Test HTC One M9: cenowy absurd

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

HTC podobnie jak Sony ma coraz większe problemy z utrzymaniem się na rynku smartfonów i przyciągnięciem klientów. Czy najnowszy reprezentacyjny model tej firmy jest w stanie zmienić sytuację i przekonać do siebie użytkowników? HTC One M9 jest pełen kontrastów i nie chodzi tutaj jedynie o barwy wyświetlane na ekranie.

Elegant do zamknięcia w oprawce

Przyznam, że jako użytkownik G2 początkowo uznałem M9 niemalże za fablet. Pomimo nieco mniejszego wyświetlacza jest zauważalnie większy od LG, a wszystko to przez spore ramki nad i pod ekranem. Na szczęście producent nie marnował już miejsca po bokach, więc sytuacja wygląda znośnie. Design teoretycznie niczym się nie wyróżnia, w praktyce robi jednak świetne wrażenie naprawdę eleganckiego produktu. Nad ekranem znajduje się głośnik do rozmów, kamera i czujnik oświetlenia. Pod nim natomiast na czarnej tafli logo HTC, a poniżej maskownica mikrofonu. Gdyby nie wspomniane logo, telefon mógłbym być o ponad centymetr krótszy.

Góra zawiera ciemną osłonę, skrywa za sobą port podczerwieni. W efekcie telefon od tej strony wygląda jak pilot od telewizora, co w jego przypadku nie jest zbyt dobrym wrażeniem. Z drugiej strony ten HTC może do tego posłużyć. Złącze słuchawkowe i uniwersalne MHL umieszczono na dole, dostęp do nich nie sprawia żadnych trudności. Z tyłu znajdziemy logo HTC, główną kamerę osłanianą przez szafirowe szkło i dwie diody doświetlające. Całość jest konstrukcją unibody, nie ma więc mowy o wymianie baterii, czy też ściąganiu klapki. Tackę z kartą nanoSIM wysuwamy za pomocą dołączonego „kluczyka”. Tył jest nieco zaokrąglony, dzięki czemu smartfon leży w dłoni wręcz idealnie. Pomimo sporych gabarytów (144,60 × 69,70 × 9,61 mm i waga wynosząca 157 gramów), korzystało mi się z niego nad wyraz wygodnie i uważam, że pod względem konstrukcji wielu producentów może się od HTC uczyć.

W przypadku modelu M9 producent umieścił wszystkie przyciski na prawej stronie. Niestety zrobiono to w sposób nieprzemyślany, bo ich ułożenie jest bardzo mało ergonomiczne. Włącznik umieszczono najniżej, nieco poniżej środka i w efekcie każda próba sięgnięcia po niego doprowadza do pomyłki. Dwa przyciski do regulacji głośności i opcjonalnego uruchamiania kamery są tylko nieco wyżej, różnicę trudno wyczuć i do takiego rozmieszczenia trudno się przyzwyczaić nawet po kilku dniach użytkowania. Przyznaję natomiast, że wykonanie wszystkich ich i reakcja na naciśnięcie są w zasadzie wzorcowe. Przyciski do sterowania systemem są wyświetlane na ekranie.

Telefon został wykonany z aluminium. Ma to swoje zalety, bo przy każdym kontakcie czujemy, że mamy do czynienia nie z plastikową zabawką, lecz ze sprzętem z wyższej półki. Nie ma tu mowy o skrzypieniu, czy poddawaniu się materiału przy punktowych naciskach. Mało które urządzenia robią tak dobre wrażenie, nawet szklane Sony nie budzą uczucia takiego luksusu, jak M9. Niestety zastosowanie takiego materiału ma i swoje wady. Aluminium rysuje się w tempie ekspresowym, wystarczył dzień noszenia w jednej kieszeni z kluczami, aby na tyle pojawiły się zarysowania. Niestety, ale bez etui się nie obejdzie. Wtedy jednak HTC traci cały swój prestiż i sytuacja wygląda beznadziejnie źle – wydawać tyle pieniędzy tylko po to, aby chować sprzęt w jakiejś gumowej otoczce? To może lepiej od razu zamknąć go w oprawie i powiesić na ścianie, albo lepiej schować do sejfu, aby czasem nie spadł i się nie wgniótł?

Full HD: rozsądek, czy oszczędności?

