r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

The Daily Stormer wykopany z Internetu: komercyjna cenzura lepsza od państwowej?

Strona główna AktualnościINTERNET

Ameryka podzielona jest jak nigdy dotąd, jednak ci, którzy rozdają karty w amerykańskim internecie, jak nigdy dotąd trzymają wspólny front, na każdym kroku blokując skrajnie prawicowe poglądy. Zanim zaczniemy się cieszyć, że oto utarto nos faszystom, warto zastanowić się, jakie konsekwencje dla publicznego Internetu może mieć faktyczna likwidacja The Daily Stormera. Komercyjna cenzura okazuje się być znacznie skuteczniejsza niż cenzura państwowa, tym bardziej, że nie ograniczają jej żadne rozstrzygnięcia natury konstytucyjnej, jak choćby słynna Pierwsza Poprawka.

Od czasów błyskotliwej kampanii wyborczej Donalda Trumpa karierę zrobiło określenie „alternatywnej prawicy” (alt-right), pod sztandarem zielonej żaby Pepe zbierającej przedstawicieli przeróżnych poglądów, od libertarian po skrajną prawicę. Wśród nich znalazł się niejaki Andrew Anglin, wprawnie operujący internetowymi memami, by snuć swoją narrację o konieczności obrony „białej rasy” czy „żydowskim zagrożeniu”. Początkowo poprzez serwis Total Fascism, później przez bardziej popkulturowy i memiczny The Daily Stormer. Tytuł nieprzypadkowy, nawiązujący do nazistowskiej gazety Der Stürmer. Czy ktoś może mieć wątpliwości co do rzeczywistych poglądów pana Anglina?

Otóż tak – nawet skrajna amerykańska prawica miała sporo wątpliwości, czy autor The Daily Stormera nie jest czasem agentem tej znienawidzonej liberalnej strony, którego zadaniem jest skompromitowanie konserwatywnych poglądów i tzw. białego nacjonalizmu, poprzez wplątanie ich w ewidentnie nazistowski przekaz i działania, których nie idzie obronić w demokratycznym państwie.

r   e   k   l   a   m   a

Kwestie ideologicznej czystości zostawmy jednak samym skrajnym prawicowcom. To co wydarzyło się w ciągu tego tygodnia z Daily Stormerem jest w historii Internetu bezprecedensowe – i może nas doprowadzić do ery korporacyjnej cenzury bez jakiegokolwiek odwołania. Oto krótka chronologia wydarzeń dla tych, którzy nie śledzili dotąd tej historii:

  • 11 sierpnia amerykańska prawica zorganizowała się w mieście Charlottesville w stanie Virginia, by protestować przeciwko usunięciu pomnika generała Roberta E. Lee, jednego z wielu pomników konfederackich usuwanych ostatnio w USA w ramach walki z symbolami rasizmu. Wydarzenie to pod hasłem Unite the Right współorganizował też The Daily Stormer. Z protestującymi starła się demonstranci o poglądach lewicowych, polała się krew, gubernator ogłosił stan wyjątkowy – a w końcu pewien związany z białymi nacjonalistami mężczyzna wjechał swoim autem w grupę lewicowców, zabijając jedną aktywistkę, Heather Heyer.

    Oliwy do ognia dolał prezydent Donald Trump, ogłaszając przez Twittera, że potępia nienawiść, bigoterię i przemoc ze wszystkich stron – zamiast tak jak oczekiwano potępić jedynie skrajną prawicę. Amerykańskie media głównego nurtu uznały, że to niedopuszczalne moralnie zrównanie ze sobą białych nacjonalistów i tych, którzy protestują przeciwko białej supremacji, bez pardonu atakując Trumpa za tę deklarację. Nie tylko jednak Trumpowi się oberwało.

  • 13 sierpnia Andrew Anglin otrzymał e-maila od firmy GoDaddy, rejestratora domeny thedailystormer.com, że naruszył warunki świadczenia usługi, publikując artykuł ośmieszający ofiarę samochodowego ataku podczas wydarzenia Unite the Right. Dano mu 24 godziny na znalezienie nowego rejestratora dla swojego serwisu.

