Test głośników Teufel Stereo M: bogactwo możliwości zamknięte w tradycyjnej formie

Strona główna Lab Odtwarzacze multimedialne
Na biurko się nie zmieszczą, ale będą świetnym składnikiem salonowego sprzętu audio
Na biurko się nie zmieszczą, ale będą świetnym składnikiem salonowego sprzętu audio

O autorze

Uwielbiam kompaktowe (no prawie) zestawy stereo, gdyż moim zdaniem najprzyjemniej odzwierciedlają zamiary twórców muzycznych. Jasne, w systemie przestrzennym lub nawet Dolby Atmos to wszystko brzmi o wiele bardziej imponująco, ale na co dzień, do relaksu zawsze wybieram stare, dobre stereo. Czy zestaw Stereo M od marki Teufel potrafi czymś zaskoczyć? Oj tak, zdecydowanie!

Na pierwszy rzut oka: klasyka gatunku

Wizualnie głośniki aktywne Teufel by Raumfeld Stereo M nie wyróżniają się niczym szczególnym. Są bardzo estetyczne, eleganckie, wręcz minimalistyczne i praktycznie niczym nie zdradzają swoich ponadprzeciętnych możliwości. Budowa jest tradycyjna: są to regałowe kolumny trójdrożne o regularnych kształtach. Na głośniku aktywnym znajdziemy oczywiście bogaty zestaw złączy (o tym później), na froncie zaś kilka niewielkich przycisków, diodę kontrolną i poręczne pokrętło regulacji głośności. Ba! Nawet pilota nie ma, co może dodatkowo uśpić czujność większości obserwatorów. Ot, kolejne głośniki aktywne dla wymagających, czy coś więcej?

Z czym mamy do czynienia?

Bez owijania w bawełnę. Teufel Stereo M to naszpikowane najnowszymi rozwiązaniami i gadżetami głośniki aktywne dla bardzo wymagających i szczerze mówiąc dość majętnych melomanów. Majętnych, bowiem zestaw ten kosztuje (katalogowo) 4 299 złotych, choć w obecnej promocji dostaniemy je za 3 829 złotych w kolorze czarnym bądź białym. Nie są to co prawda ogromne kolumny, ale swoją słuszną wagą i gabarytami zdradzają, że mamy do czynienia z poważnym sprzętem. Jasne, niektórzy powiedzą, że za taką kwotę złożą zestaw 7.2 lub 5.1.2, ale… nie ilość się liczy, a jakość! Są tacy, którzy za 1000 złotych skompletowaliby zestaw 5.1 z amlitunerem, ale czy to będzie grało dobrze? Kwestia gustu, ale śmiem w to wątpić.

Do rzeczy. Głośniki posiadają trójdrożną konstrukcję z tunelem bass reflex w tylnej części. Tkaninowy tweeter ma średnicę 25 mm, aluminiowy głośnik średniotonowy ma 130 mm średnicy, a woofer z włókna węglowego 150 mm. Co ciekawe, przekaźnik wysoko- i średniotonowy charakteryzują się budową koaksjalną, co nie tylko wygląda ciekawie i oszczędza miejsce, ale również pozwala na płynne przenoszenie dźwięków. Całość zamknięto w tradycyjnej budowie z MDF o wymiarach 27 x 21 x 43 cm. Waga wg. producenta to 10,5 kg. Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego deklarowany przez markę Teufel to 109 dB, zaś Zakres częstotliwości od/do mieści się w przedziale 40-22000 Hz. Ze względu na fakt, że są to głośniki aktywne, wystarczy je ze sobą połączyć specjalnym przewodem XLR, podłączyć do prądu i… skonfigurować aby cieszyć się muzyką.

Głośnik główny z 6-kanałowym wzmacniaczem Class-D posiada również kilka fizycznych złączy. Mamy więc wejścia stereo chinch, LAN oraz USB. Niewiele, ale w zupełności wystarczy do podstawowych zadań. O wiele więcej możliwości uzyskamy poprzez bezprzewodowe połączenia. A do dyspozycji mamy moduł WiFi w standardzie 802.11b/g/n/ac z szyfrowaniem WPA2 oraz Bluetooth 4.2, a wszystko to uzbrojone w kompatybilność z mnóstwem systemów, rozwiązań itp.