HTC w nowym modelu nie zmieniło wyświetlacza. To nadal 5-calowy ekran typu Super LCD o rozdzielczości Full HD (1920 × 1080 pikseli). Kolory wyświetlane na ekranie są moim zdaniem nieco za mało kontrastowe. Można je oczywiście uznawać za naturalne w porównaniu do wielu ekranów AMOLED, lecz jednocześnie zauważalne są braki w porównaniu do IPS. Ekran ma jednak swoje mocne punkty, jest nim choćby świetna biel, która bez problemu pokonuje wiele innych urządzeń. Dobrze wypada również głęboka czerń, choć przy większym poziomie jasności atut ten znika. Kąty widzenia są bardzo szerokie i straty jakości widać jedynie przy przekątnych, ale to nie powinno stanowić żadnego kłopotu.

Kontrowersyjnym elementem jest rozdzielczość. Pozostanie przy Full HD odbija się pozytywnie na wydajności, a także czasie pracy na baterii. Trudno jednak nie spoglądać na konkurencję i nie zauważyć, że ta w podobnej cenie oferuje wyświetlacze o wyższej rozdzielczości. Niezależnie od tego, czy w praktyce odczujemy różnicę z zastosowania QHD, czy nie, M9 wypada w tym starciu blado. Biorąc pod uwagę jego cenę i aktualny wyścig na rynku mobilnym, wydaje mi się to dziwnymi oszczędnościami. Nie twierdzę, że wyświetlacz jest zły. Nic z tych rzeczy, całość wygląda świetnie i nadaje się nawet do częstej lektury ebooków. Rzecz w tym, że w tej cenie znajdziemy już sporo urządzeń z wyświetlaczami jeszcze lepszymi. Przy tej cenie przeboleć się tego nie da. Chęć utrzymania wysokiej wydajności tu do mnie nie przemawia, bo jak przekonacie się w dalszej części recenzji, producent i tak rozmija się z prawdą.

Czytelność w sporym słońcu jest raczej przeciętna i choć maksymalny poziom jasności zostawia w tyle wiele innych urządzeń, nie zadbano w sposób należyty o odpowiednie filtry polaryzacyjne. Odczuć to można również podczas typowego codziennego użytkowania, gdy ekran jest pełen refleksów. Na szczęście znacznie lepiej wygląda kwestia jego brudzenia i właściwości dotykowych. Śladów pozostaje niewiele, a i te są łatwe do szybkiego usunięcia. Dotyk działa natomiast perfekcyjnie. Wyświetlacz jest chroniony przez szkło Corning Gorilla Glass 4, które zdaniem producenta jest cieńsze, a zapewnia lepszą ochronę niż wcześniejsza wersja. Trudno się z tym nie zgadzać, podczas typowego użytkowania ekranu nie udało się zarysować.

Lekka, choć i mało funkcjonalna nakładka

Telefon pracuje pod kontrolą Androida 5.0.2 a z autorską nakładką Sense 7 od HTC. System nie sprawia żadnych kłopotów, jest stabilny i producent zadbał o wyeliminowanie problemów z wyciekami pamięci, jakie trapią czystego Androida w tej wersji. Przyznam, że nieco zawiodłem się na możliwościach, jakie oferuje nakładka oferowana przez HTC. Nie uprzedzajmy jednak faktów.

Pierwsze uruchomienie systemu to droga przez mękę. Oprócz podstawowej konfiguracji sieci bezprzewodowej i konta Google telefon oferuje nam utworzenie konta HTC, skonfigurowanie kopii zapasowej, oraz kilka innych niezbyt przydatnych opcji. Wszystko to jest wyświetlane na osobnych ekranach, oddajemy się więc (nie)przyjemności ciągłego klikania dalej, dalej, pomiń. Zupełnie, jak instalowanie niektórych aplikacji na desktopowym Windowsie, a to nie jest powód do dumy. Wśród tony śmieci znaleźć można jednak pewną przydatną perełkę. Kreator umożliwia automatyczne przeniesienie konta Google z innego urządzenia za pomocą NFC. Bardzo wygodna opcja.

Nie znajdziemy tu zbyt wielu aplikacji od producenta, choć te dostępne są przydatne. Podstawa nakładki to oczywiście specjalny ekran BlinkFeed. Wyświetla on zbiorcze informacje z różnych źródeł aktualności i serwisów społecznościowych. Pozwala na integrację z m. in. Google+, Facebookiem, Twitterem i Instagramem. W jego bazie znajdziemy także nieco popularnych serwisów polskich i anglojęzycznych z różnych kategorii tematycznych. Jest to moim zdaniem funkcja całkiem użyteczna, o ile oczywiście korzystamy z takich serwisów.