  • 14 sierpnia Anglin przeniósł domenę do Google Domains, które jednak niemal natychmiast skasowało rejestrację, ogłaszając, że narusza ona warunki świadczenia usługi. Jednocześnie skasowano kanał YouTube należący do The Daily Stormera, z tych samych powodów.

  • Tego samego dnia właściciel The Daily Stormera spróbował zarejestrować domenę w Tucows, by jednak kilka godzin później dowiedzieć się, że próba została zablokowana, ze względu na wykorzystywanie serwisu do podsycania przemocy. Jednocześnie Facebook zlikwidował stronę The Daily Stormera w swoim serwisie, a popularny wśród graczy komunikator Discord zablokował jego kanał.

    Podobne działania mieli podejmować inni, pomniejsi rejestratorzy domen, więc ostatecznie wydawca The Daily Stormera przeniósł go do sieci Tor – pod zgrabny adres dstormer6em3i4km.onion. Od tej pory neonazistowski serwis miał być dostępny tylko w darknecie.

  • 16 sierpnia współpracę z The Daily Stormerem zerwała firma Cloudflare, dostawca sieci dystrybucji treści, od dawna chroniąca serwer The Daily Stormera przed atakami DDoS i przyspieszająca jego wczytywanie. To było pierwsze takie wydarzenie w historii firmy – jak do tej pory Cloudflare zawsze stało po stronie wolności słowa, odmawiając podjęcia jakichkolwiek działań przeciwko witrynom internetowym. Zawsze podkreślano, że Cloudflare nie monitoruje, nie ocenia i nie osądza treści na stronach ich klientów. Najwyraźniej z tym już koniec.

    Szef firmy, Matthew Prince, ogłosił, że osobiście zdecydował o wykopaniu The Daily Stormera z Internetu – ponieważ ludzie stojący za tym serwisem są „dupkami” i on ma tego dość. Prince'a zirytowało szczególnie chwalenie się przez Anglina, jakoby Cloudflare ich wspierało – tymczasem firma stoi w opozycji do wszystkiego, co biali nacjonaliści głoszą.

  • Epilog tej historii napisał 17 sierpnia rosyjski Roskomnadzor. Po próbie uruchomienia domeny thedailystormer.ru, regulator internetu zażądał jej likwidacji – zniknęła z runetu w ciągu kilku godzin.

Taki obrót spraw, który w praktyce oznacza zablokowanie dostępu do jednego z najpopularniejszych skrajnie prawicowych serwisów internetowych dla zwykłych użytkowników, może wcale nie skończyć się tylko na The Daily Stormerze. Wiadomo, trudno płakać za nazistami, ale jeszcze nie tak dawno temu szef Cloudflare odmówił zaprzestania świadczenia usług dla witryn sympatyzujących z Państwem Islamskim. Wtedy to Prince stwierdził:

Jesteśmy hydraulikami internetu. Pracujemy nad tym by rury były przepływne, ale nie jest naszą robotą sprawdzać, co nimi płynie. Jeśli firmy takie jak my czy też dostawcy internetu zaczną cenzurować przekaz, wywoła to wielkie oburzenie. Poprowadzi nas to w stronę internetowej cenzury i kontroli podobnej do tego, co mamy w Chinach.

Wcześniej też bez żadnych oporów Cloudflare świadczyło usługi witrynom pirackim, ignorując wezwania koncernów filmowych i muzycznych do ich przerwania. Konsekwentnie twierdzono wówczas, że zaprzestanie świadczenia usług nie sprawi, że naruszające prawa autorskie serwisy znikną z Internetu – piratom (czy też terrorystom) wystarczy zrekonfigurować swoje ustawienia DNS, by działać dalej. Odrzucano też pomówienia o branie „brudnych” czy „krwawych” pieniędzy, większość tych kontrowersyjnych serwisów korzystała bowiem z darmowej usługi Cloudflare, głównie po to, by obronić się przed nielegalnymi przecież atakami DDoS.

Wykopanie The Daily Stormera z Internetu może oznaczać tylko jedno: gdy następnym razem przyjdą do Cloudflare z żądaniem zaprzestania świadczenia usług dla pirackiej witryny, Matthew Prince nie będzie już mógł opowiadać bajek o „hydraulikach internetu”. Nikt w to już nie uwierzy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.