Nad wszystkim czuwa dedykowana aplikacja Raumfeld, która pozwala na słuchanie muzyki w jakości CD bez zakłóceń spowodowanych przychodzącymi połączeniami lub wiadomościami. Możemy przesyłać muzykę bezprzewodowo z gramofonu lub odtwarzacza CD i słuchać jej z innego głośnika w całym domu. Również muzyka ze smartfonu, urządzeń USB czy dysku twardego może być odtwarzana za pośrednictwem tej aplikacji. W aplikacji Teufel Raumfeld możemy na przykład słuchać muzyki ze Spotify. Oprócz tego na głośnikach możemy bezproblemowo streamingować muzykę z deezer, Soundcloud, Apple Music, YouTube, Amazon Music, Google Play Music czy też TuneIn. Jest także integracja z Napsterem, Tidalem itp. Jest tego naprawdę mnóstwo, a dedykowana aplikacja ma również kilka innych ciekawych rozwiązań. Warto również wspomnieć o możliwości rozszerzenia systemu o urządzenia z serii Amazon Echo lub Google Home, co otwiera przed użytkownikiem jeszcze szersze możliwości m.in. sterowanie systemem za pomocą komend głosowych.

Jak to się sprawdza w praktyce?

Krótko mówiąc – świetnie, ale jest kilka „ale” (w sumie trochę na siłę). Zacznę więc od tych wyciśniętych na siłę problemów. Po pierwsze – pilot. Oczywiście wszystkim możemy sterować za pomocą smartfona, każdą funkcją, głośnością, źródłem dźwięku itp. ale często łapałem się na tym, że o wiele szybciej zmieniłbym poziom głośności lub po prostu wyłączył odtwarzanie za pomocą prostego pilota. Jeśli chcemy szybko wyłączyć muzykę np. gdy ktoś dzwoni do drzwi, trzeba albo odblokować telefon i odszukać aplikację (która działa np. w tle) lub podejść do głośnika i przyciszyć pokrętłem. Jakby był pilot, wszystko załatwilibyśmy w sekundę jednym przyciskiem. Nie jest to wielka wada i pewnie można się do tego braku przyzwyczaić, ale… dla tradycjonalistów może to być problem. Drugim był przewód łączący obie kolumny. Oczywiście zastosowanie grubego, dość sztywnego przewodu 5-pinowego XLR jest w tym przypadku zrozumiały, ale dla tych, którzy chcą rozmieścić kolumny szerzej lub w nietypowych miejscach, 5 metrów może być pewną przeszkodą. Rozwiązaniem może być znalezienie dłuższego lub stworzenie własnego od podstaw.

To tyle narzekania, czas na konkrety. Zestaw gra bardzo neutralnie z lekko dynamiczną naleciałością. Na co dzień używam pasywnego zestawu stereo Klipsch z amplitunerem Onkyo, dlatego jestem przyzwyczajony do bardzo dynamicznego, mocnego brzmienia, więc zestaw Teufel Stereo M wydał mi się dość łagodny i przyjemny w odbiorze. Doceniłem przede wszystkim uniwersalność brzmienia, które w żadnym stopniu nie starało się zmieniać charakteru odtwarzanych utworów. Wszystko brzmiało tak, jak powinno, co w przypadku mojego prywatnego zestawu nie zawsze ma miejsce. Tutaj tony niskie były dokładne, punktowe, również neutralne, choć jeśli ktoś lubi ciepłe brzmienia może być odrobinę rozczarowany. Czy to wada? Oczywiście nie! To po prostu cecha tego zestawu i na pewno znajdzie swoich wielbicieli wśród tych którzy lubią różne gatunki muzyczne. Tutaj w każdym brzmieniu Teufel Stereo M sprawdzi się wyśmienicie!

„Diabeł” w owczej skórze!

„Teufel” to z języka niemieckiego „diabeł”. Myślę, że to słowo idealnie pasuje do tego zestawu. Gdy na niego spojrzymy, to zobaczymy bardzo elegancki, stylowy zestaw stereo, który nie zdradza swoich możliwości. Na zewnątrz potulny i spokojny, wewnątrz naszpikowany najnowszymi rozwiązaniami i naprawdę ponadprzeciętną mocą! Gdy zestaw gra sobie w tle, odtwarza stacje radiowe lub spokojne kawałki, jest po prostu przyjemny w odbiorze i mało angażujący, ale wystarczy podkręcić głośność lub wykorzystać głośniki jako substytut tych wbudowanych w telewizor, aby otworzyć oczy ze zdziwienia. I właśnie w takich chwilach okazuje się, że pozornie wygórowana cena około 4000 złotych jest w pełni uzasadniona. Bo za naprawdę dobre audio trzeba uczciwie zapłacić.

© dobreprogramy
s