Oprócz tego producent przygotował widget Sense Home do przechowywania najważniejszych skrótów do korzystania z urządzenia w domu, poza nim, a także w pracy. Lista zainstalowanych aplikacji może być sortowana według preferencji użytkownika, możliwe jest także ukrywanie zbędnych ikon i zmiana siatki, acz w ograniczonym zakresie. Wysuwane z góry szybkie ustawienia zapewniają nam dostęp do wszystkich opcji, sami możemy zarządzać przyciskami tam wyświetlanymi. Na wodotryski nie mamy jednak co liczyć: nie ma tu funkcji podziału ekranu, nie ma rysowania na nim i tworzenia notatek, ani śledzenia wzroku użytkownika.

Domyślną przeglądarką jest Chrome, znajdziemy tu zresztą sporo innych aplikacji od Google: klient dysku, Filmy Play, Gmaila, wyszukiwarkę, Google+, komunikator Hangouts, Mapy, a także YouTube. Telefon obsługuje OTG, co można wykorzystać we wbudowanym menadżerze plików. W razie potrzeby stworzenia rysunków możemy skorzystać ze szkicownika, a własne filmy i prezentacje stworzymy w fotoedytorze. Galeria umożliwia integrację z usługami zewnętrznymi (np. Facebook), a także edytowanie zdjęć w podstawowym zakresie i nakładanie gotowych filtrów.

W ustawieniach ekranu znajdziemy coś takiego jak gesty Motion Launch. Pozwalają one na wykonywanie odkreślonych akcji poprzez odpowiedni ruch na zablokowanym ekranie. Dla przykładu dwukrotne dotkniecie wybudza urządzenie, przeciągnięcie z dołu do góry je odblokowuje, a przesunięcie z lewej strony na prawą uruchamia ekran Blinkfeed. Jeżeli zapamiętamy skróty, okazują się one przydatne. Szkoda tylko, że producent nie pozwolił na dopasowanie wykonywanych akcji do własnych preferencji użytkownika.

Całość jest bardzo spójna, co widać także w aplikacjach producenta. W razie potrzeby możemy skorzystać z dodatkowych motywów graficznych udostępnianych za darmo. Dialer czy aplikacja do wysyłania wiadomości (która notabene pozwala na wybór kodowania SMS) są proste i czytelne, nic nie razi tu pstrokatymi kontrastami i zewnętrzna elegancja zdaje się przenosić także na oprogramowanie. Nakładka działa bardzo szybko, choć biorąc pod uwagę jej niewielkie możliwości i specyfikację urządzenia, inna sytuacja byłaby po prostu niedopuszczalna.

Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco!

HTC zdecydowało się na zastosowanie procesora Qualcomm Snapdragon 810. To bardzo szybki, 64-bitowy i ośmiordzeniowy układ. Niestety taka wydajność jest okupiona dużą ilością wydzielanego ciepła, co negatywnie odbija się na komforcie korzystania ze sprzętu, oraz jego wydajności. Aluminiowa obudowa sytuacji nie ułatwia i szybko się rozgrzewa. Choć nie parzy, ciepło powoduje dyskomfort, co przy tej cenie jest nie do zaakceptowania. To jednak jedynie połowa dramatu. Ktoś, kto sądzi, że kupi teraz z M9 z dużym zapasem mocy na przyszłość po prostu się myli. Procesor rzadko kiedy jest w stanie wykorzystać swój potencjał.

Test w AnTuTu wykonywany „na zimno” pozwalał zanotować ponad 53 tysiące punktów i zdeklasował konkurentów. Jego kilkukrotne powtórzenie doprowadziło do rozgrzania urządzenia, wtedy wynik wynosił już tylko 43 tysiące punktów. Niemal dwudziestoprocentowy spadek nie jest czymś, co można wybaczyć. Apogeum zaobserwowałem w testach GFXBench 3.1 – zgodnie z monitorem, procesor tak naprawdę nigdy nie korzysta ze swojego maksymalnego taktowania. Po rozgrzaniu jego moc jest natomiast obniżana i to znacznie, aby nie doprowadzić do przegrzania.

