Spotify dla Linuksa w wersji terminalowej. Gdyby klasyczny klient był zbyt nudny

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Tak, Spotify ma oficjalnego klienta w wersji linuksowej, ale gdyby ktoś uznał, że jest to dla niego rozwiązanie zbyt prymitywne, może wysłużyć się alternatywą. Programik ncspot, bo o nim tu mowa, jest klientem Spotify w wersji tekstowej.

Po co tworzyć klienta tekstowego, skoro ten z GUI radzi sobie dobrze? Złośliwi powiedzieliby, że w przypadku Linuksa na desktopie nie chodzi o to, aby problemy rozwiązać, lecz żeby je stale rozwiązywać. (A Ubuntu to najgorsza z dystrybucji, bo jako jedyna działa w miarę stabilnie). Niemniej żarty i przytyki na bok.

Dzięki zastosowaniu biblioteki ncurses i przemyślanej strukturze, ncspot wcale nie jest taką protezą, na jaką się zapowiada w pierwszej chwili. Wprost przeciwnie – to właściwie w pełni funkcjonalny odtwarzacz, który cechuje się zaskakująco niskim zużyciem zasobów sprzętowych. Autor projektu chwali się, że całkowite zużycie pamięci według ps_mem wynosi raptem 46,2 MB, w odniesieniu do około 1 GB wymaganych przez oryginał.

Mimo iż aplikacja dostępna jest w formie paczki Snap poprzez Snapcraft, powtórzę, na pewno nie jest ona najłatwiejszą metodą odsłuchu muzyki ze Spotify na Linuksie. Wydaje się jednak najlżejsza pod względem sprzętowym. Poza tym, patrząc choćby na szereg skrótów klawiszowych, po kilku dniach asymilacji nie powinno być tak źle.

Więcej szczegółów na temat ncspot, w tym kompletny opis oferowanych funkcji i wspomnianych skrótów, jak również kod źródłowy, znajdziecie na GitHubie.

© dobreprogramy
s