasadniając wprowadzenie tej testowej funkcji. Taka odpowiedź może być jednak niesatysfakcjonująca dla każdego, gdyż w końcu istnieje opcja zamknięcia swojego konta "na kłódkę". Wtedy odpisywać na tweety może jedynie zaakceptowane przez daną osobę grono osób.

Magazyn Variety uważa, że dzięki temu użytkownicy Twittera będą czuli mniejszą presję związaną z tym, że popełnią gafę, którą ktoś będzie mógł wykorzystać przeciwko nim samym. W końcu niejedna kariera upadła w ten sposób.

Internauci są oburzeni. Tworzą hasztag #RIPTwitter

Firma widzi w tym rozwiązaniu przełamywanie barier. Pewne grono internautów natomiast myśli, że stworzy ono nowe problemy. Niektórzy komentujący uważają, że nowe rozwiązanie ma na celu wyłącznie podbicie ruchu na Twitterze i zapewnienie większego wpływu z reklam. Obawiają się zarazem jednak, że nowy mechanizm sprawi, że na platformie przybędzie więcej "użytkowników-zombie", przyklejonych do ekranów smartfonów za wszelką cenę.

– Jeśli ludzie będą masowo używać "efemerycznych" tweetów, to inni zaczną odczuwać potrzebę przesiadywania na platformie non-stop, aby nie przegapić ulotnych myśli od kogoś, kogo obserwują – napisał jeden z komentujących na portalu Slashdot.org. To właśnie brzmi jak kwintesencja opisywanego wyżej zjawiska FOMO.

Innym zarzutem, jaki padł wobec Twittera, jest to, że po prostu stara się na siłę małpować rozwiązania innych. W końcu już w 2011 powstał Snapchat, którego główną funkcjonalnością było usuwanie wiadomości tuż po ich wyświetleniu. W roku 2013 powstały Snapchat Stories, które Instagram skopiował trzy lata później, a następnie Facebook – w 2017.

Oburzenie względem nowej, testowanej w Brazylii opcji, jest tak duże, że dnia 5 marca 2020 jednym z najpopularniejszych hasztagów w USA jest #RIPTwitter. Tłumaczenie i uzasadnienie ze strony Twittera może przemówić do niektórych użytkowników. Nie da się jednak tego ukryć, że firma ma jednak interes w tym, aby nową funkcję wprowadzić, nawet pomimo głosów sprzeciwu.

W lutym 2020 Twitter przejął start-up Chroma Labs, który założyło trzech byłych pracowników Facebooka, mających na swoim koncie także aplikacje do edycji zdjęć i klipów na relacje (stories) ze Snapchata i Instagrama. Nad Twitterem zawisła także ostatnio perspektywa zmiany zarządu. Miliarder Paul Singer zaczął wykupować akcje firmy i spekuluje się, że chce przejąć spółkę i chce, aby CEO Jack Dorsey ustąpił z funkcji.

© dobreprogramy
s