W praktyce tego efektu nie widać, przynajmniej nie aż tak bardzo. Jest to bez wątpienia najszybszy Android, jakiego do tej pory używałem. Aplikacje uruchamiają się błyskawicznie i działają bardzo szybko, a 3 GB RAM pozwala na wracanie do wielu dawno uruchamianych programów. Gry również nie stanowią dla sprzętu problemu, choć po kilku minutach gry obudowa robi się ciepła, a przy najbardziej wymagających produkcjach da się zauważyć spadki szybkości. O zapasie na przyszłość nie ma mowy, nowe gry rozgrzeją sprzęt na tyle, że taktowanie procesora zostanie solidnie obniżone. Thorttling nie ominął więc M9, a producent mówiąc o układzie taktowanym zegarem 2,0 GHz najwyraźniej kpi sobie z kupujących.

Producent w oficjalnej specyfikacji technicznej mówi o 32 GB pamięci zewnętrznej, w praktyce do dyspozycji użytkownika jest jednak tylko 20 GB. Oczywiste jest, że nieco „kradnie” nieprawidłowe oznaczanie pamięci, nieco miejsca zabiera system, oraz nakładka od HTC, ale przecież nie jest ona rozbudowana na tyle, aby tłumaczyć aż taką stratę. Pocieszeniem jest możliwość wykorzystania kart micoSD, coś, co powoli staje się luksusem nawet w najdroższych urządzenia. Telefon obsługuje LTE do 300 Mb/s, dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 ac, NFC, i Bluetooth 4.1 LE.

Niestety o ile jakość rozmów jest bez zarzutu, o tyle gorzej wygląda sprawa zasięgu. Zastosowanie aluminiowej obudowy odbiło się negatywnie zarówno na sygnale GSM jak i Wi-Fi. Nie oznacza to, że korzystanie z telefonu jest niemożliwe, ale tam, gdzie plastikowe „zabawki” pozwalają jeszcze na połączenie, M9 już dawno zapomina o czymś takim, jak stabilny sygnał. Tradycyjnie już w HTC jakość dźwięku jest świetna. Główny głośnik gra głośno i czysto, w słuchawkach dołączonych do zestawu się natomiast zakochałem i żal mi się z nimi rozstawać. Owszem, na rynku znajdziemy lepszy sprzęt, ale to co można z nich wycisnąć to i tak naprawdę sporo, dodatkowo świetnie tłumią odgłosy otoczenia – skoro jazda na rowerze w wietrzny dzień nie była dla nich problemem, to raczej nic ich nie zaskoczy.

Koniec UltraPixel. Czy to dobrze?

Aplikacja do obsługi kamery działa szybko i po chwili zaznajomienia okazuje się bardzo wygodna. Znajdziemy tu tryb podstawowy, autoportret, panoramę, ujęcie z dwóch kamer jednocześnie (nareszcie „będziemy” na zdjęciach), bokeh do eksponowania pojedynczych elementów, a także fotobudka do wykonywania serii selfie i łączenia ich w całość. Oprócz automatyki mamy do dyspozycji kilka trybów: noc, zdjęcia HDR, ręczne ustawianie parametrów, krajobraz, portret, tekst i makro. Ustawiać możemy ISO (w zakresie 200-1600), a także balans bieli i ekspozycję.

Domyślnie ustawienia zaawansowane są przed naszym wzrokiem schowane, ale dostęp do nich zyskujemy za pomocą jednego tylko dotknięcia ekranu. Aplikacja jest intuicyjna, nie sprawiała podczas testów najmniejszych problemów. Sądzę, że docenią ją zarówno zupełni amatorzy, jak i osoby poszukujące nieco większej liczby ustawień. Dodajmy, że w ostatnich dniach moich testów producent zaktualizował aplikację kamery i teraz może ona zapisywać pliki także w formacie RAW. To gratka dla osób, które chcą samodzielnie zarządzać parametrami zdjęć, typowemu Kowalskiemu raczej się nie przyda.

