System dla miliardów wykluczonych: kuzyn Firefox OS-a zaistniał w nowej Nokii 8110

Strona główna Aktualności
image
Alcatel OneTouch Go Flip z KaiOS-em (źródło: KaiOS Press Pack)

O autorze

Niespełna trzy lata pojawiło się ostatnie wydanie mobilnego systemu Firefox OS. Wtedy też pokazano ostatni telefon z systemem Mozilli, ZTE Open L. Potem producent pogodził się z rzeczywistością i zakończył swój kilkuletni eksperyment z pomyleniem systemu operacyjnego z przeglądarką webową. Teraz jednak wygląda na to, że Firefox OS nie całkiem umarł (i nie mamy na myśli telewizorów Panasonica). Pokazany na targach MWC telefon Nokia 8110 4G działa pod kontrolą systemu o nazwie KaiOS, będącego kuzynem systemu Mozilli.

KaiOS nie pojawił się znikąd, nie został też stworzony przez Nokię (czy też właściwie HMD Global). To fork tego, co nosiło nazwę Boot2Gecko (B2G), wczesnej wersji Firefox OS-a. Po raz pierwszy pokazany został rok temu przez niejakiego Sebastiana Codeville, szefa kalifornijskiej firmy KaiOS Technologies Inc.

Założenia były bardzo ciekawe – wprowadzić technologie 4G LTE, Wi-Fi i GPS, wraz z webowymi aplikacjami w HTML5 na małe telefony bez dotykowego ekranu, z niewielką ilością pamięci, słabym procesorem i ekstremalnie niską ceną. Ta pogardzana dotąd klasa urządzeń budzi jednak ogromne zainteresowanie milionów ubogich użytkowników z Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Do tej pory skazani byli oni w najlepszym razie na tzw. „ficzerfony”, urządzenia z takim oprogramowaniem, jakie dał producent. Twórcy KaiOS-a zapytali – czy nie można im dać czegoś więcej?

Takim „czymś więcej” był chyba pierwszy telefon z KaiOS-em, JioPhone. Wyświetlacz 320×240 pikseli, dwurdzeniowy procesor Spreadtrum 9820A, 256 MB RAM, dwie kamerki – główna 2 Mpix, do selfie 0,3 Mpix, bateria 2000 mAh, a do tego łączność 4G LTE i Wi-fi 802.11n, NFC, radio FM i GPS. Cena? Jiophone jest za darmo. W pewnym sensie za darmo – producent chce za JioPhone w sprzedaży detalicznej 1,5 tys. rupii (tj. około 23 dolary), obiecuje jednak, że po trzech latach zwróci klientowi te 23 dolary.

Co szczególnie istotne, z opinii miejscowych mediów wynika, że JioPhone działał szybko i zwinnie pod kontrolą KaiOS-a. Deweloperom tego systemu udało się zrobić to, czego nie byli w stanie zrobić deweloperzy Mozilli. Cztery lata temu w Indiach pojawił się telefon Intex Cloud FX, kosztujący 2 tysiące rupii, przeznaczony nie tyle dla ubogich, co raczej do znęcania się nad ubogimi. Może po prostu w tej klasie urządzeń dotykowe ekrany nie miały sensu?

Już teraz na rynkach Trzeciego Świata KaiOS wydaje się być niezłym sukcesem. Obok wspomnianego JioPhone, działa też na bliżej nieznanym szwedzkim Doro 7050/7060 oraz Alcatelu OneTouch Go Flip. Teraz zaś trafia na kultowy model Nokii, „banana” prosto z Matrixa. To właśnie układ z HMD Global dał KaiOS-owi potrzebne 5 minut sławy. Producent systemu ogłosił partnerstwo m.in. z Google, Facebookiem, Twitterem, Qualcommem i telekomami takimi jak AT&T, T-Mobile i Sprint.

KaiOS Technologies uważa, że świat nie potrzebuje kolejnego drogiego smartfonu. Na tej planecie żyje trzy miliardy ludzi wykluczonych z cyfrowej rewolucji, nie mających nawet podstawowego dostępu do Sieci. A nawet w krajach rozwiniętych kilkanaście procent konsumentów, głównie starszych, nie chce korzystać ze smartfonów i wciąż używa słuchawek „z klapką”. Dla nich wszystkich odcięcie od mobilnej sieci oznacza utracone okazje na wielu płaszczyznach – i temu ma zaradzić nowa platforma.

Na początku wspominaliśmy o Firefox OS-ie. Deweloperzy nowego systemu też o nim wspominają. Choć nie ujawnili publicznie dokumentacji architektury KaiOS-a, podkreślają, że ich platforma bazuje na oryginalnej wizji Mozilli. Możemy więc się spodziewać linuksowego kernela i bibliotek, silnika webowego Gecko, a nad tym interfejsu użytkownika zrobionego w HTML5. Tym razem jednak ma być to coś daleko bardziej solidnego i rozbudowanego niż oryginalny Firefox OS. O KaiOS-ie powinniśmy myśleć raczej jak o dalekim kuzynie, a nie bracie czy potomku Firefox OS-a.

4G LTE, Wi-Fi, GPS, sklep z aplikacjami – w tym Facebookiem, WhatsAppem i mapami Google – i to wszystko na telefonach, które nie mają dotykowego ekranu, a za to działają szybko, wystarczy je ładować raz na tydzień i kosztują grosze. Co może pójść nie tak?

© dobreprogramy

Komentarze