W przypadku M9 producent nareszcie zerwał z pomysłem UltraPixel w kamerze, który może i brzmiał dobrze marketingowo, ale nijak nie miał się do dobrej jakości obrazu i wysokich wymagań użytkowników. Zamiast tego znajdziemy tu 20 MP f/2.2 produkcji Toshiby. Jak zmiana ta spisuje się w praktyce? Cóż, jest nieźle, choć nie idealnie. Kamera rejestruje znacznie więcej detali niż w poprzednim modelu, choć zdjęcia mają nieco nietypowe proporcje wynoszące 10:7 (5376 × 3752 px). To, co budzi zastrzeżenia to nieco zbyt rozmyte niektóre z fragmentów, zbyt agresywnie działa więc funkcja odpowiedzialna za ich odszumianie.

Sytuacja znacznie się pogarsza w słabym świetle. Wtedy okazuje się, że nowa kamera radzi sobie gorzej, niż wcześniejsze, nie pomaga za bardzo podwójna dioda doświetlająca. Warto jednak zaznaczyć, że kamera i tak radzi sobie w ogólnych rozrachunku znacznie lepiej, niż w poprzednich HTC z najwyżej półki. Nie jest to co prawda coś, co oferuje najmocniejsza w tej klasie konkurencja, ale wielu osobom pozwoli odłożyć aparat kompaktowy na bok. Warto zaznaczyć, że to właśnie w M9 możemy nagrywać obraz w rozdzielczości 4K. Nagraniom sporo brakuje w porównaniu do średniej klasy kompaktów, ale wyższa rozdzielczość i tak zapewnia więcej szczegółów. Przednia kamera ma 4 MP, czym przegrywa z konkurentami, ale to wartość wystarczająca nawet dla fanów selfie. Rejestrowane przez nie zdjęcia są dobrej jakości, nadają się do publikacji na portalach społecznościach, a dostępne oprogramowanie ułatwia ich wykonywanie.

Akumulator wystarczy, o ile zrezygnujemy z gier

Jak na ten rozmiar akumulator ma odpowiednią pojemność wynoszący 2840 mAh. Oczywiście, jeżeli zdecydujemy się wycisnąć z procesora ostatnie poty, do tego znacznie podbić jasność, wskaźnik poziomu naładowania będzie topniał w naszych oczach. Na szczęście umiarkowane używanie i synchronizacja pozwalają obchodzić się z nim znacznie delikatniej. Przy typowym użytkowaniu nie powinniśmy martwić się, że energii zabraknie przed końcem dnia. Wystarczy jej na półtorej doby, a przy nieco oszczędniejszym użytkowaniu telefon z ładowarki skorzystamy raz na dwa dni. Choć ekran nie ma zbyt dużej rozdzielczości, konsumuje niestety sporo energii.

W ustawieniach co prawda znajdziemy opcję odpowiedzialna za oszczędzanie energii, ale nie jest zbyt przydatna. Nie da się aktywować jej automatycznie po spadku do określonego poziomu, a ciągłe działanie na nieco przygaszonym wyświetlaczu, czy włączonych wibracjach przycisków ekranowych nie ma większego sensu. Zamiast tego producent pozwala na wyłączenie transmisji danych gdy długo nie korzystamy z telefonu (może się uczyć naszego zachowania), a także aktywację specjalnego, ograniczonego trybu do ekstremalnego oszczędzania. Wtedy mamy do czynienia z telefonem, a nie smartfonem. W ładowaniu pomaga system, który informuje, ile czasu będzie jeszcze trwało.

Tym modelem HTC rynku nie zawojuje

Muszę przyznać, że pod pewnymi względami HTC One M9 mnie oczarował. Świetne wykonanie i wrażenie, jakie robi powoduje, że ciężko się z nim rozstać. Z drugiej strony, gdy trzeźwo spojrzy się na cenę, można uznać, że to kompletny absurd. Obudowa jest piękna, ale wymaga chowania w etui aby jej w kilka dni nie porysować, ekran w porównaniu do konkurencji prezentuje się skromnie, a wydajność jest ograniczona przez przegrzewający się procesor. Trzy tysiące? Serio?

Choć model ten zapewne znajdzie wieku zadowolonych nabywców, przy zdroworozsądkowym podejściu nie sposób ocenić go pozytywnie. HTC nie jest już firmą, która może kazać płacić takie kwoty tylko ze względu na markę. Konkurencja nie śpi, tygrysy ze wschodu zadziwiają coraz lepszymi parametrami, a jak przy tym wszystkim wypada M9? Kiepsko, bo to przeciętniak, na dodatek drogi. Co innego, gdyby cena urządzenia wynosiła połowę z tego, jaka jest obecnie.

© dobreprogramy